Bożków – imperium von Magnisów

Tego wrześniowego dnia gdy Anton Alexander von Magnis wstawał rano w swoim pięknym pałacu, na pewno miał w głowie wspomnienia nauk, które przeszedł pod okiem Franza Acharda, eksperta i twórcy pierwszej na świecie cukrowni umożliwiającej uzyskiwanie cukru z pewnej bulwiastej rośliny okopowej. Jednak przedsięwzięcie tego ostatniego nie dość, że nie było sukcesem, to ostatecznie zakończyło się wielką katastrofą – 9 lat po uruchomieniu wszystko strawił pożar. Anton jednak nie zraził się nieszczęściem swojego mistrza, a jako propagator nowoczesnego rolnictwa, mający za sobą sukcesy w hodowli zwierząt czy uprawie roślin, pewien swoich umiejętności zapragnął równie udanych dokonań w przetwórstwie. Ponieważ nie brakowało mu środków finansowych, niedaleko swojego pałacu w Bożkowie postawił cukrownię. Dzisiaj nadszedł właśnie ten dzień, który pozwoli mu nie tylko słodzić herbatę „własnoręcznie” wytworzonym produktem, ale spowoduje także kolejne wpływy na i tak już zasobnym koncie bankowym.

Jeszcze do niedawna jedynym źródłem słodkich kryształków była trzcina cukrowa, która z powodu uprawiana w klimacie podzwrotnikowym i zwrotnikowym nie była towarem tanim. Jako jeden z pionierów będzie mógł wytwarzać cukier na miejscu, można powiedzieć, że zaraz obok pola uprawnego. Wspomnianą bulwiastą rośliną okopową, która mu to umożliwi, był oczywiście burak cukrowy.

Był pierwszy dzień września 1812 roku.

Rezydencja von Magnisów

Historia dzisiejszego pałacu sięga aż 1570 roku, kiedy to budowę dworu zleca ród von Raueck, właściciel wielu okolicznych dóbr. Pierwszą rozbudowę w roku 1669 obiekt zawdzięcza kolejnemu posiadaczowi, którym był późniejszy starosta kłodzki Johann Reichsgraf von Goetzen. Wiek później , w roku 1771, z powodu bezdzietnej śmierci ostatniego męskiego członka rodu Goetzen, majątek przechodzi na syna jego siostry (z domu von Magnis). Mając zaledwie 26 lat panem obiektu staje się Anton Alexander von Magnis i to właśnie tej rodzinie zawdzięcza pałac swój ostateczny kształt. Wspomniany arystokrata to prawdziwy pasjonat rolnictwa, którego mottem życiowym została maksyma Cycerona, wielkiego rzymskiego pisarza, filozofa i polityka. Jego słowa kazał umieścić na znajdującym się niedaleko pałacu spichlerzu: „Ze wszystkich zatem rzeczy, z którymi coś można porównać, nic nie jest lepsze od rolnictwa, nic pozytywniejsze, nic człowiekowi dla wyzwolenia stosowniejsze”. Rozpoczyna on uprawę rzepaku na Dolnym Śląsku i na ogromną skalę propaguje zasiew buraka cukrowego. To z jego inicjatywy rozpoczyna działalność pierwsza na tym terenie cukrownia. Na tutejszych łąkach wypasa liczące 8000 sztuk stado merynosów, sprowadzonych z Hiszpanii czy Węgier oraz bydło z Tyrolu i Szwajcarii. Hrabia posiada również huty szkła i cegielnie. Można powiedzieć, że ma smykałkę do szeroko pojętego biznesu, co oczywiście znajduje odzwierciedlenie w zasobności jego portfela. Dzięki temu jego rodzina żyje w luksusie. Wystarczy spojrzeć na ogrom, ale i wyposażenie bożkowskiej rezydencji, której obecna postać to efekt odbudowy po wielkim pożarze w 1870r.

Neorenesansowa bryła nawiązująca do francuskiego stylu w środku zyskała bogate drewniane wyposażenie, w tym płaskorzeźby nawiązujące do polowań i przyrody, gdyż miała być pałacem myśliwskim. Posiada salę balową z ornamentami i sztukaterią, bajeczny pokój muzyczny, w którym nadal zachwyca akustyka, bibliotekę a nawet bogato zdobioną, prywatną kaplicę z imponującym balkonem. Czasem od przesytu i wszystkich dekoracji można dostać zawrotów głowy. Skoro pieniądze płynęły wartkim strumieniem, nie było potrzeby i pewnie chęci, aby się ograniczać.

Eklektyczny pałac zachwyca wyposażeniem większości sal. Od jońskich kolumn, przez rzeźbione motywy florystyczne, drewniane klatki schodowe, płaskorzeźby, kasetony, złocone sztukaterie, skórzane obicia ścian i tapety, marmurowe kominki.

W 1943 r. z inicjatywy profesora Grundmanna do majątku w Eckersdorf (przedwojenna nazwa Bożkowa) trafiły pierwsze transporty z dziełami sztuki prosto z Berlina, choć wkrótce stało się jasne, że to właśnie ze Śląska powinno się je ewakuować. Część pomieszczeń pałacu przeznaczono jednak na składnicę, a część zajmowały rodziny przeniesione z terenów zagrożonych alianckimi bombardowaniami. Sami potomkowie Antona Alexandra byli właścicielami pałacu do końca II wojny światowej. Choć potem urzędowała tu Armia Czerwona jakimś cudem nie spotkał go los setki podobnych, poniemieckim budynków na Ziemiach Odzyskanych (czyt. dewastacja zakończona pożarem) .

Oczywiście skarby, które zostawili prawowici właściciele opuszczając swoje włości bardzo szybko zrabowano, a to co pozostało w 1949 r. rozdzielono między placówki muzealne w całym kraju. Słynna jest historia odnalezienia przez milicję w kurniku jednego z okolicznych gospodarzy srebrnej misy wysadzanej monetami i medalami. Odrestaurowaną, jak się okazało misę chrzcielną obecnie podziwiać można w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. Pochodzi z 1821 r., a zdobi ją 311 monet w tym najstarszy złoty gulden datowany na początek XV w. Na temat ocalonego, niewątpliwie cennego i pięknego wyposażenia, na które składały się meble, zastawy, obrazy oraz inne dzieła sztuki ciężko doszukać się informacji, choć okazuje się, że kilka bożkowskich obrazów znajduje się nawet we wrocławskim muzeum.

Po II wojnie światowej pałac nadal, przynajmniej w pewnym sensie, kontynuował tradycje rolnicze tak bliskie sercu hrabiego von Magnis. Nie miało to jednak niestety pozytywnego wpływ na wygląd jego wnętrz, które w większości powoli niszczały. Najpierw utworzono tu Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznastwa zamieniony w 1951 r. na Ośrodek Szkoleniowy Kierowników Gospodarstw Rolnych – jedyny taki w Polsce, kształcący agronomów i zootechników. Kolejne placówki to m.in. Szkoła Ogrodnicza, Technikum Rolnicze, Hodowlane czy Liceum Agrobiznesu. Dopiero w 1971 r. wybudowano nowy budynek szkoły, ale część klas nadal pozostała w pałacu. Dbano jednak o to, aby najpiękniejsze sale nie były dostępne i używane na co dzień, dzięki czemu pozostało tu bardzo dużo z oryginalnego wyposażenia. Koniec XX w. to również koniec edukacyjnej historii placówki, która od tego czasu zmienia właścicieli bez większego efektu jeśli chodzi o inwestycje.

Tak jak w przypadku wielu pałaców, także i von Magnisowie założyli na jego terenie ogród, w którym zasadzono efektowne orchidee. Wybudowano piękne tarasy połączone szerokimi schodami oraz postawiono altany. Znalazło się również miejsce na sztuczne ruiny. W stawie pływały złote karpie, po parku przechadzały się bażanty, odpocząć można było w oranżerii czy w położnej poza parkiem niedalekiej leśniczówce. Obecnie na terenie ogrodu na próżno szukać dawnego blasku czy jakichkolwiek budynków, a i sama elewacja pałacu pilnie potrzebuje ratunku.

Kościół św. Piotra i Pawła z mauzoleum

Fundatorem kościoła naprzeciwko pałacu był hrabia von Goetzen, wcześniejszy właściciel bożkowskich włości. Zachwyca w niej manierystyczna ambona w kształcie łodzi ze świętym Piotrem i rybakami wyciągającymi sieć. W kolejnych latach to już Magnisowie dbali o świątynię. Sam protoplasta majątku – Anton, spoczywa w bocznej, okrągłej kaplicy grobowej w żeliwnym sarkofagu, nad którym umieszczono jego popiersie otoczone wypisanymi złotem mottami. Górne autorstwa Horacego to słynne „Wzniosłem pomnik trwalszy od spiżu”, poniżej zaś widnieje „Czysty w sercu, prawy w duchu”. Nie zabrakło także motywu rolniczego – kłosów zboża.

Na zewnątrz dobudowano pod arkadami nowsze mauzoleum, przeznaczone dla kolejnych właścicieli i mieszkańców rodzinnego majątku. Część rodziny zaś pochowana została w indywidualnych grobach.

Mauzoleum rodu von Magnis w Ołdrzychowicach Kłodzkich

Arystokraci z Bożkowa mieli na ziemi kłodzkiej również wiele innych posiadłości między innymi w Nowej Rudzie czy Ścinawce. W Ołdrzychowicach z ich inicjatywy powstał okazały pałac, w którym gościł nawet król Fryderyk Wilhelm III Hohenzollern. Niestety obiekt ten znajduje się obecnie w tragicznym stanie i zamknięty jest na przysłowiowe cztery spusty. Również w tej miejscowości w 1889 r. na zlecenie Antona Franza von Magnisa (prawnuka wspomnianego wcześniej pierwszego właściciela pałacu w Bożkowie) stanęło imponujące, neoromańskie mauzoleum, które niewątpliwie jest perłą architektury funeralnej.

Figury strzegących wejścia aniołów są tak przejmujące, że przekraczając cmentarną furtkę nie sposób od razu nie ulec atmosferze miejsca. Wprost trzeba podziwiać kunszt twórców, ale i uszanować spokój spoczywających tu rodowych przodków. W krypcie znajdują się sarkofagi samego zmarłego w 1944 r. fundatora, jego siostry i siostrzenicy. Po II wojnie światowej rodzina przeniosła się na zachód, a mauzoleum przejęła polska parafia. Wykorzystywano je jako składzik i salę katechetyczną. Jeszcze niedawno mauzoleum dostępne było do zwiedzania, ale obecnie (zima 2025) nie ma takiej możliwości. Trzeba mieć nadzieję, że parafii uda się pozyskać fundusze na renowację tak cennego zabytku i wkrótce będzie można podziwiać jego piękno w pełnej krasie.

Nowe życie?

Podobno pałac w roku 2025 zyskał nowego, zagranicznego właściciela. Trzeba mieć nadzieję, że tym razem będzie to osoba (lub osoby) na tyle odpowiedzialna i dysponująca niemałymi funduszami, że rezydencja odzyska w końcu pełnię blasku na jaką zasługuje. Gdy już tak się stanie, będzie to bez wątpienia perła… nie, brylant!, jakim można się chwalić na całym świecie.

Oby tylko pałac był udostępniony do zwiedzania, choćby w okrojonej formie.

Dodaj komentarz