Polaków i Węgrów od wieków łączy wyjątkowa więź, która w Europie Środkowej uchodzi za jeden z najbardziej trwałych przykładów przyjaźni między narodami. 23 dzień marca ustanowiono nawet Świętem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. I choć ostatnio światowe wydarzenia wystawiają związek ten na próbę od tej historii zacząć wypada. Kontakty między Polakami a Węgrami sięgają średniowiecza, kiedy dynastie rządzące obu krajów wchodziły w sojusze i unie personalne. Szczególną rolę odegrała tu postać Ludwika Węgierskiego wspólnego władcy obu krajów oraz jego córki Jadwigi Andegaweńskiej króla Polski i katolickiej świętej. Kolejnym władcą łączącym dzieje obu narodów był Władysław III Warneńczyk, którego życie zakończyło się tragicznie podczas walk z Imperium Osmańskim w 1444 r. W późniejszych wiekach związki polsko-węgierskie również pozostawały silne — przykładem jest panowanie Stefana Batorego księcia siedmiogrodzkiego, który został królem Polski, czy osoba generała Józefa Bema, który walcząc o niepodległość Węgier podczas Wiosny Ludów zapisał się w historii jako jeden z madziarskich bohaterów narodowych. Co ciekawe przez większość swego istnienia polskie państwo to właśnie Węgrów miało za najbliższych sąsiadów, a wspólna granica przez Karpaty istniała aż do pierwszego rozbioru naszego kraju. Nic więc dziwnego, że „Polak, Węgier, dwa bratanki i do szabli, i do szklanki”, a najsłynniejsze jezioro Węgier Balaton było celem licznych wyjazdów wakacyjnych małym lub dużym fiatem. Tym razem jednak propozycja obejmuje zwiedzanie północno-wschodnich regionów tego kraju obfitujących w źródła termalne, zamki i parki narodowe, dla których dobrym miejscem wypadowym jest niepokonany Eger.
Zamek Regec
Na szczycie stromego, wulkanicznego wzgórza pierwszy gród stanął na początku XIV w. Choć dziś zamek jest na wpół ruiną, w ostatnich latach został częściowo zrekonstruowany i udostępniony zwiedzającym. Odbudowane fragmenty murów i wież pozwalają wyobrazić sobie, jak potężna była to niegdyś warownia. Na miejscu znajdują się również niewielkie ekspozycje historyczne po których można samodzielnie spacerować. W dodatku dostępnych jest kilka punktów widokowych na rozległą okolicę i malownicze, zielone wzgórza. Węgierskie zamki przez swoje usytuowanie na szczytach gór zdecydowanie są punktem obowiązkowym podczas podróży przez ten kraj. Zwłaszcza dla wielbicieli średniowiecznych grodów i spektakularnych panoram.
Zamek Füzér
Historia zamku sięga XIII wieku. Został zbudowany niedługo po druzgocących najazdach mongolskich, które spowodowały, że na Węgrzech zaczęto wznosić liczne twierdze obronne na trudno dostępnych wzgórzach. Miało to zapewnić doskonałą widoczność na rozległe niziny, umożliwiać przesyłanie dymnych sygnałów między twierdzami oraz utrudniać używanie ciężkich maszyn oblężniczych przez wroga. Jednym z najważniejszych momentów w historii zamku był okres po bitwie pod Mohaczem w XVI wieku. To właśnie tutaj po klęsce z Turkami przez pewien czas przechowywano Świętą Koronę Węgier – jeden z najcenniejszych symboli władzy królewskiej w kraju.
W późniejszych wiekach zamek stopniowo podupadał i przez długi czas pozostawał ruiną. Dopiero w XXI wieku rozpoczęto szeroko zakrojone prace rekonstrukcyjne. Dziś część zabudowań została odbudowana, a zwiedzający mogą zobaczyć odtworzone wnętrza, sale zamkowe oraz tarasy widokowe.
Zamek Boldogkő
To jedna z najbardziej charakterystycznych warowni północnych Węgier. Została zbudowana na długiej, wąskiej skale wulkanicznej, która przypomina naturalny mur obronny. Jednym z najbardziej wyjątkowych elementów zamku jest drewniany wąski pomost na skale, który ciągnie się poza murami twierdzy kończąc się wieżyczką obserwacyjną z widokiem na całą okolicę. Miejsce jedyne w swoim rodzaju.
Jego głównym zadaniem była ochrona ważnych szlaków handlowych przebiegających przez ten region. Przez kolejne stulecia zamek należał do różnych rodów szlacheckich i był wielokrotnie przebudowywany oraz rozbudowywany, a uszkodzony w XVII w. stopniowo popadał w ruinę. Dopiero w XX wieku rozpoczęto prace zabezpieczające i częściową rekonstrukcję, dzięki którym dziś można zwiedzać zachowane fragmenty murów, baszt, dziedzińca oraz sal.
Zamek Hollókő
XIII wieczne ruiny twierdzy Kruczy Kamień wznoszą się dumnie nad tutejszą okolicą. Według lokalnej legendy, zamek pomogły zbudować właśnie kruki, które w nocy przenosiły kamienie z innej budowli, dlatego też ptak ten jest symbolem tego miejsca.
W 1552 roku uległ potędze wojsk osmańskich, by ponad wiek później zostać odbitym przez zmierzające pod Wiedeń wojska Jana III Sobieskiego. Dziś to miejsce emanuje niezwykłym spokojem. Można godzinami siedzieć na drewnianej ławce u jego stóp, kontemplować surową bryłę i przenosić się myślami do odległych wieków. Bowiem co najważniejsze, współczesność tu nie dotarła – nic nie zakłóca autentycznego, średniowiecznego krajobrazu. Na miejscu czekają na Was muzealne sale, klimatyczny dziedziniec i wieża z widokiem, który zostaje w pamięci na długo.
Wieś Hollókő
Ta unikatowa w skali światowej wieś położona w północnych Węgrzech od 1987 roku figuruje na Liście Dziedzictwa UNESCO jako pierwszy tego typu obiekt na świecie. Nie jest to bowiem typowy skansen z przeniesionymi budynkami, lecz autentyczna, zamieszkana osada, która zachowała swój układ i architekturę z przełomu XIX i XX w. Charakterystyczne, parterowe domy z gliny i kamienia posiadają ozdobne, rzeźbione, drewniane ganki i urocze ogródki, a w wielu ich wnętrzach znajdują się ekspozycje dawnego rzemiosła czy pracownie artystyczne przypominające o tradycjach tego regionu. W środku wsi stoi charakterystyczny, kryty gontem kościół z 1889 r. W Hollókő odbywa się co roku najsłynniejszy Wielkanocny festiwal w całych Węgrzech, latem natomiast trafić można na różnego rodzaju imprezy.
Lillafüred
Do XVIII wieku miejsce to było jednym z ważniejszych ośrodków przemysłowych Węgier, słynącym z hut i kuźni. Na początku XIX wieku hrabia Andrzej Bethlen, pełniący wówczas funkcję ministra rolnictwa, oczarowany okolicą postanowił stworzyć tu romantyczne założenie, nadając mu imię swojej żony – Lilii. Tak powstał imponujący budynek uzdrowiska, wiszące ogrody i sztuczny wodospad, a wkrótce miejsce stało się modnym i luksusowym kurortem.
Otaczające Góry Bukowe sprawiają, że jest to jeden z najbardziej malowniczych zakątków Węgier. W dawnym budynku uzdrowiska, przypominającym bajkowy zamek, obecnie mieści się hotel, gdzie można wstąpić na kawę, po ogrodach można spacerować swobodnie i cieszyć się widokami. Dodatkowo warto odwiedzić jaskinię Anny i skorzystać z przejazdu wąskotorową kolejką do Miszkolca. Okolica oferuje także liczne szlaki piesze prowadzące przez lasy parku narodowego, idealne dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku.
Szent István-barlang
Jaskinia świętego Stefana nazwana na cześć węgierskiego króla Stefana I Świętego została odkryta w 1913 r. przez… psa, który wpadł do kamiennej szczeliny i którego szczekanie doprowadziło ludzi w ten podziemny świat. Obecnie udostępniona turystom zachwyca zachwyca formacjami naciekowymi, wśród których prym wiedzie spektakularny „Zamarznięty Wodospad”. Spacer oświetlonymi korytarzami to nie tylko uczta dla oczu, ale i ulga dla płuc – panujący tu mikroklimat ma właściwości lecznicze i pomaga w walce z chorobami dróg oddechowych.
Dolina Szalajki w Szilvásvárad
To jedno z najpopularniejszych miejsc w Górach Bukowych, które najlepiej zwiedzać, korzystając z pięciokilometrowej przejażdżki wąskotorówką. Dolna stacja znajduje się przy wejściu do parku i oferuje duży parking, co ułatwia planowanie wycieczki.
Na stacji końcowej rozciąga się szeroka polana z miejscami do wypoczynku i placem zabaw, ale prawdziwą atrakcją jest dalsza wspinaczka do jaskini Istállós-kői. Powrót prowadzi malowniczym szlakiem wzdłuż potoku Szalajka, gdzie można podziwiać urokliwy, kaskadowy wodospad Fátyol. Krystalicznie czysta woda potoku słynie także z hodowli pstrągów, których można skosztować w napotkanych na trasie obiektach gastronomicznych.
Noszvaj barlanglakások
Tuf to rodzaj lekkiej, wulkanicznej skały, w której z łatwością drążono piwniczki na wino, czy małe pomieszczenia gospodarcze. W tej małej, węgierskiej wiosce mieszkańcy poszli jednak o krok dalej. W XIX i na początku XX wieku powstawały tu jaskiniowe mieszkania. Wydrążone pomieszczenia latem pozostawały przyjemnie chłodne, a zimą dobrze utrzymywały ciepło.
Mieszkali tu głównie biedniejsi mieszkańcy wsi, dla których była to tania i praktyczna forma budownictwa. Groty zamieszkiwały z reguły wielopokoleniowe rodziny, a z podatnej na formowanie skały budowano również łóżka i inne wyposażenie. Co ciekawe ostatni lokatorzy opuścili je dopiero w latach 60-tych XX w. Dziś można zajrzeć do dawnych pomieszczeń mieszkalnych i zobaczyć jak wyglądało życie w skalnych domach, gdyż wiele wnętrz zachowało swój oryginalny charakter. Przestrzeń tą wykorzystuje się również jako plener artystyczny. Trzeba przyznać, że miejsce ma specyficzny klimat, zwłaszcza jeśli zwiedzamy je bez tłumów ludzi.
Jezioro Cisa i Ökocentrum
Wyjątkową atrakcją tego akwenu wodnego jest skorzystanie ze ścieżki przyrodniczej Tisza-tavi Vízi Sétány na którą dotrzeć można tylko łódką! Zbudowana na drewnianych palach pośrodku sztucznego jeziora, prowadzi wśród trzcin i ukrytych punktów obserwacyjnych ptaków. Na trasie czekają tablice edukacyjne, miejsca do odpoczynku, a także wieża widokowa, z której można podziwiać piękno jeziora i okoliczną przyrodę. Wydostać się stąd można tylko dzwoniąc po wodnego przewodnika.
Ökocentrum to ośrodek edukacji przyrodniczej położony nad Tisza-tavi (pol. Jezioro Cisa) łączący naukę, przyrodę i rekreację. Odwiedzający mogą odkrywać interaktywne wystawy oraz poznawać lokalną faunę i florę, aby docenić przyrodnicze walory tej okolicy. Na kilku piętrach budynku w kształcie szybującego ptaka znajdują się akwaria i terraria oraz sporo ciekawostek i zadań do rozwiązania. Można też wjechać na wieżę z widokiem na okoliczne góry i jezioro Cisa. Na zewnątrz znajdują się zagrody licznych zwierząt oraz sporo atrakcji dla dzieci łącznie z placem zabaw i tratwową przeprawą przez stawik.
Termy Miszkolc i Eger
Węgry termami stoją! W tych okolicach najciekawsze są te w centrum Egeru i Miszkolc-Tapolca. Pierwsze z nich obejmują obszar pięciu hektarów i posiadają liczne zewnętrzne baseny termalne wraz z infrastrukturą dla dzieci, oraz wewnętrzne łaźnie tureckie powstałe już za czasów osmańskich. Lecznicza woda osiąga tu temperaturę około 40 stopni, a dodatkowo skorzystać można z saun i kabiny aromaterapeutycznej.
Miszkolc-Tapolca to słynne baseny w grotach i jaskiniach wyrzeźbionych przez krasowe wody. Historia tych źródeł sięga czasów starożytnych, a obecny kompleks został udostępniony w 1959 roku. Zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne baseny oferują leczniczą wodę oraz atrakcje dla dzieci, zapewniając zabawę na cały dzień. Największe wrażenie robi przepływanie wodą między grotami, gdzie zmieniające kolor światełka tworzą niezwykłą atmosferę. To miejsce naprawdę wyjątkowe – musicie nam uwierzyć na słowo, bo fotorelacji z tych atrakcji nie ma. Warto jednak zauważyć, że zaplecze i infrastruktura bardziej przypominają koniec XX wieku niż współczesne standardy nowoczesnych aquaparków.
