Lubomierz
Stając na lubomierskim rynku ma się wrażenie, że gdzieś się już go widziało. I nie bez powodu. Do tego bowiem miasteczka przybywali na zakupy bohaterowie „Samych swoich” – zwaśnione ze sobą rodziny Karguli i Pawlaków. Na wpisanym do rejestru zabytków Placu Wolności stoją zabytkowe, podcieniowe kamienice, przy których można odnaleźć tablice z kadrami z kultowej trylogii.







Warto zauważyć, że ryneczek jest na prawdę uroczy, a miasto korzysta z filmowej sławy. Bohaterowie komedii Chęcińskiego mają tu bowiem swoje „Muzeum Kargula i Pawlaka”. Znajduje się w nim wiele rekwizytów z planu, w tym nawet fragment pamiętnego płotu, można też poznać wiele ciekawostek odnośnie realizacji filmów. Trzeba wspomnieć, że sama placówka znajduje się w pięknej kamienicy zwanej Domem Płócienników datowanej na XVI w. W mieście latem odbywa się Festiwal Filmów Komediowych, a ścianę jednego z budynków przy placu Wolności zdobi mural z legendarnej już produkcji.






Miasto rozwój i znaczenie w dużej mierze zawdzięcza siostrom benedyktynkom, do których należało od 1278 do 1810 r. Do dziś podziwiać można tu kompleks klasztorny i imponujący barokowy kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Maternusa. Dzięki uprzejmości pana kościelnego można zajrzeć „za kulisy” i odkryć wielkie skarby jakie skrywa świątynia. Oparła się ona zawieruchom i działaniom wojennym, a więc to co widzicie na ołtarzu i suficie to oryginały sprzed wieków. Same malowidła pochodzą spod ręki Georga Neunhertza, ucznia słynnego Michaela Willmanna – autora krzeszowskich i lubiąskich fresków. Barokowy kościół skrywa również starą, gotycką część niedostępną obecnie dla wiernych podczas nabożeństw. Kiedyś modliły się w niej Benedyktynki, których ludzkie oko zgodnie z zakonna klauzulą, nie mogło widzieć. Z niej właśnie można z bliska spojrzeć na wkomponowane w ołtarz szklane relikwiarze z kompletnymi szkieletami dwóch świętych. Są to zmarli w III w. Benigny z Dijon oraz Wiktor z Agaunum.






Przedsiębiorcze i zasobne siostry zajmowały się nabywaniem relikwii świętych przez wieki. Te namacalne dowody na życie śmiertelników godnych czci nadawały status świątyniom, przyczyniały się do wzrostu popularności danego miejsca i co za tym idzie stawały się celem licznych pielgrzymek. W 2016 r. w kościele odkryto skrzynię z kolekcją ponad 300 relikwii, wśród których były szczątki samych apostołów, świętych Walentego czy Franciszka z Asyżu, a nawet Marii Magdaleny! Wszystkie opisane, potwierdzone papieskimi dekretami, owinięte w zdobne szaty, przystrojone srebrem i kamieniami są eksponowane w bocznym ołtarzu. Jest to jedyny taki zbiór w Polsce, ale także ewenement na skalę europejską. Niestety o tej cennej kolekcji niewiele się mówi, a przecież jest ona zdecydowanie wielkim dolnośląskim skarbem.




Ciekawostką jest również, że właśnie tutaj w 1943 r. na polecenie profesora Gunthera Grundmanna trafiły wielkie skarby z klasztoru w Lubiążu, w tym obrazy wspomnianego Michaela Willmanna. Jak do tej pory dzieła te nie wróciły do miejsca pochodzenia, można podziwiać je w muzeach we Wrocławiu i kościołach w Warszawie.
Maciejowiec
W niepozornej wiosce widać ślady dawnej świetności w postaci renesansowego dworu obronnego rodziny von Spiller oraz klasycystycznego pałacu rodziny Dolanów z 1838 r., nad którego wejściem podziwiać można imponujący herb ostatnich jego właścicieli rodziny von Kramsta, szlacheckiego rodu śląskich przedsiębiorców. Przy pałacu istniało również parkowe założenie, którego częścią były ścieżki spacerowe wykorzystujące naturalne piękno okolicy. Można odbyć spacer Dzikim Wąwozem wzdłuż Maciejowickiego Potoku, aby trafić na kilkumetrowy, malowniczy Dziki Wodospad. Jest to przyjemna niewymagająca wycieczka w otoczeniu spokojnej natury. W parku znajduje się też zrujnowane, neoklasycystyczne mauzoleum ufundowane przez hrabinę Emmę von Kramsta.





Kopalnia św. Jan w Krobicy
Podziemna trasa turystyczna prowadzi przez korytarze, w których już od XVI wieku wydobywano rudy cyny i kobaltu. Trasa mimo, że niedługa i prowadząca bardzo wąskimi korytarzami, bez wielkich pomieszczeń i rozbudowanych tuneli bardzo ciekawie poprowadzona jest przez zaangażowaną panią przewodnik, co zdecydowanie podnosi wartość zwiedzania. Poznać tu można historię wydobycia minerałów, trud pracy i życia górników, ich przywileje oraz tajemnice kruszców. Dostępna jest również 8-kilometrowa, naziemna już ścieżka dydaktyczno-turystyczna.






Zamek Rybnica
To jeden z najmniej poznanych śląskich zamków, a to z racji tego że do czasów współczesnych zachowała się jedna ściana i zasypane piwnice. Trochę też trzeba się natrudzić, aby przedrzeć się przez podmokłą łąkę i wspiąć na „Łysą Górę”, jak zwano teren ten w średniowieczu. Przypuszcza się, że pierwotna warownia została zniszczona przez husytów w XV w., a odbudowa była dziełem Hansa von Zedlitz. Niestety niewiele wiadomo o dalszych losach budowli poza tym, że od połowy XVIII wieku nie pełniła już funkcji mieszkalnych, które przeniesione zostały do pobliskiego folwarku. Miejsce głównie dla pasjonatów ruin i wielbicieli zamków, gdyż na zalesionym wzgórzu trudno o ekscytujące odkrycia. Jednak kolejny zamek można uznać za „odhaczony” ;-).



Zamek Stara Kamienica
Całkiem niedawno częściowo odrestaurowano średniowieczne pozostałości, na które składała się niekompletna wieża i mury zamkowe w dość opłakanym stanie. Rewitalizacja ta sprawiła, że można wejść na najwyższe piętro baszty i wyobrazić sobie zarys ścian i pomieszczeń budowli od początku związanej z rodem von Schaffgotsch. Warownia ulegała Husytom, Szwedom i Niemcom, a po wielkim pożarze w 1757 już nie podniosła się z ruiny. Obecnie zwiedza się ją za darmo.






Zamek Podskale
To również dość tajemnicza budowla, co do której niewiele jest znanych faktów. Podobno wzniesiona została z polecenia Henryka Brodatego, by wkrótce stać się siedzibą rycerzy rabusiów, co przyczyniło się do jej zniszczenia już w XV w. Od tego czasu była niezamieszkaną ruiną w rękach kolejnych właścicieli tych ziem. Ostatni z nich, czyli rodzina Talkenberg swoją siedzibę rodową przeniosła stąd do zamku w Płakowicach w 1563 r. Obecnie można wspiąć się na szczyt wzgórza i odnaleźć pozostałości murów oraz resztek pomieszczeń. Kolejne miejsce raczej dla koneserów zrujnowanych warowni, gdyż jej eksplorowanie zajmie dosłownie kilka minut.



Zamek Płakowice
Historia tego obiektu zasłużyła sobie na osobny wpis, warto więc ją poznać i wstąpić tutaj, aby podziwiać jeden z najpiękniejszych zamkowych dziedzińców oraz poznać historię pobytu koreańskich sierot na Dolnym Śląsku.



Szwajcaria Lwówecka
Ta grupa piaskowych skał to atrakcja Parku Krajobrazowego Doliny Bobru. Wysokie na 50 i długie na 200 metrów skałki, z budową charakterystyczną dla Gór Stołowych stanowią ciekawy punkt geologiczny na mapie Dolnego Śląska. U podnóża bloków skalnych znajduje się parking, miejsce wypoczynku z tablicami informacyjnymi i wagonikiem z dawnej kopalni. To swoisty pomnik górnictwa, z którego słynął średniowieczny Lwówek (wydobywano tu nawet złoto). Szlak na górę nie jest szczególnie wymagający i długi. Już po chwili możemy stanąć na szczycie z punktami widokowymi na Karkonosze i Góry Izerskie. Stąd warto pójść szlakiem po wierzchołkach kamiennych baszt i odkryć ciekawe formacje ukryte między drzewami. Na trasie znajdziemy również ławeczkę ze stolikiem oraz lornetkę do obserwacji panoramy. Nie jest to miejsce na całodzienną wycieczkę, ale raczej jeden z przystanków podczas zwiedzania ziemi lwóweckiej. Nazwą swoją obszar ten nawiązuje do krajobrazów Szwajcarii Saksońskiej, czyli zgrupowanych piaskowców o oryginalnych kształtach.







