„Na starych słowiańskich sadybach łużyckich w Niżycy leży odwieczna osada u stóp góry, którą „stołpami” niegdyś zwano. Dziwną natury igraszką wyparte z łona ziemi siłą jakąś potężną, sterczą tu bazaltowe słupy czarne, ściśnięte jakby ręką duchów, obrobione w foremne, olbrzymie kryształy. Na tych skałach, które żelazo z trudnością pożyć może, przed wieki wzniósł się gród, panujący i broniący u stóp jego rozłożoną osadę…Stary zamek stołpeński, który biskupi meisseńscy posiadali i ozdabiali, starając się go ukrzepiać, stał jeszcze, wspaniale, acz smutno przedstawiając się oku ze swymi śpiczastymi wieżycami, basztami i bazaltową podstawą, którą go natura opasała”.
J.I. Kraszewski „Hrabina Cosel”
Ten tajemniczy, wulkaniczny zamek stał się na prawie pięćdziesiąt lat więzieniem hrabiny, która była najsłynniejszą metresą króla Polski Augusta II Mocnego. Historia ta była na tyle inspirująca, że w Polsce powstała słynna powieść Kraszewskiego, ale także film z Jadwigą Barańską w roli głównej. Sama królewska faworyta natomiast doczekała się muzeum oraz nawet lekarskiej psychoanalizy.



Dobre złego początki
August II Mocny książę Saksonii w 1697 r. został również z Łaski Bożej Królem Polski i Księciem Litewskim. Jego panowanie trwało w sumie 33 lata i uważa się je za definitywny upadek Rzeczypospolitej. Przyczyniły się do tego wojny domowe, spory o władzę królewską oraz bunty szlachty. Sam August w dodatku bardziej słynął z romansów, zabaw i łamania rękoma podków niż z waleczności, czy zdolności politycznych. Dla naszej opowieści liczą się jednak te właśnie miłostki i na nich musimy się skupić. Wspomnieć wypada, że król miał jedną prawowitą żonę, ale aż jedenaścioro uznanych dzieci, w tym tylko jedno z prawego łoża! Było to wynikiem „kolekcji” również jedenastu (tych „uznanych”) metres i kilkunastu pobocznych romansów, które spowodowały opowieści o trzystu dzieciach poczętych przez kochliwego władcę! Co ciekawe romansowanie wspierane było przez intrygi dworskie, polityczne układy, a nawet matki żonatych kochanek i wcale nie było trzymane w tajemnicy. Najważniejsza jednak jest postać Anny Konstancji von Brockdorff, która po rozwodzie i nadaniu tytułu otrzymała nazwisko Cosel.



„Nikt nie widział tu nic podobnego ani mógł marzyć o takiej piękności. Młodziuchna kobieta wysokiej i szlachetnej postawy, biała jak marmur, z czarnymi, jasnymi, bystrymi oczyma, gdy szła ulicą w majestacie swej młodości, piękności i dumy, mimowolnie trwoga ogarniała patrzących na nią nawet ukradkiem, takiego coś w sobie miała królewskiego i rozkazującego. Chciało się na twarz padać przed nią.”
J.I. Kraszewski „Hrabina Cosel”
Onieśmielająca kobieta szybko podbiła serce władcy i to tak skutecznie, że aż przez 10 lat potrafiła utrzymać go przy sobie, wymuszając nawet podpisanie dokumentu obiecującego jej małżeństwo, gdyby król zostaw wdowcem. Powiła mu troje dzieci (które uznał) i długo potrafiła utrzymać jego atencję nazywając go swoim mężem. Pławiąc się w jego oddaniu i bogactwie wkrótce stała się celem pałacowych spisków i intryg mających na celu detronizację jej nieograniczonej władzy. Nie szczędzono bowiem talarów na zachcianki i wymagania „królowej”, gdy inwestycji potrzebowała armia i kraj najeżdżany przez Szwedów. Z czasem miała więcej wrogów niż przyjaciół, a król zachęcany przez otoczenie oddalał się od niej okazując atencję innym, podsuwanym mu damom. Zazdrosna, przekonana o bezgranicznej miłości i swojej władzy hrabina wkrótce zmęczyła ukochanego, a nie chcąc oddać swojej pozycji została ostatecznie posądzona o zdradę i osadzona w opuszczonym zamku.
„Goryczą zapłynęło serce. Całe dnie siadywała nieruchoma, nie mówiąc słowa, z oczyma czarnymi, wlepionymi w ścianę lub na ulicę, duchem i sercem uciekając w czasy ubiegłe. Serce jej zadawało sobie pytanie, czy tak łatwo przestać kochać, czy tak łatwo można zapomnieć, czy za szczęście doznane tak prędko można niewdzięcznością płacić…Nie rozumiała życia, nie pojmowała przysięgi, naigrawania się ze świętości, oplwania przeszłości i zadania jej kłamu. Świat wydawał jej się czymś niezrozumiałym.”
J.I. Kraszewski „Hrabina Cosel”
Zamek na wulkanie
Forteca na bazaltowej, powulkanicznej skale powstała już w XII w. Później rezydowali tu miśnieńscy biskupi oraz rodzina Wettynów, z której pochodził właśnie August II Mocny. Doskonale wpasowane w twarde słupy mury stawiały opór najeźdźcom, stając się twierdzą którą wysadziły dopiero wojska napoleońskie w 1813 r. Po tym wydarzeniu zamku już nie odbudowano, ale stał się za to atrakcją turystyczną. Nic dziwnego, bo ruiny robią wrażenie! Przedzamcze górne i dolne, cztery dziedzińce, cztery wieże, imponujące piwnice oraz najgłębsza wydrążona w skale studnia na świecie (84,4 m), której wykonanie zajęło aż 24 lata! Właśnie w jednej z baszt zwanej Wieżą Jana więziona była Anna Cosel. Tutaj też znajdziemy sale poświęcone jej osobie, listy, portrety, odwzorowanie jej komnaty oraz współczesne pamiątki przypominające o historii nieszczęśliwej, ale i samolubnej królewskiej faworyty. Dość powiedzieć, że kilku śmiałków straciło życie pomagając w próbach ucieczki hrabiny z kamiennej twierdzy. Nie prosto osądzić więc, kto w tym dramacie był ofiarą, a kto triumfatorem.






August zmarł w Warszawie w 1733 r. Metresa przeżyła go o 32 lata i mimo zwrócenia jej wolności przez następcę króla (jego syna Augusta III Sasa), pozostała w miejscu swego uwięzienia do kresu życia. Tutaj również możemy odnaleźć jej miejsce spoczynku i płytę nagrobną, w miejscu w którym kiedyś znajdowała się zamkowa kaplica.
„Na ostatek w roku osiemdziesiątym piątym życia, dnia 2 kwietnia 1765 roku zmarła na zamku Stolpen. A współcześni zostawili świadectwo, iż zwłoki jej zachowały jeszcze ślady tej nadzwyczajnej piękności, którą tak długo słynęła.”
J.I. Kraszewski „Hrabina Cosel”



Imponującym jest fakt, że jednym z podstawowych budulców fortecy jest wulkaniczny bazalt. Łatwo to zauważyć spoglądając na mury i ściany, gdyż charakterystyczny sześciokątny kształt jest nie do przeoczenia.
Wejście na zamek jest biletowane, a na jego terenie znajduje się sporo tablic informacyjnych również w języku polskim.
Miasteczko u stup bazaltowej góry
„Stolpno” oznacza „miejsce kolumna” i patrząc na zamkowe wzgórze etymologia nazwy wydaje się jasna i trafiona. Będąc tutaj nie możemy pominąć też samej osady gdyż ma ona zachowany średniowieczny układ z wąskimi, uroczymi ulicami, po których spacer urozmaici Wam poszukiwanie… gryzoni! „Bazaltowe myszy” to gra miejska mająca na celu zaangażowanie rodzin w zwiedzanie miasta oraz poznawanie historii, czyli coś na wzór wrocławskich krasnoludków lub katowickich beboków. Dostępna jest mapka, którą można kupić w kilku miejscach w mieście (w tym na zamku) lub pobrać ze strony internetowej. Urocze maluchy porozmieszczane są w nieoczywistych miejscach (na parapetach, dachach, w krzakach i wewnętrznych dziedzińcach) trzeba więc mieć oczy szeroko otwarte, ale zabawa zachęca do spaceru i angażuje również małych podróżników. Odwiedzając więc więzienie hrabiny Cosel zajrzyjcie również i tutaj, do miasta po którym ona przez wiele lat spacerować nie mogła.









