Ziębice – Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego i ślady dawnego dobrobytu

Wzmiankowana już w 1234 r. osada nadal posiada ślady średniowiecznych obwarowań oraz industrialnej przeszłości zapoczątkowanej w XIX wieku. Teraz to trochę podupadające, wiekowe miasto, którego jedyną czynną atrakcją jest muzeum, ale wciąż przyciąga poszukiwaczy przeszłości ceniących historię i architekturę. Ma też swoją makabryczną tajemnicę.

Muzeum Domu Śląskiego w Ziębicach

Pierwsze Heimatmuseum (muzeum ziemi ojczystej) powstało tutaj w 1931 r. i na szczęście przetrwało bez strat zawirowania wojenne, po których oczywiście znalazło się w polskich rękach. Do 2023 r. obiekt nosił nazwę Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego łącząc funkcję placówki regionalnej i specjalistycznej. Wydawać by się mogło, że wszelkie „udoskonalenia” jakie mamy w naszych domach to współczesne osiągnięcia, nic bardziej mylnego! Każde żelazko, pralka czy lodówka mają tutaj swojego praprzodka, który nawet nie słyszał o elektryczności.

W wielu przypadkach są to też niezwykłe rzeczy z przysłowiową duszą, dużą dbałością w wykonaniu i pięknie zdobione, bo nie tylko miały być użyteczne, ale często świadczyły o majętności posiadacza czy też o wyczuciu estetyki zarówno twórcy jak i użytkownika. Plastiku wtedy na szczęście nie było lub nie uznawano go za materiał godny uwagi. Znajduje się tutaj największa w Europie kolekcja żelazek (z najstarszym pochodzącym z 1665 r.), pralki i wirówki, chłodziarki, odkurzacze, ale też całe wyposażenie mieszczańskiej kuchni i saloniku z kolekcją sztućców ze złota i masy perłowej. Zachwycają też unikalne szklane naczynia ozdabiane szlachetnymi kamieniami oraz kolekcja dzieł ziębickiego malarza i podróżnika Josepha Langera.

Dzieciom frajdę sprawi odgadywanie do czego służyły poszczególne przedmioty, a niektóre sprzęty mogą zauroczyć na dłużej. Spacerując po muzealnych salach można naprawdę ciekawie spędzić czas, a samo muzeum ma klimat i zachwyca swoimi zbiorami. Placówka mieści się w Nowym Ratuszu – eklektycznym budynku z 1890 r., który zastąpił wcześniejszą siedzibę władz miasta.

Średniowieczne miasto

„Byli już tak blisko Ziębic, że mogli w całej okazałości podziwiać imponujące mury i wieże, wyłaniające się zza porośniętego lasem pagórka. Dookoła jaśniały strzechy chałup podgrodzia, wśród pól i łąk trudzili się rolnicy, pełzał nisko nad ziemią brudny dym palonych chwastów. Pastwiska pstrzyły się od owiec, łąki nad stawami bieliły od gęsi. Maszerowali obładowani koszami wieśniacy, dostojnie stąpały utuczone woły, turkotały wypełnione sianem i jarzynami wozy. Słowem, gdzie się nie spojrzało, widziało się znamiona dobrobytu.”

„Narrenturm” A. Sapkowski

Jeśli spojrzycie na miasto z góry lub na wirtualnej mapie bez problemu dostrzeżecie jego owalną, zwartą zabudowę. Jest to oczywiście pamiątka po średniowieczu, gdy charakterystyczne było posiadanie przez miasta murów obronnych. Po ziębickich pozostał tylko niewielki ślad, wraz ze zrekonstruowaną częścią przy Bramie Paczkowskiej i w okolicy kościoła ewangelickiego. Kiedyś bram strzegących wejścia do miasta było pięć. Ta jedyna zachowana pochodzi z 1324 r. i po jej rozmiarach można wyobrazić sobie jak imponujące musiały to być obwarowania. Miało to związek z czasem gdy miasto było stolicą piastowskiego księstwa ziębickiego oraz późniejszym panowaniem dynastii Podiebradów (stał tu nawet zamek książęcy, po którym jednak nie ma żadnego śladu). Mury te w znacznym stopniu ucierpiały podczas najazdu Husytów w 1428 r., kiedy to w walkach zginął również książę Jan Ziębicki.

Bazylika św. Jerzego Męczennika, której romańsko-gotycką część datuje się na 1270 r. zdecydowanie robi wrażenie wielkością oraz oryginalną bryłą. Przez kolejne wieki dobudowano do niej prezbiterium, Kaplicę Mariacką i dzwonnicę, a w 1715 r. z Barda przeniesiono tu ołtarz i kilka obrazów Michaela Willmanna. Ściany pokryte są średniowiecznymi polichromiami i epitafiami, a wyposażenie jest na prawdę cenne. Niestety jeśli nie natraficie na godziny odprawiania mszy do środka możecie zerknąć tylko zza krat w bocznych wejściach. Przy kościele znajduje się renesansowy budynek dawnej szkoły parafialnej z 1565 r., ozdobiony dekoracją sgraffitową z 1925 r.

Ślady miejskiego dobrobytu

Miłośnicy architektury, zabytkowych drzwi i pięknych portali w Ziębicach znajdą coś dla siebie. Wiele tu kamienic, które mimo, że wymagają remontu ukazują swój dawny blask w licznych zdobieniach.

Warto przejść się po starym mieście i zadrzeć głowę również do góry, aby przyjrzeć się imponującym domom ziębickich przedsiębiorców i kupców, których w mieście było sporo. Działały tu bowiem zakłady ceramiczne, chemiczne i spożywcze. Od 1898 r. świetnie prosperował browar i karczma. Niestety budynki, w których produkowano złocisty trunek to obecnie obraz nędzy i rozpaczy. Trudno nawet mieć nadzieję na jakąkolwiek zmianę w tym temacie. Podobnie ma się sprawa z dawną cukrownią, z której pierwsze worki słodkiego wyrobu wyjechały w 1882 r. Ogromne, murowane budynki z czerwonej cegły wykorzystywane są przez różne firmy lub służą za magazyny, a częściowo stoją opuszczone. Małą iskierką nadziei na lepsze jutro jest wpisanie ich na listę zabytków, co ostatnio miało miejsce. Może z czasem jest szansa na stworzenie muzeum przemysłu oraz udostępnienie tak ciekawych zbiorów turystom. Podobno budynek skrywa również największy w Europie młyn kukurydziany.

Oprócz kościoła katolickiego w mieście w 1797 stanęła świątynia ewangelicka, a w 1845 r. synagoga. Jasno wskazuje to, że obok siebie mieszkali tu Niemcy, Polacy i Żydzi, a społeczeństwo mogło być trochę bardziej tolerancyjne. Obecnie w kościele poewangelickim znajduje się sala gimnastyczna, a bożnica zamienia się w ruinę. Nie udało się nam również wejść na teren dawnego, zachowanego cmentarza żydowskiego. Otoczony jest on prywatnymi działkami, a jedyne dostępne wejście zamurowane.

Ceramiczny Orzeł i Park Miejski

Ośmiometrowy piastowski orzeł, odsłonięta w 1971 r. największa ceramiczna figura Europy, została wykonana w tutejszych Zakładach Maszyn Ceramicznych i Kamionki. Manufaktura powstała prawie wiek wcześniej i korzystała z tutejszych złóż gliny. U stóp pomnika złożono ziemię z pól bitewnych i miejsc kaźni II wojny światowej, a całość założenia upamiętnia tysiąclecie państwa polskiego. Z miejsca tego rozpościera się wspaniała panorama na miasto.

Sam park poddano częściowej rewitalizacji tworząc ścieżki spacerowe, stawiając wiatę do odpoczynku oraz plac zabaw. Możemy też spotkać tutaj jedyne w swoim rodzaju figury dinozaurów ;-). Ciekawym miejscem, które wciąż czeka na przywrócenie do życia jest tzw. „wodny zameczek”, czyli funkcjonująca aż do 2001 r. dawna wieża ciśnień miejskich wodociągów. W latach świetności płynąca z niej woda spadała efektownymi, kamiennymi kaskadami wprost do leżącego poniżej stawu. W nim natomiast tryskała widowiskowa fontanna.

Ziębicki kanibal

To historia, którą miasto nie bardzo się chwali, gdyż zapisała się mrocznie na jego kartach. W 1924 r. w domu jednego z cenionych mieszkańców Karla Denke znaleziono narzędzia rzeźnicze, kości, włosy, pokrwawione ubrania, peklowane mięso w słoikach i wyroby skórzane. Okazało się, że produkty, które handlarz sprzedawał w okolicy, a nawet na targu we Wrocławiu… były wykonane z ludzkiego ciała. Ofiarami makabrycznego mordercy byli włóczędzy i prostytutki, których zniknięcia nikt nie zgłaszał. Ich liczbę szacuje się na około czterdzieści osób. Sprawę wykryto dopiero po zgłoszeniu się na komisariat niedoszłej ofiary i samobójstwie Karla osadzonego celem przesłuchania. Nikt bowiem nie podejrzewał „ojczulka Denke” o tak koszmarne czyny. Wkrótce makabryczne informacje rozeszły się po mieście, a sprzedaż mięsa gwałtownie spadła, gdyż plotkowano, że zbrodniarz dostarczał je także do lokalnych wytwórni. Sprawę postanowiono więc wyciszyć i o niej zapomnieć. Dopiero odkrycie przedwojennej dokumentacji w archiwach Uniwersytetu Wrocławskiego w latach 80-tych ponownie ożywiło tragiczną historię. Współczesne gazety oraz programy internetowe też do niej wracają, a dom ziębickiego kanibala, który obecnie również jest zamieszkały, często jest celem wizyt amatorów spraw kryminalnych i tanatoturystyki, znanej również jako „dark tourism”.

Trzeba przyznać, że Ziębice intrygują śladami bogatej przeszłości. Są jak zbiory w jego imponującym muzeum – posiadają ślady dawnego rzemiosła, duszę i kunszt twórców, bez plastiku, kiczu i bylejakości. Choć osiada na nich kurz, a z elewacji odpada tynk, trzeba mieć nadzieję na przywrócenie im blasku przez inwestycje, które pozwolą miastu stanąć dumnie na nogi jak za czasów Księstwa Ziębickiego.

Dodaj komentarz