Pałac Pielaszkowice – wielka historia w małej wsi

Korsykanin, ale z domieszką włoskiej krwi wchodzący do pałacu w Pläswitz przed przekroczeniem progu zawahał się na chwilę, odwrócił i spojrzał w niebo. Następnie westchnął głęboko, tak głęboko jak wielki był ciężar decyzji którą miał za chwilę podjąć i wszedł do środka. Czyżby w tym momencie liczył na aprobatę niebios mimo, że jego relacje z wiarą można delikatnie nazwać jako skomplikowane? Zmierzając do pomieszczenia w którym czekali na niego jego adwersarze niemal słyszał tykanie zegara odmierzającego 36-godzinne zawieszenie broni jakie ustalono kilka dni temu w niedalekim Gäbersdorf. Wiele lat później, jeszcze przed ostatnim, legendarnym zrywem zakończonym nie mniej legendarną klęską nazwie podjętą w tym miejscu decyzję największą głupotą swojego życia. Teraz jednak wprawnie, acz z ciężkim sercem złożył na dokumencie podpis. Uzgadniając w ten sposób rozejm, osobiście położył podwalinę pod swoją przegraną w wielkim starciu pod Lipskiem, które przeszło do historii jako „bitwa narodów”. Urodzony w korsykańskim Ajaccio Napoleon Bonaparte tym samym wkroczył na ścieżkę, która finalnie zawiedzie go aż na wyspę Św. Heleny, gdzie dokona swojego żywota. Był czwarty dzień czerwca 1813 roku.

Był czwarty dzień czerwca 1813 roku.

Tak mogła wyglądać ta historyczna chwila, choć jest to tylko (lub aż) nasz zbeletryzowany opis tych wiekopomnych wydarzeń. Stanowi on dobry wstęp do wizyty w ruinach pałacu w Pielaszkowicach właśnie (niem. Pläswitz).

Historia powstania

Pielaszkowice pierwszy raz pojawiają się w udokumentowanych dziejach w roku 1268, jednak dopiero ponad 300 lat później swoją rezydencję buduje tutaj Hans von Mühlheim, ówczesny właściciel miejscowości. Jest to założenie z funkcją obronną o czym świadczy otaczająca obiekt fosa oraz otwory strzelnicze w baszcie. Następnie obiekt przechodzi w ręce barona von Schweidnitz, by u progu XVII objęła go w panowanie Barbara von Nostitz.

Jednym z kolejnych „panów na zamku” jest syn Barbary (ze związku z generałem von Buddenbrock) generał Johann Jobst Heinrich Wilhelm von Buddenbrock. któremu pałac zawdzięcza gruntowną przebudowę w wieku XVIII oraz założenie parku. Zasypana zostaje częściowo fosa (co ostatecznie pozbawia go funkcji fortyfikacji), a w miejscu tym powstaje ogród. Kolejni członkowie rodziny są właścicielem pałacu do roku 1945.

W swoich najlepszych czasach rezydencja na planie podkowy miała trzy kondygnacje, podpiwniczenie, dwa skrzydła oraz liczącą sobie sześć pięter zakończoną hełmem wieżę, w której znajdowało się wejście główne. Pałac przetrwał II wojnę światową a jego stan określano jako dobry. Niestety spłonął w 1948 roku i od tego czasu pozostaje w ruinie.

Napoleon Bonaparte

Skąd wziął się w tej okolicy ten mistrz strategii, który już po wsze czasy wpisał swoje nazwisko na karty historii? Miejscowość nie była celem samym w sobie, po prostu w tym czasie i rejonie toczyły się tzw. wojny napoleońskie, jakie wybuchły po rewolucji francuskiej (Napoleon gościł również kilkukrotnie w dolnośląskim Chojnowie). Do wrogiej koalicji należały m.in. Prusy i Rosja, z którymi to samozwańczy cesarz Francuzów podpisał rozejm w Pielaszkowicach. Nieszczęśliwie dla niego, ta przerwa w działaniach wojennych pomogła koalicjantom w skompletowaniu nowych sił, do sojuszu antynapoleońskiego dołączyła także Austria, co zakończyło się wspomnianą już klęską pod Lipskiem.

Również same Pielaszkowice były świadkiem jednej z bitew tej kampanii, gdy pod tą właśnie miejscowością w roku 1813 miała miejsce potyczka.

II wojna światowa

W tych mrocznych czasach, zainteresował się obiektem prof. Günther Grundmann, konserwator zabytków prowincji dolnośląskiej. Zwrócił się on do odpowiednich władz o zgodę na wykorzystanie pałacu jako miejsca magazynowania zbiorów sztuki. Po uzyskaniu zgody poinformował właściciela Ericha von Buddenbrocka, że część pomieszczeń zostanie zajęta do tego właśnie celu. Z zachowanych dokumentów wiadomo, że chodzi o zbiory Biblioteki Państwowej i Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Podobno materiały te przetrwał, zostały po wojnie odzyskanie i przekazane polskiemu już Uniwersytetowi Wrocławskiemu.

Dalsze losy pałacu

Mimo zaleceń konserwatora zabytków co do zabezpieczenia obiektu jako trwałej ruiny nic się w tym temacie nie dzieje i wszystko wskazuje na to, że się to niestety nie zmieni. Zapewne podzieli on los wielu innych pałaców i z upływem lat stopniowo zamieni się w zwykłe gruzowisko. Pozostaną tylko zdjęcia i ulotna ludzka pamięć.

Dodaj komentarz