Zamek Sarny i Kapitanowo – dziedzictwo von Götzenów

Trzy Ścinawki – Dolna, Środkowa i Górna – to malownicze miejscowości, które zawdzięczają swoje nazwy płynącej przez nie rzece. Te długie, łańcuchowe wsie, leżące na dawnym szlaku prowadzącym do Czech, rozwijały się już od XIII wieku. Nic dziwnego, że przez stulecia stawały się siedzibami znanych i majętnych arystokratycznych rodów, takich jak: Czechau, Reichenbach, Magnis czy Götzen. To właśnie im zawdzięczamy dynamiczny rozwój tych terenów oraz imponujące posiadłości, które w różnym stanie przetrwały do dziś. Bogata historia i wyjątkowe dziedzictwo sprawiają, że okolice te są dziś prawdziwą skarbnicą atrakcji dla każdego odkrywcy. Odnajdziemy tu zarówno renesansowe zamki, barokowe kaplice, jak i średniowieczną zabudowę. Wszystko to jest wspaniale wkomponowane w krajobraz Kotliny Kłodzkiej, dzięki czemu historycznym odkryciom zawsze towarzyszy bliskość przyrody.

Zamek Sarny

Renesansowy dwór obronny wybudował tu w 1590 roku Fabian von Reichenbach jednak największe zmiany i dzisiejszy wygląd założenia zawdzięczamy rządzącej tu przez przez ponad 250 lat dynastii von Götzen. Jako jeden z najznamienitszych i najbardziej wpływowych rodów dawnego Hrabstwa Kłodzkiego, przedstawiciele rodziny z powodzeniem łączyli zarządzanie własnymi dobrami ze służbą publiczną, piastując wysokie stanowiska oficerskie w pruskiej armii oraz kluczowe urzędy państwowe, w tym godność gubernatorów i starostów kłodzkich. Ostatnią właścicielką pałacu była Ele­o­no­re Lil­ly Pop­pler de domo Röβ­ler (zm. 1940), a to co oszczędziła II wojna światowa zdewastowała Armia Czerwona i polscy szabrownicy.

Charakterystycznym punktem orientacyjnym wielokrotnie przebudowywanego gmachu jest ośmioboczna wieża zwieńczona barokowym hełmem, wznosząca się nad dawną renesansową klatką schodową. Od południa do obiektu prowadzi dziewiętnastowieczny, neogotycki budynek bramny z kamiennymi portalami oraz portykiem z tarasem balkonowym (mieszczącym obecnie kawiarnię), dobudowany w XIX wieku. Sam pałac pomału odzyskuje utraconą po wojnie świetność zyskując w ostatnich latach dach, okna oraz częściowo nową elewację. Jego środek to jeszcze nieoszlifowany diament. Można zajrzeć do piwnic oraz kilku sal, które dają wyobrażenie o dawnej świetności. Spacerować po obiekcie i okolicy można bez ograniczeń.

Najważniejszym i obecnie najlepiej odrestaurowanym budynkiem pałacu jest kaplica św. Jana Nepomucena z 1725 r. połączona z dworem łącznikiem na wysokości pierwszego piętra. Wybudowana została przez Johanna Franza Antona von Götzena właściciela tutejszych dóbr i znanego mecenasa sztuki. Kolorowe malowidła Johanna Franza Hoffmanna (ucznia słynnego na Śląsku Michaela Willmanna) obrazują sceny z życia i śmierci świętego Jana Nepomucena. Fresk za ołtarzem przedstawia martwego świętego unoszonego przez anioły, a ponad głowami odwiedzających rozpościera się widowiskowa scena wniebowzięcia męczennika w otoczeniu Matki Boskiej i innych świętych. Dostępna jest również empora, z której przyjrzeć można się bliżej imponującym, barokowym malowidłom.

Czworoboczne założenie składało się również z wielu zabudowań powstałych na przestrzeni XVI–XIX wieku: stajni, spichlerza, obory, wozowni i innych budynków gospodarczych. Obecnie, dzięki wieloletniej i starannej rewitalizacji prowadzonej przez fundację opiekującą się założeniem, przestrzenie te zyskują drugie życie. W Domu Dziedzica, czyli pierwotnym mieszkaniu następcy hrabiego von Götzen, oraz w Domu Kompozytorów znajdują się stylowe pokoje gościnne. Całe ich wyposażenie – od tapet, przez meble, aż po nowoczesne łazienki – zostało starannie zaaranżowane, tworząc komfortową przestrzeń i zdecydowanie nietuzinkowy klimat.

Kolejna świetnie odrestaurowana przestrzeń to budynek bramny, w którym znajduje się kawiarnia Scharfeneck (historyczna nazwa zamku) oferująca ciasta, kawę, szeroki wybór herbat i innych napitków. Miejsce zaaranżowane jest w bardzo przyjemny sposób i pozwala zarówno zrelaksować się po górskich wędrówkach jak i spędzić romantyczne chwile przy kominku i nastrojowej muzyce. Tutejsze wypieki warte są nawet specjalnej podrózy z większych odległości. Znajduje się tu również sklepik z pamiątkami i literaturą regionalną, w której kupić można między innymi książki Olgi Tokarczuk. Noblistka wraz ze swoją fundacją współorganizuje odbywający się tu cyklicznie festiwal Góry Literatury.

Śniadania serwowane są w Sali Kolumnowej – dawnej stajni, która zyskała nowoczesny wygląd, zachowując jednak swój unikalny charakter z oryginalnymi, kamiennymi korytami i surową cegłą. Po południu przestrzeń ta zmienia się w klimatyczną restaurację, oferującą tradycyjne potrawy przygotowywane z lokalnych produktów i serwowane z nowoczesnym twistem. Przy sprzyjającej pogodzie zjeść można również w niezadaszonej, równie stylowej części budynku.

Częścią założenia jest również malowniczy park, oraz Pałac Letni wzniesiony około 1740 r. po drugiej stronie rzeki Włodzica. Miał to być stosunkowo niewielki obiekt w wiejskim stylu do przyjmowania gości i organizowania towarzyskich spotkań poza centralnym gmachem. Znajduje się on praktycznie u podnóża głównej siedziby, więc zastanawiająca jest jego tak bliska lokalizacja, ale w końcu kto bogatemu zabroni. Obiekt jest w rękach innego właściciela niż Zamek Sarny i w sezonie letnim oferuje noclegi, które pozwalają też docenić jego architekturę.

Z biegiem lat blask odzyskują kolejne budynki założenia, a najnowszym przedsięwzięciem właścicieli jest winnica usytuowana na dawnych tarasach zamkowych. W planach jest więc wino z tutejszych upraw oraz stworzenie winiarni w piwnicach. Spacerując dookoła zamku można docenić zarówno jego położenie na skarpie nad doliną Ścinawki i Włodzicy, jak i imponującą architekturę zmieniająca się przez wieki. Warto tu zajrzeć szukając miejsca na romantyczny wyjazd, wyjątkową okoliczność lub po prostu chcąc odkryć ciekawą historię, docenić architekturę z filiżanką aromatycznej herbaty lub kawy w dłoni… oraz pysznym cieście na talerzyku.

Zamek Kapitanowo

To propozycja dla tych, którzy zamiast wypielęgnowanych zamkowych komnat wolą prawdziwe spotkanie z przeszłością, pełne architektonicznych detali, nieoczywistych odkryć i fascynujących opowieści. Szczególną rolę w odkrywaniu tych tajemnic odgrywa bowiem obecny właściciel zamku, Henryk Hnatów-Krynicki, historyk sztuki, który z ogromnym zaangażowaniem zajmuje się jego poznawaniem i przywracaniem mu dawnego charakteru. Gospodarz sam oprowadza gości, zwracając uwagę na detale, których wiele osób prawdopodobnie nie zauważyłoby podczas samodzielnego zwiedzania. Jego opowieści pozwalają spojrzeć na zamek z zupełnie innej perspektywy i dostrzec, że za każdym fragmentem muru może kryć się osobna historia. Wiele nauczyć się można również o historii regionu oraz zamierzchłych czasów.

Sercem całego założenia jest potężny donżon, czyli wieża mieszkalno-obronna, której początki sięgają średniowiecza i datowane są na 1360 rok. Podczas zwiedzania można przyjrzeć się kamiennym sklepieniom, gotyckim kominkom, renesansowym portalom i zachowanym fragmentom polichromii. Tego rodzaju budowle nie były jedynie miejscem zamieszkania właścicieli. Stanowiły również symbol ich pozycji, zamożności i znaczenia, a w razie zagrożenia mogły pełnić funkcje obronne. Przez kolejne stulecia obiekt zmieniał się wraz ze swoimi właścicielami, a kolejne przebudowy pozostawiały po sobie ślady, które do dziś można odczytywać w murach, portalach i dawnych wnętrzach. Zamek należał między innymi do znamienitych rodów: von Dohna, Stillfried, Reichenbach i Götzen, a później również do rodziny von Magnis, związanej z pobliskim Bożkowem. Każdy z kolejnych gospodarzy miał własne potrzeby, ambicje i wyobrażenie o wygodnym życiu, dlatego zamiast jednorodnego zabytku mamy tu architektoniczną opowieść.

Uwagę przyciągają również rozwiązania, które pokazują, jak przemyślana była dawna architektura mieszkalna. Warto zwrócić uwagę na wewnętrzny dziedziniec, renesansowe i gotyckie kuchnie, dawne latryny czy tak zwaną ciepłą komnatę. Niezwykle interesujący jest także komin połączony z piecem i wędzarnią. To właśnie takie elementy pozwalają wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w zamku, jak przygotowywano posiłki, ogrzewano pomieszczenia i radzono sobie z codziennymi potrzebami na długo przed pojawieniem się współczesnych udogodnień. Ci którzy chcieliby odkryć więcej na temat dawnych mieszkańców, architektury i tajemnic tego niezwykłego miejsca mogą sięgnąć po książki pisane przez pana Henryka lub obejrzeć jego kanał „Zakamarki historii”. Szukając podczas podróży po Dolnym Śląsku miejsc z duszą, w których historia nie jest jedynie odległą opowieścią, lecz czymś namacalnym, Kapitanowo zdecydowanie warto wpisać na swoją listę.

Kłodzko von Götzenów

Z rodem hrabiowskim von Götzen związanych jest wiele ważnych wydarzeń z historii ziemi kłodzkiej. Przedstawiciele tej znamienitej rodziny przez lata piastowali istotne stanowiska i pozostawili po sobie trwały ślad w dziedzictwie regionu. Jednym z najbardziej zasłużonych dla Kłodzka był Johann Georg von Götzen, rotmistrz armii cesarskiej i starosta hrabstwa kłodzkiego. W 1655 roku, wspólnie z żoną, ufundował on rzeźbę piety, stojącą do dzisiaj na słynnym kamiennym moście nad Młynówką. Z kolei jego syn przyczynił się do powstania kolejnego elementu na tej przeprawie przez rzekę, które na stałe wpisało się w krajobraz miasta – statuy św. Jana Nepomucena. Gotycki most, będący jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Kłodzka, łączy brzegi Młynówki i od stuleci stanowi ważny element miejskiego krajobrazu. Jego ukończenie datuje się na 1390 r. Pierwotnie obiekt pełnił nie tylko funkcję komunikacyjną, lecz także obronną – stanowiąc część systemu fortyfikacji miejskich i był zamknięty bramami od strony miasta oraz przedmieścia. Według przekazów do budowy mostu wykorzystano zaprawę przygotowaną z wapna, piasku i białek jaj. Dzięki swojej architekturze, bogatej historii oraz zdobiącym go kamiennym rzeźbom należy do najcenniejszych zabytków Kłodzka i całego Dolnego Śląska. Często porównuje się go do słynnego Mostu Karola w Pradze i choć kłodzka przeprawa jest od niego starsza, to czeska za to zdecydowanie wygrywa rozmiarami. Oba mosty łączy nie tylko kamienna konstrukcja, lecz także obecność figur religijnych, które nadają im wyjątkowy charakter.

Johann Georg von Götzen zmarł w 1679 roku na zamku Sarny, a jego ostatnim miejscem spoczynku stała się kłodzka kolegiata. Został pochowany obok swojej pierwszej żony, w krypcie przed ołtarzem św. Franciszka Ksawerego. Surowa, gotycka bryła kościoła kryje wnętrze pełne barokowego przepychu, zachwycające bogactwem dekoracji, rzeźb i elementów wyposażenia. Wśród najcenniejszych zabytków świątyni znajduje się XIV-wieczny nagrobek Arnoszta z Pardubic, pierwszego arcybiskupa praskiego. Warto zwrócić uwagę również na samą drogę prowadzącą do fary. Wejście przez Czarną Bramę, wzniesioną w 1703 roku, pozwala poczuć atmosferę dawnego miasta. Brama pierwotnie prowadziła na przykościelny cmentarz, a dziś stanowi jeden z historycznych elementów otoczenia świątyni.

Sercem Kłodzka jest malowniczy rynek, nad którym góruje imponujący ratusz – jeden z najbardziej charakterystycznych symboli miasta. Jego obecny, neorenesansowy kształt pochodzi z końca XIX wieku, ale znacznie starsza jest wieża zegarowa. W bezpośrednim sąsiedztwie ratusza znajdują się dwa kolejne zabytki, które nadają rynkowi wyjątkowy charakter. Pierwszym jest barokowa kolumna wotywna, będąca świadectwem dawnej religijności mieszkańców i ich potrzeby upamiętniania ważnych wydarzeń. Drugim – zabytkowa studnia miejska z fontanną ozdobioną figurą lwa. Rynek otaczają zabytkowe kamienice, których fasady odzwierciedlają różne epoki i style architektoniczne. Warto jednak nie ograniczać spaceru wyłącznie do głównego placu. Wystarczy skręcić w jedną z odchodzących od niego uliczek, by odkryć kolejne fragmenty dawnego Kłodzka – wąskie przejścia, urokliwe zaułki, historyczne elewacje i zakamarki, w których wciąż można dostrzec średniowieczny układ urbanistyczny miasta.

Bohaterem, który zapisał się złotymi literami w historii miasta jest Friedrich Wilhelm von Götzen, pruski generał dywizji i gubernator Śląska. W 1807 roku, w obliczu zagrożenia ze strony wojsk francuskich, objął on dowództwo nad przygotowaniami do obrony miasta i Twierdzy Kłodzkiej. Wzmocnił garnizon, zadbał o zaopatrzenie oraz rozbudowę umocnień, dzięki czemu Kłodzko mogło dłużej przeciwstawiać się nieprzyjacielowi. Gdy dalsza walka groziła zniszczeniem miasta i stratami wśród jego mieszkańców, zdecydował się na negocjacje i kapitulację, ratyfikowaną 25 czerwca 1807 roku. Podpisany wkrótce pokój w Tylży sprawił, że twierdza nigdy nie została przekazana Francuzom. Decyzja generała, choć spotkała się początkowo z krytyką, przyczyniła się do ochrony miasta przed dalszymi zniszczeniami, co potomni docenili. Hrabia zmarł w Kudowie Zdroju w 1820 r. Dla upamiętnienia zasług Friedricha Wilhelma von Götzena mieszkańcy Kłodzka wznieśli osiemdziesiąt dwa lata później pomnik, który stoi do dziś przy ul. Daszyńskiego, w pobliżu wejścia do parku. Jego pierwotne przeznaczenie zostało jednak zatarte przez późniejsze przekształcenia – pomnik przemianowano na upamiętnienie Armii Czerwonej, a z czasem wykorzystano jako konstrukcję pod reklamę. Obecnie obiekt nie posiada oznaczeń ani elementów pozwalających rozpoznać jego historyczne znaczenie. Pozostał jedynie jako instalacja przy wejściu do parku, a o tym, że pierwotnie upamiętniał człowieka, który odegrał ważną rolę w obronie Kłodzka podczas wojen napoleońskich, wiedzą już nieliczni.

Współczesna wyprawa szlakiem Götzenów pozwala spojrzeć na ziemię kłodzką jak na niezwykłą mozaikę historii, w której splatają się losy rodów szlacheckich, dzieje dawnych twierdz i rezydencji, religijne dziedzictwo oraz burzliwe przemiany polityczne. Nie wszystkie ślady przeszłości są dziś równie czytelne – niektóre zachowały się w pełnej krasie, inne popadły w ruinę lub utraciły swoje pierwotne znaczenie. Właśnie dlatego warto ich szukać, przyglądać się im uważnie i odkrywać opowieści ukryte za murami, fasadami i niepozornymi fragmentami dawnej architektury.

Wpis powstał we współpracy z Zamek Sarny.

Dodaj komentarz