Daisy, angielska stokrotka na (dolno)śląskiej ziemi

Angielska róża – piękna, pełna wdzięku i uzdolniona muzycznie Maria Teresa Oliwia Cornwallis-West, zwana potocznie Daisy, przyszła na świat w 1873 r. w walijskim zamku Ruthin. Pech chciał, że zubożała rodzina, choć spokrewniona z największymi arystokratycznymi rodami, pieniędzy na posag nie miała. Ich koneksje z królewskim dworem mogły jednak zachęcić do ożenku kawalerów, którym z kolei pieniędzy nie brakowało, za to uznania na arenie międzynarodowej już tak. W ten oto sposób młodą pięknością zainteresował się pracujący w londyńskiej ambasadzie książę pszczyński Jan Henryk XV hrabia Hochberg i pan na Książu. Dziedzic jednej z najpotężniejszych fortun w całych Niemczech, właściciel ziemi, kopalni, fabryk, elektrowni i pałaców na Śląsku. Obie rodziny szybko przeliczyły zyski i straty przyszłego małżeństwa by już po pół roku narzeczeństwa w 1891 w Opactwie Westminsterskim odbyła się ślubna ceremonia. Miłość miała przyjść po ślubie… Czy przyszła? Jak delikatna i artystycznie utalentowana, młoda kobieta odnalazła się na obcej ziemi, na której prym wiódł pruski porządek?

Wałbrzych

„Zamek Książ jest pięknie położony: wieńczy okrytą sosną skałę na wysokości powyżej 200 stóp… i dominuje nad ogromnym obszarem wiejskim z lasami, jeziorami i szerokimi połaciami równin, które bledną w porównaniu z odległymi śląskimi górami. Wiele ze starych pokoi, w jednej części domu, znajduje się faktycznie w skale i aby dojść do tej części zamku, należy przejść przez kamienny most, który łączy rzekę płynącą daleko w dół poniżej dna głębokiego wąwozu…Książ zawsze kojarzył mi się z samotnością. Być może dlatego, że dla mnie leży on w zupełnie obcym kraju.”

„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless

Książ

Zamek, w którym Daisy zamieszkała wraz z mężem od początku nie przypadł jej do gustu. Zimne pokoje, urządzone z ciężkim przepychem, brak łazienek i pruska, dworska etykieta, gdzie przy stole każdy domownik miał swojego lokaja, a osobni służący zajmowali się otwieraniem drzwi, rozpalaniem w kominkach czy zapalaniem lamp sprawiał, że czuła się tu ciągle obserwowana i nie na miejscu. Jej spontaniczność i radość spotykała się z niezrozumieniem, a nawet naganą. Nie pozwoliła jednak całkowicie zgasić swego niepokornego i pogodnego ducha. Z czasem wprowadziła swoje porządki, ograniczyła służbę, odnowiła wnętrza i pozwalała sobie na łamanie przyjętej etykiety urządzając słynne bale karnawałowe, przemycając dania angielskiej kuchni do menu i organizując muzyczne recitale, na których sama występowała. Próbowała znaleźć swoje miejsce w tak obcym jej środowisku tworząc dom jak najbardziej przyjazny dla siebie i swoich dzieci.

Zamek Fürstenberg zbudował w XIII w. piastowski książę Bolko I. Przez kolejne lata warownia często zmieniała właścicieli, aby w 1509 r. znaleźć się w rękach rodziny Hochberg (pierwotnie Hoberg). Początkowo był to gotycki zamek z średniowieczną wieżą, który następnie w okolicach XVIII w. zyskał nowe, barokowe skrzydło z imponującymi salami Maksymiliana i Konrada. Po dziś dzień widoczny jest podział pomiędzy starym zamczyskiem i jego nową, reprezentacyjną częścią, której kolor budzi kontrowersje. Kolejna wielka przebudowa odbyła się już pod rządami męża księżnej Daisy i w znacznym stopniu zachwiała rodzinnym majątkiem. Zamek zyskał za to nowoczesny, przebogaty wystrój godny znamienitych gości w osobach cara Mikołaja, króla Prus Fryderyka Wilhelma III czy Winstona Churchilla.

Po wojennych czasach III Rzeszy, które w negatywny sposób odbiły się na wnętrzach, przez dwa kolejne lata stacjonowała tu Armia Czerwona, która również dorzuciła swoje przysłowiowe trzy grosze w kwestii dewastacji, tym razem dosłownej. Wyposażenie zamku, które przetrwało wojnę, w sporej części nie przetrwało pobytu zwycięzców. Na szczęście z remontem od lat świetnie radzi sobie Gmina Wałbrzych i obecnie założenie to jest jednym z najwspanialszych w Polsce i sztandarową atrakcją turystyczną naszego kraju. Przez lata powróciło tu wiele zamkowych sprzętów, odrestaurowano mnóstwo dzieł sztuki oraz mebli. Wrażenie robią wystawne sale z barokową komnatą Maksymiliana na czele, zachowane kominki oraz piece. Część fotografii i wyposażenia zawdzięcza się potomkom książęcej pary, którzy mieszkają w Niemczech, ale chętnie wracają do swojej dawnej ojczyzny wspierając odbudowę założenia, ale i pamięć o swoich przodkach.

Najnowszą renowacją są apartamenty samej księżnej Daisy. Odrestaurowane pokoje z kwiatowo-pudrowym wyposażeniem stanowczo odbiegają od pruskiej sztuki użytkowej przypominając o charakterystycznej estetyce angielskiej arystokratki. Można tu zobaczyć oryginały pisanych przez nią pamiętników oraz biżuterię łącznie z niezwykłym turkusowym pasem o obwodzie 56 centymetrów!

Tarasy zamkowe

Równo przycięte trawniki i krzewy oraz niemiecki porządek w ogrodach dziwił i śmieszył Daisy. Nie rozumiała takiego pruskiego panowania nad przyrodą i naturą, więc to właśnie jej zawdzięczamy ostatnią ich rozbudowę oraz romantyczny, angielski styl. Położone są na dwunastu poziomach prezentujących różne odmiany roślinnej architektury. Spacerując podziwiać możemy taras Bogini Flory z grotą, fontanną i aranżacjami bukszpanu. Taras Wodny z 27 fontannami, czy taras Różany i Kasztanowy. Ogrody udostępnione są od wiosny do jesieni i cieszą oko barwnymi kwiatami, różanecznikami oraz imponującymi kasztanowcami. Kwitnące krzewy i ukochane przez nią rododendrony podziwiać można wiosną spacerując po rozległym parku przylegającym do zamkowego terenu.

Zimą ogrody i palmiarnia zamieniają się w bajkowy świat iluminacji i zyskują nowy, całkiem inny wymiar w postaci Ogrodów Światła stanowiąc jedną ze świątecznych atrakcji Dolnego Śląska.

Jeziorko Daisy

Wbrew etykiecie księżna wyruszyła między ludzi i zasłynęła ze swojej działalności charytatywnej: oczyszczenia wałbrzyskiej rzeki, tworzenia szpitali dla pracowników majątku, ochronek dla dzieci, a nawet inwestowania w rozwój koronkarstwa (założyła bowiem szkoły tego zawodu i samą cesarzową zachęcała do wsparcia tej idei, dającej pracę i samodzielność licznym kobietom). Często organizowała też dobroczynne koncerty, na których sama śpiewała. Była przyjaciółką cesarza Wilhelma II, ale też utrzymywała bliskie stosunki z królem Anglii Jerzym V, dlatego podejmowała liczne próby załagodzenia napiętej sytuacji międzynarodowej. Po wybuchu I wojny światowej miała rozdarte serce, nigdzie nie czując się jak w domu (a nawet będąc posądzaną o szpiegostwo). Podczas konfliktu włączyła się w pomoc organizując szpitale, a wkrótce sama rozpoczęła służbę jako pielęgniarka w pociągu sanitarnym oraz szpitalu w Belgradzie. W 1918 r. napisała w swoim pamietniku: „sądzę, że w przyszłości Anglia i Niemcy będą (będą musiały być) przyjaciółmi, nie same, ale w gronie wielu innych państw. Bez podpisywania traktatów, ale ze zwyczajnym poszanowaniem i zrozumieniem”.

Nierozumiana przez męża, ciągle rozdarta między ukochaną Anglią, a nową, niemiecką ojczyzną w której przyszło jej żyć, otoczona również przez Polaków, zaczęła tworzyć swoje idealne miejsca „ucieczki”. Szukała miejsc, które przypominały jej dom i w których czuła się swobodnie i niezależnie. Tak powstało m.in. Jeziorko Daisy – w dawnym kamieniołomie wapienia na terenie pobliskich lasów, po zakończeniu eksploatacji i zalaniu wyrobiska powstał szmaragdowy akwen, otoczony przez las. Dawny wapiennik zaaranżowano na myśliwski zameczek z przepięknym widokiem by Daisy w ciszy i spokoju mogła korzystać z uroków natury. Obecnie znajduje się tu rezerwat, do którego dotrzemy przyjemną ścieżką przyrodniczą, choć miejsce jest trochę zaniedbane i nie wykorzystuje się jego całkowitego potencjału.

Na jej zlecenie niedaleko zamku powstała również chatka stylizowana na angielski cottage – wiejski domek, nazywany przez nią „Ma Fantaisie”, w którym czuła się jak w rodzinnym domu. Niestety został spalony przez hitlerowców w 1944 r., a następnie zrównany z ziemią. Nie ma po nim już prawie żadnego śladu.

Palmiarnia

Z inicjatywy księcia Jana Henryka specjalnie dla Daisy powstała w latach 1911 – 1913 palmiarnia, której koszt szacowano na siedem milionów marek w złocie! Skoro do tworzenia tutejszych ścian, grot i wodospadów sprowadzono siedmioma wagonami kolejowymi nawet zastygłą lawę z Etny nie można się dziwić tej kwocie. Najważniejszym budynkiem założenia jest szklarnia z charakterystyczną kopułą, w której rośnie ponad 250 gatunków egzotycznych roślin. Od bambusów, kaktusów i agaw po eukaliptusy, cytryny i figowce. Spacer przez tą przestrzeń koi zmysły, w dodatku słychać tu szemrzącą wodę i spotkać można pawie, żółwie i lemury. W środku znajduje się bardzo przyjemna kawiarenka z mnóstwem zieleni oraz sklepik, gdzie można zakupić doniczkowe rośliny. Budynek dawniej otaczało rosarium oraz ogród owocowo-warzywny, który obecnie jest dużo skromniejszy.

Stary Książ

Położony po drugiej stronie wąwozu długo uchodził za sztuczną ruinę wzniesioną dla rozrywki zamkowych gości. Współczesne badania wskazują jednak na istnienie w tym miejscu średniowiecznej warowni, której pozostałości wykorzystano właśnie w XIX w. do stworzenia romantycznego miejsca na organizowane przez książęcą parę wydarzenia w postaci turniejów rycerskich czy biesiad. Wycieczka do ruin starego zamku przez malowniczy wąwóz jest przygodą samą w sobie, wartą smakowania na spokojnie, a nie tylko jako przystawka dla samego Książa.

Willa księżnej

Daisy z Hansem mieli czworo dzieci: bezimienną dziewczynkę, która zmarła zaraz po narodzinach oraz trzech synów. Długo by pisać o ich życiu i wyborach, ale najważniejsze w tej historii jest kilka faktów. Najstarszy Jan Henryk XVII, któremu przypisuje się antypolskie nastawienie i trzymanie strony ojca umarł bezdzietnie. Średni Aleksander przyjął polskie obywatelstwo i walczył pod Monte Cassino, a kontrowersje budziła jego orientacja seksualna. Najmłodszy syn Bolko umarł w wieku 26 lat po aresztowaniu przez gestapo pozostawiając po sobie córkę i syna, który przedłużył rodowód rodziny, a który pochodził z związku z macochą, drugą żoną swego ojca. Wszystkie te różnice i kontrowersje doprowadzały do licznych kłótni między rodzeństwem, przysparzając rodzicom wielu zmartwień i doprowadzając do konfliktów. Daisy i Hans rozwiedli się w 1922 r. z winy męża, dzieci jednak pozostały przy nim. Samotna księżna podróżowała po świecie zmieniając miejsca zamieszkania, ale coraz bardziej utrudniała jej to postępująca choroba, którą obecnie diagnozuje się jako stwardnienie rozsiane. Gdy w 1935 r. pogodzona z mężem wróciła do Książa, ten częściowo udostępniany był już turystom, gdyż pieniędzy na jego utrzymanie brakowało. Niezbyt trafne decyzje pszczyńskiego księcia, jego rozrzutność i niefrasobliwość finansowa oraz powojenne załamanie gospodarki drastycznie odbiły się na kondycji finansowej Hochbergów. Dla podbudowania własnego budżetu Daisy najpierw zdecydowała się na udostępnienie swojego wizerunku w reklamie kremu, a następnie na publikację pamiętników, które opisując barwne życie arystokracji, cesarzy i królów oraz trafne i szczere opinie księżnej zyskały światowy rozgłos. Zainteresowani szczegółami z życia mieszkanki Książa i Pszczyny ale także ówczesnej śmietanki towarzyskiej zdecydowanie powinni po te pamiętniki sięgnąć. Jeśli ktoś chce natomiast poznać tę historię w lekkiej i przystępniejszej formie może udać się do wałbrzyskiego teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu na musical „Daisy”, który na długo pozostaje w pamięci.

Wkrótce zamek przejęli hitlerowcy, gdyż sam Hitler obrał to miejsce jako swoją główną kwaterę, a Daisy ze swoją jedyną, angielską pokojówką Dolly w 1941 r. zamieszkała w willi należącej do majątku rodziny w centrum miasta. Tutaj spędziła swoje ostatnie 70-te urodziny, przykuta już do wózka inwalidzkiego. Zmarła dzień po nich 29 czerwca 1943 r. Również to miejsce obecnie zaniedbane i niszczejące czeka na lepsze czasy i niezbędne inwestycje. W pobliżu przed budynkiem dawnego pałacu Czettritzów znajduje się jedno z nielicznych upamiętnień księżnej – jej wizerunek i tablica odsłonięta w setną rocznicę podjęcia przez nią działalności społecznej i charytatywnej na rzecz mieszkańców Wałbrzycha.

Podziemia zamku Książ

Gdy w 1943 r. zapadła decyzja o budowie w Górach Sowich kompleksu Riese, którego przeznaczenie w dalszym ciągu jest nieznane, imponujący zamek Książ stał się idealnym celem na jedną z głównych siedzib samego Hitlera. Organizacja Todt niestety drastycznie rozprawiła się z wieloma wnętrzami rezydencji, drążono również liczne korytarze w podziemiach oraz spory szyb dla windy na pałacowym dziedzińcu. Tu, w skale pod zamkiem więźniowie filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen wykuli korytarze o długości ponad trzech kilometrów. Obecnie w części tuneli utworzono multimedialną trasę turystyczną tłumaczącą sposób budowy podziemi i ukazującą tragiczną historię pracujących przymusowych robotników. Polska Akademia Nauk również wykorzystała okazję do zagospodarowania korytarzy i umieściła w nich laboratorium geodynamiczne zajmujące się monitorowaniem ruchów skorupy ziemskiej.

Stado Ogierów

W XVIII wieku nieopodal zamku na terenie folwarku wybudowano stajnie. Obecne zabudowania pochodzą z 1884 r. i obejmują liczne pomieszczenia dla koni, w których odnajdziemy oryginalne wyposażenie oraz krytą ujeżdżalnię uznawaną za jedną z najpiękniejszych w Europie.

Od roku 1935 funkcjonowało tu Stado Ogierów Fürstenstein, które niestety nie przetrzymało mrocznych czasów II wojny światowej. Państwo polskie w 1947 r. podjęło wysiłki by odbudować hodowlę ogierów śląskich co po czasie okazało się sukcesem. Obecnie w stadninie znajduje się sto koni, w tym ogiery pełnej krwi odnoszące sukcesy w mistrzostwach ujeżdżania i powożenia. Zabudowania można zwiedzać i podziwiać podczas licznych imprez plenerowych.

Mauzoleum i miejsce wiecznego spoczynku

W 1734 r. przy południowej bramie parku zbudowano letni pawilon, miejsce przeznaczone na relaks i odpoczynek przy filiżance herbaty. W 1883 r. zdecydowano się zmienić jego zastosowanie i wykuto pod nim kryptę z przeznaczeniem na rodzinny grobowiec. Spoczął tu teść księżnej – Jan Henryk XI, jego dwie żony oraz bezimienna córeczka Daisy i jej męża. Po śmierci złożono tu również ciało samej księżnej. W jej pogrzebie licznie uczestniczyła dawna służba, górnicy, urzędnicy z dawnych przedsiębiorstw i okoliczny mieszkańcy. Nie było niestety nikogo z rodziny.

Wkrótce jednak z obawy (całkiem słusznej, jak pokazywały niezliczone przypadki) przed wkraczającą Armią Czerwoną najwierniejsi służący przenieśli złożone w grobowcu ciała w inne miejsce. I tutaj hipotez jest kilka. Najbardziej prawdopodobna mówi o bezimiennym grobie na wałbrzyskim cmentarzu ewangelickim położonym obok kościoła tego samego wyznania (wzniesionym z inicjatywy hrabiego Konrada Ernsta Maximiliana von Hochberga). Niestety w latach 70-tych XX w. świątynię wyburzono, obecnie stoją jeszcze tylko zaniedbane budynki dawnej pastorówki oraz przykościelnej szkoły. W następnym dziesięcioleciu przestała też istnieć nekropolia – zlikwidowano ją w skandaliczny sposób bez ekshumacji by stworzyć miejsce na obwodnicę i osiedle jednorodzinnych domków. Legendy miejskie mówią, że jeszcze do niedawna zdarzało się w tamtejszych ogródkach wykopywać kości. Najwięksi optymiści głoszą, że wspomniany cmentarz nie był miejscem ostatecznego spoczynku Daisy i jej sześciometrowego sznura pereł. Niestety nie ma nigdzie w tej wersji historii mowy gdzie w takim razie jest grób księżnej.

Szczawno Zdrój

„Po kościele, widziałam plan nowego hotelu w Szczawnie, który będzie pod dachem za dwa tygodnie… Zamierzam wszystko zaprojektować sama, w tym len, srebro, porcelanę… Moim zdaniem, ludzie, których mieli nadzieję przyciągnąć całym tym splendorem, nie będą z tego korzystać, a moja idea hotelu, a szczególnie hotelu w uzdrowisku, to przede wszystkim urządzenia sanitarne, a dopiero potem dekoracja w stylu Ludwika XV.”

„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless

Uzdrowisko

Najstarszy zapis o szczawieńskich wodach pochodzi z XVII w. W 1789 r. w publikacji o leczniczych łaźniach w Niemczech pojawia się informacja o trzech źródłach na terenie majątku Hochbergów. Jeśli dodamy do tego malownicze tereny, bliskość lasów i naturalne warunki klimatyczne nie może dziwić fakt, ze szybko powstało tu całe zaplecze oferujące pacjentom pobyty lecznicze, ale i rozrywkę kulturalno-towarzyską. Znaczny rozwój sanatorium przypadł na XIX w. Wtedy też wzniesiono tu wiele budynków związanych z prowadzeniem kuracji, w tym nową pijalnię, ale też pensjonaty i hotele. W 1819 r. powstały łaźnie aby podupadłych na zdrowiu wzmocnić kąpielami i prysznicami. Leczono tu astmę i choroby górnych dróg oddechowych, nerek czy cukrzycę. Spacerując dzisiaj po miejskiej promenadzie można podziwiać zarówno odrestaurowane budynki, jak i te, które czasy świetności mają już za sobą.

Pijalnia Wód Mineralnych powstała w 1819 r., a jej obecny wygląd jest efektem remontów po pożarach z roku 1896 i 1992. Charakterystyczna elewacja zdobiona jest drewnem i ceramicznymi płytkami. W środku znajdują się lecznicze źródła – jednym z nich jest woda „Marta”, która leczy zaburzenia przewodu pokarmowego. Na piętrze usiąść można w byłej czytelni prasy, by wzorem dawnych kuracjuszy z książką lub gazetą w ręku delektować się minerałami w płynie. Do pijalni przylega drewniana hala spacerowa z 1896 r. dodatkowo podkreślająca uzdrowiskowy klimat miejsca.

Niedaleko znajduje się neorokokowy Teatr Zdrojowy oraz park, który stanowi integralną część założenia. Gościom czy pacjentom bowiem oprócz relaksujących kąpieli popijanych zdrowotną wodą zalecano także aktywność fizyczną i długie spacery. Na zalesionym wzgórzu przygotowano więc liczne ścieżki spacerowe, miejsca odpoczynku i altany. Posadzono ozdobne krzewy i drzewa a nawet egzotyczne palmy. Na malowniczej skarpie wznoszącej się nad parkiem z inicjatywy tutejszego lekarza w 1818 r. wzniesiono romantyczną wieżę z tarasem widokowym. Nazwana imieniem hrabiny Anny von Hochberg po dziś dzień zachęca kuracjuszy i turystów do krótkiej wędrówki celem podziwiania panoramy miasteczka.

Dom Zdrojowy

Masowo przybywający na te tereny „poszukiwacze” zdrowia, ale i goście książęcej pary potrzebowali godnego miejsca zamieszkania na czas swego pobytu w słynnym uzdrowisku. Z tego powodu książę pszczyński zdecydował się na wzniesienie nowoczesnego i pełnego przepychu hotelu w centrum malowniczego parku, a wyposażenie wnętrza pozostawił Daisy. Grand Hotel był największym tego typu budynkiem na Śląsku, a jego monumentalna, klasycystyczna bryła robi wrażenie po dziś dzień. To na jego wzór wzniesiono potem słynny hotel w Sopocie.

Główny hol, do którego prowadzą stylowe, obrotowe drzwi otaczają rzędy kolumn i filarów, strop natomiast wieńczy kryształowy, imponujący żyrandol. Eklektyczna klatka schodowa pozwala wyobrazić sobie stąpającą po niej Daisy, co dodatkowo ułatwia wiszący tutaj jej portret. Obecnie dawne pokoje hotelowe to sale zabiegowe lub też pokoje kuracjuszy, którzy dawnym splendorem mogą cieszyć się i dzisiaj. W budynku tym istnieje bowiem Dom Zdrojowy, a rekonwalescenci posiłki spożywają w dawnych reprezentacyjnych salonach. Wciąż można odnaleźć tu ślad dawnego splendoru, którym zachwycali się cesarz Niemiec Wilhelm II czy król Grecji Konstantyn I.

W tej wyjątkowej przestrzeni odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych i koncertów. Eleganckie, bogate zdobienia oraz historyczna atmosfera sprawiają, że każde spotkanie z muzyką czy sztuką nabiera niepowtarzalnego charakteru i jest dostępne dla każdego. W jednym z imponujących dawnych pomieszczeń obecnie działa „Daisy Cafe” – kawiarnia nawiązująca do postaci dawnej właścicielki i oferująca widok na rozległe, zielone tereny i leżące w pobliżu uzdrowisko.

” Tak naprawdę powinno się żałować nas wszystkich. Wielu z nas stara się i robi wszystko, co w jego mocy, ale ta moc jest tak słaba, że jest to strata czasu w porównaniu z tym, co moglibyśmy zrobić, gdyby na to pozwoliły okoliczności. Każda kobieta jest przywiązana do męża, dzieci i domu, ale czasami te domy stają się jedynie hotelami. Taka kobieta musi żyć wedle swojej pozycji, jest prawie opłacana, by pełnić swoją funkcję, a jeśli tak się zdarzą, że sytuacja jej nie odpowiada, nie może zostawić wypowiedzenia i zmienić pracę. Jeśli kobieta czuje się ukontentowana swoją sytuacją, ładnie wygląda w lustrze i głównie z głupców robi sobie przyjaciół, ma futra, diamenty, wówczas może być szczęśliwa, lub wydaje jej się, że jest, ale zupełnie zapomina o swojej duszy. „

„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless

Swoje śląskie życie Daisy dzieliła między Książ a drugą rodzinną posiadłość, która mieściła się w Pszczynie. To jednak jest już osobna historia, na którą trzeba chwilę poczekać…

Dodaj komentarz