Daisy, czyli Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless życie w ojczyźnie małżonka dzieliła między Książ a Pszczynę, główną siedzibę swego teścia Hansa Henryka XI. Panią na tej ziemi została oficjalnie dopiero po jego śmierci w 1907 r. i choć jej działalność w większości odbywała się w okolicach Wałbrzycha, to i na obecnym Górnym Śląsku gościła często, z reguły w towarzystwie cesarza i podczas licznych polowań urządzanych dla znamienitych gości. Za samą rezydencją w Pszczynie nie przepadała, zdecydowanie bardziej preferując mały, neogotycki pałacyk myśliwski w pobliskich Promnicach. Podążając jej śladami zawitać trzeba więc również tutaj, do miejsc, które naznaczyła swoją obecnością i na które wywarła swój wpływ.
Pszczyna
„Gdy przyjechałam do Pszczyny zobaczyłam tam wspaniały, biały pałac, zbudowany przez mojego teścia około 1870 r. Jest on bardzo francuski, tak jak większość, dużych, niemieckich domów z tamtego okresu. Urządzono go dość brzydkimi ciężkimi i nazbyt złoconymi meblami, co niby miało być w stylu francuskim, a tak naprawdę nie było niczym innym jak tylko zwykłą niemczyzną. Były tam liczne tarasy, rozległe ogrody oraz wiele rzeźb bez wyrazu. Dużo paradnego, ciężkiego luksusu, za to żadnego komfortu czy wygody i ani jednej łazienki.”
„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless
Zamek
Pierwotnie był to gotycki zamek należący do książąt opolsko-raciborskich, opawskich oraz cieszyńskich. Na przestrzeni wieków przechodził w ręce kolejnych rodów – śląskich Promnitzów i Anhaltów – by ostatecznie w 1847 roku trafić do księcia Hochberg von Pless. Jego syn – Hans Heinrich XI pełnił na dworze berlińskim prestiżową funkcję cesarskiego Wielkiego Łowczego, więc w owym czasie Pszczynę odwiedzali królowie pruscy, cesarze niemieccy oraz ich znamienici goście z całej Europy. Nic więc dziwnego, że pojawiła się potrzeba stworzenia rezydencji odpowiadającej randze i pozycji księcia, więc dawna warownia została przebudowana i przekształcona w reprezentacyjny pałac utrzymany w neobaroku. Całe założenie natomiast prezentuje francuski styl entre cour de jardin – od frontu znajduje się dziedziniec otoczony zabudowaniami gospodarczymi i reprezentacyjną bramą wjazdową, który wprowadzał gości w przestrzeń rezydencji. Za korpusem głównym pałacu otwiera się rozległy park krajobrazowy, będący miejscem spacerów i wypoczynku mieszkańców.
Wrażenie robi imponująca szeroka sień, którą zaprzęgi wjeżdżały do środka pałacu, granicząca z obszernym westybulem oraz paradną klatką schodową. Autorem koncepcji wnętrz był Aleksander Hipolit Destailleur czołowy, francuski architekt. Jemu zawdzięczamy przebogate wyposażenie: sztukaterie, zdobione balustrady, kolumny, złocone ornamenty oraz francuskie meble w stylu rokoko i klasycyzmu. Nic więc dziwnego, że pałac określa się często mianem polskiego Wersalu. Wszystko tu ze sobą współgra: drewniane meble, tkane dywany i gobeliny, kryształowe żyrandole, porcelanowe figury i zastawy. Każdy element wyposażenia świadczy o wyrafinowanym guście dawnych właścicieli i o staranności, z jaką dobierano najlepsze materiały, aby pałac zachwycał zarówno wizualnie, jak i artystycznie.
Na parterze znajdowały się apartamenty cesarskie, pokoje gościnne i reprezentacyjny salon, pierwsze piętro przeznaczone było dla właścicieli. Jednym z najwspanialszych pomieszczeń jest ta Sala Lustrzana. To dawna jadalnia ozdobiona wielkimi 14-metrowymi lustrami oraz malowidłami, stiukowymi dekoracjami i kryształowymi żyrandolami. Oryginalne boazerie zdobią ściany w dawnej bibliotece, a porcelana oraz dzieła sztuki z kolekcji Hochbergów dają obraz barwnego i bogatego życia dworskiego dawnej, pruskiej arystokracji. Piękne łazienki powstały dopiero po przybyciu Daisy na Śląsk, gdyż ta nie mogła uwierzyć, że w tak okazałym pałacu nadal korzysta się z nocników i misek.
Zamiłowanie mieszkańców do polowań widoczne jest w licznych trofeach myśliwskich wiszących w jednym z pokoi, sam pałac słynął bowiem z takich atrakcji organizowanych przez cesarskiego Wielkiego Łowczego. Wspomnieć należy, że podczas I wojny światowej odbywały się tu narady i spotkania na najwyższym szczeblu, a majestatyczne wnętrza gościły cesarzy Niemiec i Austrii, feldmarszałków, ministrów wojny i szefów sztabów planujących taktyczne czy strategiczne ruchy wojsk.
W przeciwieństwie do Książa, który niemieccy naziści przejęli już podczas II wojny światowej by w znacznym stopniu zdewastować wnętrza szykując je na kwaterę główną Hitlera, Pszczyna pozostała w rękach Hochbergów (syna i synowej Daisy) do końca światowego konfliktu. Po wojnie wałbrzyski zamek ucierpiał jeszcze dodatkowo pod butem „wyzwoleńczej” armii spod czerwonej gwiazdy, podczas gdy górnośląska rezydencja miała jakimś cudem więcej szczęścia – już w 1946 roku utworzono tu placówkę muzealną. Pszczyna może pochwalić się oryginalnym wyposażeniem łącznie z żyrandolami i wielkimi, kryształowymi lustrami. Szacuje się, że aż 80% wnętrz zachowało się w stanie pierwotnym, czyli pamiętającym przełom XIX i XX w.! Aby chronić zabytkowe podłogi przed zniszczeniem i zabrudzeniem podczas zwiedzania konieczne są filcowe nakładki na obuwie, co niemal przenosi nas w słusznie minione, czasy wycieczek ery PRL 🙂 Zwiedzający mogą korzystać z nowoczesnych audioprzewodników i bez pośpiechu spędzać czas, podziwiając architektoniczne cuda i wspaniałe umeblowanie.
Park i Kukułcze Wzgórze
Przebudowa pałacu objęła również park. Dawny francuski styl ustąpił miejsca angielskiemu: z rozległymi widokami, łąkami, barwnymi azaliami i rododendronami. Wykorzystano rozlewiska rzeki Pszczynki budując romantyczne mostki i tworząc staw z przystanią dla łódek. Na wyspie stanął pawilon herbaciarni – miejsce służące odpoczynkowi i kontemplacji przyrody. Obecnie w sezonie letnim można skorzystać z jego pierwotnej funkcji i skosztować słynnego deseru „jabłko księżnej Daisy” delektując się widokiem na wodę i pałac.
Przez park prowadzą ścieżki przyrodniczo-edukacyjne oraz spacerowe promenady. Można karmić łabędzie i kaczki pływające po stawach oraz przejść się w dwa dodatkowe miejsca: Pokazową Zagrodę Żubrów oraz Park Dworcowy ze Skansenem Wsi Pszczyńskiej. Latem oprócz oferty herbaciarni skorzystać można z przystani i wypożyczyć łódkę.
Kukułcze Wzgórze to wzniesienie położone w północnej części parku, z którego roztacza się piękny widok na alejki i samą pszczyńską rezydencję. Nazwa wzniesienia prawdopodobnie wywodzi się od miejsca dawnych obserwacji ptaków. Pełniło również funkcję miejsca refleksji i spacerów, a z czasem stało się także symboliczną częścią historii rodu Hochbergów. Gdy w 1936 r. zmarł najmłodszy syn Daisy – Bolko – jego ciało złożono w grobowcu właśnie w tym miejscu. Dwa lata później spoczął tam również jego ojciec, mąż Daisy – Jan Henryk XV. To miejsce pochówku miało być jedynie tymczasowym grobem, gdyż planowano przenieść szczątki do rodzinnego mauzoleum w zamku Książ. Wybuch wojny i późniejsze wydarzenia sprawiły jednak, że nigdy do tego nie doszło.
Pszczyńskie żubry
„W grudniu urządziliśmy przyjecie w Pszczynie. Wziął w nim udział cesarz – najważniejszy nasz gość. Był wyjątkowo zadowolony, gdyż udało mu się ustrzelić dwa żubry jedną kulą. Te ogromne, dzikie zwierzęta wyglądem przypominają dawnych mieszkańców Dzikiego Zachodu i są niezwykłą rzadkością we wschodnich Niemczech…Cesarz dał swojego żubra do wypchania i osobiście umieścił go w holu pięknego zamku królewskiego, który zbudował w Poznaniu, aby przypodobać się Polakom”.
„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless
W 1865 r. książę pszczyński Jan Henryk XI Hochberg wymienił 20 jeleni na 4 białowieskie żubry z hodowli cara Aleksandra II. 54 lata później padł ostatni wolnożyjący żubr na świecie i rozpoczęto program reintrodukcji tego gatunku w hodowlach. I tak górnośląska zagroda Hochbergów (w której w owym czasie przebywały 42 osobniki) przyczyniła się do odbudowy populacji tego majestatycznego zwierzęcia, dzięki czemu żyją one dziś zarówno na wolności jak i pod ludzką opieką w specjalnych ośrodkach. Choć wszyscy kojarzą je głównie z białowieskich kniei, to warto wiedzieć że żyją tam dzięki okazom z Pszczyny.
Oczywiście książę hodował żubry głównie dla polowań i z tego powodu przyświecała mu idea dbania o przyrost liczby osobników. Teść księżnej Daisy podczas nagonek na żubry gościł niemieckich cesarzy, dzięki czemu wydarzenia te cieszyły się ogromnym zainteresowaniem „na salonach”. Łowy w pszczyńskich lasach były więc starannie organizowane – udział w nich brali znamienici goście, a całe przedsięwzięcie przypominało prawdziwą ceremonialną uroczystość. Zwierzęta były wypuszczane z zagród i tropione w wyznaczonych rewirach, a wszystko były przeprowadzane zgodnie z tradycją i etykietą łowiecką. Była to również okazja do prezentacji wspaniałych powozów, eleganckich strojów i oczywiście wielkich przyjęć.
Na szczęście obecnie polowania te zwierzęta są zakazane gdyż objęto ścisłą ochroną. W 2008 roku w Pszczynie otwarto Pokazową Zagrodę Żubrów by przypomnieć historię ratunku oraz zaprezentować szerszemu gronu niezwykłość dawnej Puszczy Pszczyńskiej. Znajdziemy tu wybieg z tymi imponującymi stworzeniami oraz ośrodek edukacji leśnej prezentujący znaczenie tutejszej fauny i flory. Zobaczyć tutaj można również: jelenie, króliki, pawie, lisy i różnego rodzaju ptactwo. Na terenie zagrody znajdziemy wiele edukacyjnych tablic i zagadek oraz kawiarnię ze sklepikiem. Bardzo ciekawe miejsce na spacer i wielka historia dla wielbicieli zwierząt.
Stajnie
„Nigdy nie troszczyłam się o Pszczynę, ale mój teść uwielbiał to robić. W jego oczach jedną z najbardziej interesujących osobliwości była jego słynna stadnina wspaniałych koni. Dereszowaty kasztan był jego ulubioną maścią i do tej pory widzę oczami duszy mojej idealnego ogiera zwanego „Szybki Deresz”.
„Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless
Zbudowane z cegły w stylu romańskim i gotyckim budynki wraz z ujeżdżalnią i powozownią ukończono w 1866 r. Ich wnętrze to trójnawowa hala z 36 boksami dla zwierząt obecnie mieszcząca ekspozycje o lasach pszczyńskich, hodowli żubra, łowiectwie oraz prezentująca konne pojazdy.
Szczególną dumą książęcej hodowli były eleganckie konie zaprzęgowe i wierzchowe, starannie dobierane pod względem siły, wytrzymałości i wyglądu. Zwierzęta do celów reprezentacyjnych musiały nie tylko dobrze się poruszać, ale także wyglądać odpowiednio okazale podczas przejazdów powozów przez park czy podczas wizyt ważnych gości. Ciekawostką jest, że w stajniach panował niemal wojskowy porządek. Każdy koń miał swoje stałe miejsce, a stajenni dokładnie dbali o jego pielęgnację – od codziennego czyszczenia sierści po staranne przygotowanie uprzęży. Zwierzęta karmiono według ściśle określonych zasad, a ich kondycję regularnie kontrolowano. Stajnie pełniły również ważną rolę podczas organizowanych przez książęcy dwór polowań w okolicznych lasach. W takich dniach dziedziniec wypełniał się jeźdźcami, końmi i powozami, a całe miejsce tętniło życiem.
„Wszyscy żywimy nadzieję lub ułudę, że to, kim jesteśmy i co zrobiliśmy ma znaczenie. Pragniemy pozostawić po sobie pewien, jakkolwiek skromny, memoriał, który przetrwa próbę czasu i utrzyma o nas pamięć żywą i pachnącą jak kwiat, kiedy nie będzie już na ziemi tych, których znaliśmy i kochaliśmy”.
„Lepiej przemilczeć” Daisy von Pless
Stokrotka wciąż kwitnie
Daisy zdecydowanie udało się zostawić po sobie ślad i to znacznie większy niż tylko ten materialny. Stworzyła niezapomnianą do dziś historię wrażliwej, otwartej na świat oraz ludzi księżnej poszukującej swego miejsca na ziemi. Jej życie – po części bajeczne, a po części naznaczone smutkiem – do dziś wzbudza zainteresowanie pisarzy, scenarzystów i zwykłych ludzi. W jej losach wielu odnajduje odbicie własnych dylematów, marzeń i tęsknot, co sprawia że Daisy wciąż inspiruje i fascynuje kolejne pokolenia.
Pierwszą część podróży po Śląsku śladami angielskiej stokrotki oraz jej życiowe losy poznać można we wpisie obejmującym Książ oraz Dolny Śląsk.
Wpis powstał we współpracy z Zamkiem Pszczyna
Źródła:
- „Taniec na wulkanie” Daisy Hochberg von Pless – Wydawnictwo ARCANA 2003
- „Lepiej przemilczeć” Daisy von Pless – Zamek Książ w Wałbrzychu Spółka z o.o. 2021
- www.zabytek.pl
- www.zamek-pszczyna.pl
