Okolice Leśnej nie tylko zamkiem Czocha stoją

Turyści przybywający w tej rejon województwa dolnośląskiego często swoje kroki kierują tylko do słynnego zamku. Nic dziwnego – jego charakterystyczna bryła sprawia, że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Polsce. Do tego możecie kojarzyć go z filmu „Wiedźmin” i serialu „Tajemnica twierdzy szyfrów”. Ale jeśli już będziecie w okolicy koniecznie rozszerzcie obszar zwiedzania, a odkryjecie równie niezwykłe miejsca.

Jednak zamek Czocha na początek

Pierwsza warownia graniczna powstała w tym miejscu już około 1241 roku. Jej historia jest pełna legend, duchów, zjaw, skarbów, masońskich znaków i zdrad. Odkryć tu można tajemnicze lochy, sekretne przejścia, skarbce oraz usłyszeć o mrożących krew w żyłach egzekucjach, wojennych tajemnicach i spektakularnych kradzieżach. Takie niezwykłości zasłużyły na spisanie i fotorelację, czego się podjęliśmy tutaj. Naszym zdaniem zamek ten jest jednym z najlepszych w Polsce i obowiązkowo trzeba do niego zawitać.

Po wojnie budynek przeszedł w ręce Ministerstwa Kultury a następnie Ministerstwa Obrony, które urządziło w nim ośrodek wypoczynkowy dla oficerów wojskowych i ich rodzin co uchroniło go przed dewastacją, która spotkała podobne budowle w tamtym czasie. Już od końca lat dziewięćdziesiątych został udostępniony turystycznie i od tego czasu kwitnie wykorzystując swój potencjał.

Warownię zwiedza się z przewodnikiem, który zdradzi Wam, oprócz sekretów historii, ukryte zapadnie i przejścia, niedostępne na pierwszy rzut oka klatki schodowe oraz odkryje tajemnice jakie skrywa zamurowana ściana za kominkiem czy studnia na dziedzińcu. Niektóre opowieści mogą wywołać gęsią skórkę, ale przecież każdy zamek powinien posiadać własnego ducha i zagadki do odkrycia. Szczególnie polecamy nocne zwiedzanie oraz nocleg w hotelu jaki się tu znajduje.

Będąc w okolicy warto udać się do Doliny Pereł, gdzie poznać można historię poławiania tych szlachetnych klejnotów na Dolnym Śląsku. Stąd bowiem trafiały nawet na królewski stół, a nadal są to trochę zapomniane dzieje.

Leśna

To niestety dość zaniedbane i senne miasteczko. Próżno szukać w nim muzeum, czy innej otwartej atrakcji. Przy zabytkowym ratuszu, którego początki sięgają 1699 r. stoją tablice opisujące historię i zabytki. Najcenniejsze są kamienice z XVIII i XIX w., w tym kilka z arkadowymi podcieniami. Średniowieczne rzemiosło tkackie podczas XIX-wiecznej industrializacji ewaluowało w wielkie zakłady włókiennicze. Leśna „boom” przemysłowy zawdzięcza żydowskiej rodzinie Wollerów, która właśnie tutaj w 1833 r. uruchomiła pierwszą mechaniczną tkalnię. Wkrótce Gebrüder Woller zmieniła nazwę na Concordia, a filie powstały w Bolesławcu, Bogatyni i Kościelniku. Produkowano tu przędzę czesankową, półwełniane i bieliźniarskie tkaniny, sukienki ze sztucznego jedwabiu oraz podszewki do ubrań. Podczas I wojny światowej tkano bandaże. Polską produkcję uruchomiono już w 1945 r., a Zakłady Przemysłu Jedwabniczego „Dolwis” funkcjonowały przez następnych 70 lat, aż do ogłoszenia upadłości. Na ich terenie znajdowało się: ambulatorium, przedszkole i żłobek, a w produkcji była ekskluzywna jedwabna pościel. Obecnie większość budynków po imponujących zakładach niszczeje, ale można odbyć spacer z internetową aplikacją, która poprowadzi Was śladami tekstylnego przemysłu. W kilku obiektach znajdują się magazyny, reszta jest zaniedbana i oficjalnie niedostępna (otwarte piwnice i okna ułatwiły pracę szabrownikom i wandalom). Do kupienia jest odremontowana willa właścicieli. Choć pomysłów na zrewitalizowanie powierzchni było kilka i pojawiają się jak bumerang rzucany przez władze i mieszkańców, możliwości finansowe i brak inwestora uniemożliwiają ich realizację. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś miasteczko doczeka się zasłużonych inwestycji, albo chociaż muzeum przypominającego o jego włókienniczej historii.

Mauzoleum rodziny Woller

Dzięki przemysłowi włókienniczemu rodzina właścicieli stała się jedną z najbogatszych w Niemczech. Nic więc dziwnego, że przeznaczyli znaczną sumę na godne miejsce spoczynku. Budowlę na leśnym wzgórzu, z widokiem na staw i miasteczko zaprojektował słynny, niemiecki architekt Carl Johann Bogislaw Lüdecke (odpowiedzialny m.in. za projekt pałacu w Kopicach i gmachu Nowej Giełdy we Wrocławiu). Została wzniesiona w 1882 r. na życzenie Samsona Wollera. Należy wspomnieć, że oprócz żyłki do interesów i zatrudniania tutejszej ludności w swoich zakładach przedsiębiorca prowadził szeroko zakrojoną działalność charytatywną, dbając o mieszkańców i miasto.

Majestatyczna grobowa kaplica posiadała schody na górne piętro z ołtarzem, oraz parter z miejscem na pochówek. Ostatecznie spoczęły tu podobno szczątki dziesięciorga członków rodziny, choć informacji tych oficjalnie potwierdzić się nie udało. Zbezczeszczone zwłoki i trumny w powojennych latach rozrzucone zostały po okolicznym lasku, mówi się również, że część z nich spoczęła w wodach stawu leżącego u stóp grobowca. W środku mimo znacznej dewastacji wrażenie robi kopuła z okulusem oraz pozostałości zdobień i fresków przedstawiających między innymi anioły. Na zewnątrz bogate ornamenty i majestatyczne kolumny nadal świadczą o majętności rodziny leśniańskich przemysłowców. Planowane od lat rewitalizacje nie dochodzą do skutku, podobnie jak w przypadku większości zdemolowanych, poniemieckich budowli na terenie Dolnego Śląska.

Mauzoleum i pałac w Jałowcu

W okolicę wybraliśmy się specjalnie, aby zobaczyć to wyjątkowe mauzoleum. Mimo braku najistotniejszych elementów – twarzy zmarłego, wizerunku anioła i jego skrzydeł, pomnik nadal budzi podziw i skłania do zadumy. Grobowiec Karla Roberta Lachmanna-Falkenau ufundowali zrozpaczeni rodzice, po stracie jedynego syna. Młody żołnierz zginął w prusko – francuskiej bitwie pod Mars-la-Tou w 1870 r. Kupiecka rodzina Lachmanów należała do jednych z najbogatszych w okolicy. Byli właścicielami kilku okolicznych majątków, w tym pałacu naprzeciw mauzoleum. Mogli więc sobie pozwolić na wyjątkowy pomnik, który zaprojektował ten sam architekt, co mauzoleum Wollerów – Carl Lüdecke. Zbezczeszczona budowla niszczała od lat, na szczęście ostatnio znalazła się w rejestrze zabytków. Pojawiła się więc szansa, że może z czasem odzyska swój blask. Podobnie jak pałac, który doczekał się właściciela i zabezpieczenia terenu.

Epitafium Schaffgotschów w Gryfowie Śląskim

Niedaleko znajduje się inny, równie wspaniały przykład renesansowej sztuki funeralnej. W kościele św. Jadwigi ufundowana została kaplica, a w niej epitafium upamiętniające zmarłych członków tej znanej i wpływowej rodziny. Stworzone zostało w latach 1585 – 1587 przez pochodzącego z Saksonii Hansa Klintscha. Jego dzieło zachwyca zarówno realistycznym oddaniem postaci jak i kunsztem ukrytym w detalach. Cała rzeźba przedstawia sześciu przedstawicieli rodziny von Schaffgotsch, idąć od lewej: Hans (właściciel zamków Gryf i Chojnik), jego syn Hans Ulryk, kolejny syn Gothard, Christoph (zięć Hansa), Magdalena (żona Christopha) i ponownie Magdalena (żona Hansa). U stóp rodziców przedstawiono również ich dzieci.

W kaplicy znajduje się też krypta rodowa, ufundowana przez Hansa, jednak nie wszyscy przedstawieni na epitafium tutaj spoczywają, jak i nie wszyscy spoczywający są ukazani na epitafium. Samo wnętrze świątyni również godne jest zobaczenia, niestety trzeba je oglądać albo tuż przed mszą, albo tuż po niej, gdyż w innych godzinach nawet w niedzielę jest ona zamknięta. Kaplica z epitafium jest udostępniona, ale wejścia strzegą kraty przez które podziwiać można ten niewątpliwie wielkiej wagi zabytek.

Świecie, zamek Miecz

Jeśli już jesteście w okolicy i lubicie zamki to koniecznie odwiedźcie Świecie. Ta remontowana ruina pochodzi z XIV w., kiedy to została zbudowana na polecenie księcia świdnicko-jaworskiego do ochrony przed Czechami. Niedługo potem trafiła ona jednak w ręce naszych południowych sąsiadów, aż w końcu jako szlachecka siedziba przechodziła z rąk do rąk. Pierwszy pożar strawił ją w 1527 r., a z drugiego w 1827 już się nie podniosła. Choć potem pełniła funkcje turystyczne i znajdowała się tu nawet gospoda. Za to od kilkunastu lat budowla ma prywatnych właścicieli, którzy mając wykształcenie archeologiczne podjęli się częściowej odbudowy. Co ciekawe wykorzystują do tego celu zdobywane oryginalne części z epoki i własną pracę, co przy stanie zachowania warowni wydaje się przedsięwzięciem na niebywałą skalę. Na planie założenia można wyróżnić wieżę mieszkalną, ruiny pałacu, budynki gospodarcze, dziedzińce wewnętrzne i przede wszystkim mury obwodowe wciąż otaczające cały zamek. Znajduje się tu również kaplica, która jest obecnie zrekonstruowana i w której możecie wziąć ślub! Warto zajrzeć i wesprzeć (cegiełka 10 zł płatna u właścicielki, która krąży w okolicy zamku).

Dodaj komentarz