Dawno, dawno temu na Śląsku żyła sobie mała dziewczynka. Półsierota bez posagu i bez szans na inną pracę niż służąca, do której to już od wieku czterech lat zaczęto ją sposobić. W bogatym domu, w którym się znalazła, szybko jednak podbiła twarde serce zgorzkniałego przemysłowca, stając się spadkobierczynią jednego z największych majątków ówczesnej Europy. Dzięki temu otrzymała, a raczej został jej kupiony tytuł hrabiowski. Nie osiadła jednak z tego powodu na laurach i wyrosła na kobietę mądrą, dobrą i uczciwą. Z czasem znacznie pomnożyła swoją fortunę, przy okazji dbając o rozwój regionu oraz zapewniając pracę, opiekę socjalną i medyczną jego mieszkańcom, a także fundując szkoły oraz szpitale. Choć brzmi to jak bajka, to historia ta wydarzyła się naprawdę ponad 170 lat temu, a pamięć o jej bohaterach wciąż żyje. Posłuchajcie.
Karol Godula
„Kopalnie, huty, cynkownie. Tysiące robotników uwijających się w długich, prostokątnych halach hut wypełnionych nieznośnym gorącem buchającym z ogromnych pieców. Tysiące górników wyrąbujących węgiel z trzewi ziemi. Praca, praca i jeszcze raz praca. A z pracy talary, talary, talary… i gorzki, słony ludzki pot. Nagle Godula uświadomił sobie iż jego jedyne oko wpatruje się w coś niezwykłego, pięknego i wspaniałego – w rodzącą się gigantyczną potęgę, potęgę przemysłu górnośląskiego. I to właśnie on, Karol Godula, w niemałym stopniu jest twórcą tej potęgi. To on jest jednym z największych budowniczych kopalń, hut i cynkowni.”
„Godulowa saga” Jerzy Buczyński
Wszystko zaczęło się od Karola Goduli, syna leśnika którego inteligencja i zapał zaprowadziły prosto z najlepszych szkół, które ukończył z wyróżnieniem, do pozycji zarządcy majątku rodziny śląskich przedsiębiorców Ballestremów. Początkowo nasz bohater trafił do ich pałacu w Pławniowicach, gdzie szybko odkryto jaką ma smykałkę do techniki i interesów. Niestety spektakularną karierę chłopaka wstrzymał napad, którego był ofiarą pracując dla hrabiego. Mówi się o kłusownikach którzy mieli dość ambitnego leśnika i tak dotkliwie się z nim rozprawili, że ledwo uszedł z życiem tracąc jedno oko oraz władzę w połowie ciała. Nigdy nie wrócił już do pełnej formy, a w dodatku wydarzenie to uczyniło go posępnym, zgorzkniałym człowiekiem, którego ludzie zaczęli unikać. Pozostał jednak w pełni sprawny umysłowo, a inteligencja, spryt i otwartość na nowinki stopniowo pomnażały majątek zarówno jego pracodawcy jak i jego własny. Z czasem zaczął pracować na własny rachunek zakładając kopalnie, huty, inwestując w wydobywanie surowców ale i nowinki techniczne do tego stopnia, że zazdrośni ludzie zaczęli posądzać go o konszachty z samym Mefistofelesem i nazywając „diabłem z Rudy” (od miejscowości Ruda Śląska, w której mieszkał). Jednocześnie słynął też z uczciwego traktowania pracowników i szacunku do ciężkiej pracy. Dbał o swoich pracowników zakładając osiedla i fundując szkoły, bez afiszowania się swoim postępowaniem. Najlepszym przykładem niech będzie częściowe przekazywanie wynagrodzenia w formie talonów i towarów żonom górników, aby mogły wyżywić swoją rodzinę, której ojcowie często pensję trwonili w gospodach. I to właśnie w domu tego samotnika bez bliskiej rodziny pojawiła się czteroletnia Joanka Gryzik, wnosząc radość i śmiech.
Śląski przemysłowiec zmarł w wieku 67 lat w 1848 r. we Wrocławiu. Często bywał tutaj w interesach i u prawników, a pod koniec życia, cierpiąc na kamicę nerkową, u najlepszych medyków. Choroba pokonała go jednak szybko, ale będąc w pełni władz umysłowych zdążył jeszcze zapisać swój majątek tej właśnie sześcioletniej wówczas, obcej dziewczynce, jednocześnie powierzając ją opiece swojej gospodyni Emilii Lukas i prawnikowi Maksymilianowi Schefflerowi. Do 16 roku życia, również z obawy przed zachowaniem pozostałych, oburzonych spadkobierców, uczyła się ona w zakonie Urszulanek we Wrocławiu, szykując się aby godnie przejąć schedę po swoim dobrodzieju.
Majątek w Pławniowicach
Właśnie tutaj Karol Godula stawiał pierwsze zawodowe kroki. Wspaniała posiadłość powstała na zlecenie potomków włoskiej rodziny arystokratycznej Ballestremów, którzy przejęli te dobra w 1798 r. za sprawą małżeństwa córki poprzednich właścicieli Marii Elżbiety von Stechow z Giovannim Baptistą Angelo Graf von Ballestrem di Castellengo. Imponujący pałac charakteryzujący się czerwoną cegłą, wieżyczkami oraz iglicami reprezentuje niderlandzki neomanieryzm robi niezapomniane wrażenie. W środku można zwiedzić niestety jedynie część piętra z kilkoma wspaniale wyposażonymi pokojami, zajrzeć do kaplicy, która wciąż jest wykorzystywana przez lokalną parafię oraz pospacerować po parkowym założeniu.










Rodzina Ballestremów odniosła wielki sukces inwestując w kopalnie węgla i huty cynku. W 1812 r. za namową Karola Goduli powstała „Karlhutte”, która znacznie powiększyła majątek śląskich magnatów, ale i była początkiem prywatnych inwestycji samego Karola.
Ruiny zamku Rudzkiego i domu Goduli
Na zalesionym wzgórzu prawdopodobnie pod koniec XIV w. stanął zamek, który po wojnie trzydziestoletniej stopniowo przekształcano w pałac. Do końca II wojny światowej należał on do rodziny Ballestremów, niestety po roku 1945 tak jak wiele podobnych obiektów został spalony przez Armię Czerwoną i niszczał aż do 2009 r. gdy trafił pod opiekę Fundacji Zamek Chudów. Podjęła się ona zadania uporządkowania pozostałości po rezydencji i przypomnienia roli jaką teren ten miał dla lokalnej historii. Na podstawie starych zapisków i map udało się również zlokalizować dom samego Karola, którego fundamenty oraz piwnicę odkopano i zabezpieczono stawiając przy nim tablicę informacyjną, ponownie budząc do życia legendę o podpisanym przez Godulę cyrografie.




Miejsce wiecznego spoczynku – kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach
Zmarłego we Wrocławiu króla węgla pochowano na cmentarzu przy kościele świętego Wojciecha. Jego podopieczna postanowiła jednak sprowadzić go z powrotem na śląską ziemię. Już fundując świątynię na bytomskich Szombierkach Joanna zaplanowała u stóp ołtarza miejsce na kryptę by ostatecznie właśnie tutaj w 1909 r. złożyć szczątki zasłużonego przedsiębiorcy. W uroczystości tej uczestniczyła oczywiście i sama hrabina.



Pamięć
W Rudzie Śląskiej główna ulica miasta nosi imię słynnego biznesmena. Na Orzegowie w miejscu pierwszych wznoszonych przez niego zakładów znaleźć można ulicę „Kopalnia Karol”. Fani militariów mogą udać się na poszukiwania polskich schronów punktu oporu „Godula” wybudowanych przed II wojną światową. Na placu Niepodległości możemy natomiast usiąść przy samym Karolu by wspólnie z nim kontemplować ówczesny rozwój Śląska. Pomnik króla cynku stanął tu w 2022 r., nieopodal Coffee Godula i niewątpliwie jest punktem obowiązkowym turystów podróżujących śladami wielkiego, śląskiego imperium przemysłowego. Kto wie, może tym najwytrwalszym zdradza jaki jest sekret jego finansowego sukcesu?



Muzeum Miejskie im. Maksymiliana Chroboka
W placówce na stałe prezentowana jest wystawa „Czas to pieniądz. Historia cywilizacji i ekonomii na przykładzie Rudy Śląskiej”. Warto tutaj zajrzeć, aby poznać historię ewolucji Górnego Śląska po odkryciu złóż czarnego złota. Eksponaty przybliżą nam pracę górników i rozwój przemysły górniczego, ale również pokarzą życie w familokach, walki podczas śląskich powstań oraz historię Karola i Joanny. Można zobaczyć tu również wizerunek „Diabła z Rudy”, choć jest on tylko mieszanką interpretacji artysty oraz pamięci małoletniej Joanny, gdyż nie ostała się żadna osobista pamiątka po śląskim magnacie. Umierając kazał zniszczyć całą dokumentację na swój temat, łącznie z portretami i zapiskami prywatnymi.




Joanna Gryzik von Schomberg-Godulla
„Zostawił swojej sześcioletniej wychowanicy 19 kopalń galmanu, 40 kopalń węgla kamiennego, 3 huty cynku, udziały w wielu zakładach, w tym w rentownej hucie „Karl”, w kopalni węgla „Cleophas” oraz kopalni Galmanu „Maria”, kilkadziesiąt pól górniczych i kilkanaście pól eksploatacyjnych galmanu, 4 majątki rycerskie: Szombierki wraz z nowo wybudowanym pałacem, Orzegów, Bujaków i Bobrek, a także pokaźny pakiet listów zastawnych instytucji kredytowej „Schlesische Landschaft” oraz sporo gotówki w złocie… Cały Śląsk oniemiał”.
„Śląski Kopciuszek” Gabriela Anna Kantor
Co sprawiło, że bogaty i przedsiębiorczy Karol zdecydował się powierzyć śląskie imperium małej Joannie nigdy się nie dowiemy. Pozostają nam tylko spekulacje i ogólnie znane fakty. Z jednej strony można powiedzieć, że znał się na ludziach i trafił w dziesiątkę. Z drugiej, że miał po prostu szczęście. A może było to jedno i drugie? Faktem jest natomiast, że gdy w 1905 r. sporządzono bilans majątku Schaffgotschów oszacowano go na pięćdziesiąt milionów marek, czyli osiem razy więcej niż zostawił Godula kilkuletniej dziewczynce.
Zaraz po ukończeniu prowadzonej przez zakonnice szkoły panną Gryzik zajęli się wyznaczeni przez Karola Godulę opiekunowie i rozpoczęło się poszukiwanie odpowiedniego kandydata na męża. Wcześniej jednak, jednej z najbogatszych kobiet ówczesnej Europy należało „poprawić” społeczną pozycję. Za odpowiednią kwotę sam cesarz Prus szóstego października 1858 r. udzielił jej nobilitacji przyznając herb i nazwisko von Schomberg-Godula (Schomberg od niemieckiej nazwy Szombierek, z których pochodziła). Również w miłości młodej panience się poszczęściło – zakochała się z wzajemnością w hrabim Hansie Ulrichu Schaffgotsch, który owszem tytuł miał zacny, ale majątek dość skromny.
Ślub odbył się piętnastego listopada 1858 r. w kościele Wniebowzięcia NMP na bytomskim rynku. Warto wspomnieć, że wstępując w związek małżeński odziedziczony majątek nadal pozostał w rękach Joanny, choć kobiety w owym czasie szczególnych praw w tej materii nie miały. Do końca życia to ona była właścicielką swoich kopalni i zakładów, ona zajmowała się „biznesem” i podejmowała najważniejsze decyzje. Kobieta zarządzająca górniczym przedsiębiorstwem była ewenementem na skalę światową! Dobrali się jednak z mężem jak w korcu maku, zgodnie podzielili się obowiązkami i szczęśliwie przeżyli razem 52 lata wychowując czworo dzieci.



Obecnie na Śląsku wciąż prosperują kopalnie. Większość założonych przez industrialną księżniczkę już nie istnieje, ale warto poszukać śladów jej działalności. Koniecznie trzeba też zapoznać się z historią górnictwa i oczywiście zjechać pod ziemię, a o tym jak pracowało się w kopalniach i żyło w familokach możecie przeczytać w osobnym wpisie.
Koksownia Orzegów
Budowa zakładu koksochemicznego w 1903 r. sfinansowana została przez Joannę i Hansa. Funkcjonowały tu trzy baterie pieców i pięć kotłów ogrzewających węgiel w celu produkcji koksu, materiału niezbędnego w wytwarzaniu stali. Przedsiębiorstwo funkcjonowało do 1976 r., a po tym czasie budynki zaczęły popadać w ruinę. Dopiero ostatnio miejsce to zrewitalizowano oczyszczając grunt, remontując pozostałe budynki i stawiając tablice informujące o ich przemysłowych funkcjach. Stworzono tu również teren do rekreacji i plac zabaw.



Elektrociepłownia Szombierki
Inwestorem elektrowni była niemiecka spółka Schaffgotsch Bergwerksgesellschaft GmbH (należąca wcześniej do Joanny), na zlecenie której do budowy przystąpiono w 1917 r. Za zadanie miała produkować energię i ciepło dla pobliskich kopalń i osiedli, a po swoim powstaniu była jedną z największych i najnowocześniejszych w całej Europie. Polską produkcję energii uruchomiono zaraz po II wojnie światowej a wygaszono dopiero w 2011 r. Od tego czasu ogromny kompleks czeka na udostępnienie jako centrum muzealno-kulturowe, jednak z uwagi na zakres prac i potrzebnych funduszy następuje to bardzo powoli. Obecnie sporadycznie organizuje się tu wystawy, wydarzenia kulturalne, a czasem udostępnia do zwiedzania zorganizowanym grupom.



Przedwojenna infrastruktura
Zabudowań związanych z przedwojennym przemysłem węglowym szukać można na całym Śląsku. W większości jest to zaplecze już nie używane, ogrodzone lub przeznaczone na inną działalność. Wybrać można się w pobliże Szybu Krystyna pierwotnie należącego do Kopalni Węgla Kamiennego Szombierki ufundowanej przez Gräflich Schaffgotsche Werke, czy też do niedziałającej już Elektrociepłowni Miechowice. Rzucić okiem można też na wciąż funkcjonującą koksownię Bytom, której kominy robią spore wrażenie. Ciekawie jest za to zrewitalizowany teren przy KWK Polska w Świętochłowicach, gdzie za symboliczne 5 zł wchodzi się na punkt widokowy Wieży Basztowej, a za darmo spaceruje się po ścieżce dydaktycznej opisującej historię przemysłu w tym miejscu.
Więcej o budynkach i miejscach związanych z kopalniami możecie dowiedzieć się z wpisu o Szlaku Zabytków Techniki.




Pamięć
„Wraz z mężem, który rozumiał ja i wspierał, budowali na Górnym Śląsku ochronki i sierocińce, domy starości, przytułki dla inwalidów, szpitale, szkoły, przedszkola z placami zabaw dla dzieci, osiedla robotnicze pełne kolorowych, przydomowych ogródków, domy dla samotnych matek i stacje mleczne ze zdrowym, przebadanym mlekiem dla niemowląt. Chętnie wspierali finansowo artystów, nazywano ich mecenasami sztuki. Stawiali liczne obiekty sakralne.”
„Pani na Kopicach” Gabriela Anna Kantor
Niejedna ulica czy szkoła na Śląsku nosi dumnie imię słynnego Kopciuszka. Podobiznę poważanej filantropki, która w równym stopniu dbała o biznes jak i o ludzi, zobaczyć można na ogromnym witrażu w kościele Ścięcia Św. Jana Chrzciciela w Rudzie Śląskiej. Ufundowany w pierwszą rocznicę śmierci Joanny przedstawia w centralnej części ją samą z małżonkiem klęczących przed Jezusem. Otoczeni są przez swoich pracowników oraz górników z rodzinami w tradycyjnych śląskich strojach. W tle widać kopalnię i chłopską chatę. Zaiste niecodzienna to pamiątka po samej śląskiej dobrodziejce jak i czasach w jakich żyła.
W Bytomiu powstał zaś skwer jej imienia, przy którym Joanna stoi dumnie spoglądając na ufundowany przez nią kościół, w którym spoczywa ten, któremu zawdzięczała swoje szczęśliwe i dostanie życie, a Śląsk rozwój i dobrobyt.






Gräfin von Schaffgotsch – pani na Kopicach
„Powiedzieć, że spektakularny gmach pałacu w Kopicach roztaczał wokół siebie blask jak diament, to nic nie powiedzieć, bo w głowie aż się kręciło od przepięknych szczegółów: szaroniebieskiego, łupkowego dachu z dodanymi licznymi, połyskującymi w słońcu wieżyczkami, narożnikami i blankami, od widoku dwóch wież czworobocznych, zwieńczonych wysmukłymi iglicami, neogotyckich okien, wykuszy, rosarium, oranżerii z wysokimi australijskimi eukaliptusami, tarasów i wreszcie chluby pana tego pałacu – właśnie owej dwukondygnacyjnej sali rycerskiej, zwanej też balową.”
„Pani na Kopicach” Gabriela Anna Kantor
To z tego miejsca małżonkowie uczynili swój dom, który w rękach górnośląskiej rodziny Schaffgotschów pozostała aż do 1945 r. Jak żyło się w przepięknym, pełnym przepychu kopickim założeniu, w którym Joanna umarła 21.06.1910 r. oraz jakie były losy samego pałacu można dowiedzieć się z tego wpisu o bajkowej siedzibie przemysłowego imperium.



Źródła:
- www.slaskie.travel.pl
- www.dziennikzachodni.pl
- www.rudaslaska.com.pl
- www.muzeum.rsl.pl
- www.sztolnialuiza.pl
- www.podziemnaprzygoda.pl
- „Pani na Kopicach” Gabriela Anna Kantor
- „Familoki. Śląskie mikrokosmosy” Kamil Iwanicki
- „Godulowa saga” Jerzy Buczyński

4 komentarze do “Joanna Schaffgotsch od chłopki do hrabiny. Historia śląskiego Kopciuszka”