Choć od czasów jego działalności minęły stulecia, nazwisko Friedricha Wilhelma von Redena wciąż wybrzmiewa w niemal każdym zakątku przemysłowego Śląska. Natrafić można na nie spacerując po chorzowskim parku, szukając drogi przez dąbrowską dzielnicę czy zamawiając rzemieślnicze piwo w lokalnym browarze. To wciąż patron ulic, osiedli i miejsc spotkań. Kim był człowiek, którego nazwisko stało się synonimem śląskiego postępu i jak przemysłowy Śląsk łączy się z romantycznym założeniem w malowniczym Bukowcu?
Tarnowskie Góry
„Reden miał gotowy program. Wprowadził wiele zmian do wcześniejszego opracowania wuja. Uważał, że trzeba wszystko bardzo profesjonalizować. Postulował gruntowne badania geologiczne, sporządzanie map wyrobisk, wprowadzenie nowych zasad nawadniania pól górniczych, reorganizację aparatu urzędniczego, wyasygnowanie dodatkowych środków na inwestycje, wprowadzenie kontroli nadawanych regaliów. Uważał także, że należy tworzyć przemysł państwowy, co dawało szansę na wdrażanie nowych technologii, a zwłaszcza wykorzystanie węgla i koksu w produkcji stali, wyposażenie przemysłu w nowoczesne maszyny. Miał także gotowy plan budowy nowej kopalni i huty w Tarnowskich Górach. Koszty były ogromne.”
„Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski
Działalność górnicza na tym ternie prowadzona była już od starożytności i świetnie miała się w średniowieczu. W XVI wieku rejon ten był jednym z najważniejszych ośrodków wydobycia rud srebra, ołowiu i cynku, a tutejsze srebro trafiało aż do Chin. Kryzys przyszedł na początku XVIII w., ale nie trwał długo. Po przejęciu tych terenów przez Prusy w 1779 r. nowy dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego Friedrich von Reden postawił na reaktywację górnictwa na tych terenach. W miejscu tym warto wspomnieć, że młody urzędnik doświadczenia i inspiracji szukał początkowo na przeżywającej rewolucję przemysłową Wielkiej Brytanii, a następnie na zlecenie cesarza podróżował po dawnej Rzeczypospolitej sporządzając raport o stanie jej gospodarki i przemysłu, który chwalebny dla naszej ojczyzny nie był.
Ambitny i wizjonerski młodzieniec dostrzegł możliwości i potencjał w tutejszych ziemiach, zlecił niezbędne badania i ruszył z planem budowy wielkiej kopalni ku chwale ojczyzny i króla, który liczył na spore zyski oraz materiał tak potrzebny w niepewnych, wojennych czasach. W 1784 r. utworzono nową, państwową kopalnię srebra i ołowiu „Fryderyk”, a następnie wybudowano hutę oraz osiedle robotnicze kontynuując tradycje wydobywcze Tarnowskich Gór. Historię tą poznać można zwiedzając jedną z najpopularniejszych podziemnych atrakcji Polski, znajdującą się na liście UNESCO Zabytkową Kopalnię Srebra.
Utrapieniem podziemnych chodników była jednak ciągle napływająca woda, z którą próbowano radzić sobie za pomocą konnych odwadniarek. Z czasem kolejnym pomysłem propagowanym przez von Redena zostały sztolnie odwadniające, które jednak nie spełniały pokładanych w nich nadziei w wystarczającym stopniu. Hrabia poszukując rozwiązania jako przedstawiciel pruskiego urzędu przekonał angielskie władze do wykonania i sprzedania maszyny parowej, która służyć miała właśnie walce z wodą zalewającą kopalnie. Dzięki tym zabiegom pierwsze tego typu urządzenie na tych ziemiach ruszyło 19.01.1788 r. Technologia pomogła Tarnowskim Górom pokonać żywioł, otwierając drogę do eksploatacji najgłębszych pokładów ołowiu i srebra, a inwestycja ta, wsparta już istniejącymi systemami odwadniającymi (m.in. Sztolnią Głęboką Fryderyk), dała początek nowoczesnemu przemysłowi maszynowemu na całym Górnym Śląsku.
Dzisiaj można przekonać się jak wygląda taka właśnie sztolnia odwadniająca podczas spływu łódką po krystalicznie czystej wodzie wciąż odprowadzanej z podziemi dawnej kopalni. Sztolnia Czarnego Pstrąga to jedyna w swoim rodzaju atrakcja polegająca na spływie między szybami Ewa i Sylwester. Używając siły własnych mięśni i prądu wody przewodnicy przepływają przez podziemny tunel snując naprawdę ciekawie historię na temat legendarnych skarbów, gwarków, duchów i legend oraz wielkiego przemysłu.
Kopalnia Królowa Luiza
„Z Berlina, Wrocławia i innych miast zaczęli zjeżdżać do Gliwic goście. W programie było otwarcie pierwszego odcinka Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej, która pod ziemią łączyła się z nową kopalnią, a następnie przechodziła w kanał sztolniowy na terenie Zabrza, który docierał wprost do huty w Gliwicach. Zaplanowano przetransportować w ten sposób trochę węgla, ale także wszystkich chętnych. Przewidziano także możliwość zobaczenia maszyny parowej, która ciągle dla wielu była wielką atrakcją, bo nigdy niczego podobnego nie widzieli”
„Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski
Kopalnię Królowa Luiza założono w 1791 r., dzisiaj już nie działa, ale wciąż można nią przepłynąć łodzią jak kiedyś goście hrabiego von Redena.
Królewska Huta – Muzeum Hutnictwa w Chorzowie
Produkcja w powstałej z inicjatywy hrabiego Königshütte ruszyła w 1802 r. , co czyni ją jedną z najstarszych hut żelaza na terenie obecnej Polski. Szybko zyskała też miano najnowocześniejszej, bowiem implementowano tu wiele rozwiązań prosto z przemysłowej Anglii stopniowo uruchomiając kolejne wielkie piece. W 1870 r. Hutę Królewską przejął hrabia Hugo Henckel von Donnersmarck, który kontynuował jej rozwój. Na początku XX w. zakład znalazł się w polskich rękach zmieniając nazwę na Hutę Piłsudski, a w końcu Kościuszko. Jej upadłość ostatecznie ogłoszono w 2012 r.
Obecnie na tym terenie działają firmy z branży metalurgicznej, część obiektów popada w ruinę, a w budynku byłej elektrowni działa właśnie Muzeum Hutnictwa. Znajdziemy tu ekspozycję „Królestwo żelaza” prezentującą rewolucję przemysłową Śląska, maszyny i procesy technologiczne ale też świadectwa pracowników dawnych zakładów czy sprzęty życia codziennego. Wystawę można zwiedzać też ścieżką edukacyjną dla dzieci wraz z Przetopkiem– hutniczym dobrym duszkiem, który podzieli się sekretami fachu stalowników, walcowników czy kowali. Wraz z nim można wykonywać zadania w „Dzienniku Odkrywcy” licząc na nagrodę pod koniec wycieczki.
Pomnik stawiany trzy razy
„Miał też zbudować zespół młodych chemików, by rozwijali nowe technologie. Reden był konsekwentny: wciąż sprowadzał fachowców z różnych stron. Dla niego pracowali Niemcy, Polacy, Żydzi, Ślązacy i ludzie z Wysp. Narodowość nie miała znaczenia, liczyła się fachowość. W Prusach było już jasne, że kto trafi do ekipy Redena, jest kimś szczególnym. Tworzyło się państwo w państwie.”
„Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski
Dla von Redena najważniejsze nie były pieniądze, chwała lub zasługi. Dla niego liczył się postęp, rozwój i stworzenie węglowego imperium w oparciu o technologiczne nowości oraz troska o śląski przemysł. Dlatego też, gdy w 1806 r. Napoleon zajął Prusy hrabia, będący od trzech lat ministrem górnictwa i hutnictwa złożył mu przysięgę broniąc przede wszystkim kopalni, fabryk i hut. Krajanie nie do końca mu to wybaczyli pozbawiając stanowiska po zawarciu pokoju w Tylży. Nie mogli jednak o tak zasłużonej dla kraju postaci zapomnieć na zawsze. W pięćdziesiątą rocznicę uruchomienia pierwszego pieca w Hucie Królewskiej w 1853 r. z inicjatywy króla Fryderyka Wilhelma IV na Górze Redena (obecnie nosi ona nazwę Wyzwolenia w Chorzowie) stanął pomnik przedstawiający budowniczego wielkiego, śląskiego przemysłu. W 1939 r. statua została zniszczona i zrzucona z cokołu przez nieznanych sprawców – raz przypisuje się to Polakom innym razem uważane jest za niemiecką prowokację. Już rok później hrabia stanął jednak na miejscu ponownie odrestaurowany na polecenie Günthera Grundmana. Po wkroczeniu Armii Czerwonej pomnik ponownie zniszczono. Na początku XXI wieku znaleźli się pasjonaci, którym zależało aby śląski pionier przemysłu ponownie doczekał się należytego upamiętnienia. Od 2002 r. hrabia spogląda na Chorzów stojąc na Placu Hutników. Co ciekawe, niedługo przed odsłonięciem pomnika okazało się, że głowa z pierwotnej figury przetrwała do współczesnych czasów. Po wspomnianym, powojennym „upadku hrabiego” została ona przetransportowana na skup złomu, gdzie szczęśliwie zamiast do pieca hutniczego trafiła do piwnicy jednego z domów. Obecnie można zobaczyć ją w Muzeum Hutnictwa, gdzie trafiła podarowana przez wnuka właściciela skupu złomu.
Pałac w Bukowcu
Pruski minister w 1785 r. nabył posiadłość, która miała odzwierciedlać jego pozycję, ale i stanowić azyl od codzienności spędzanej na przemysłowych terenach Śląska. Gdy rok później z rąk cesarza otrzymał za swoje zasługi hrabiowski tytuł oraz herb z hełmem górniczym i młotkami miejsce to zyskało status rodowej siedziby. W 1802 roku Friedrich poślubił młodszą o 22 lata Friederike Karoline von Riedesel zu Eisenbach. Małżeństwo, zawarte z prawdziwej miłości, zaowocowało wspólną pasją – para z ogromnym zaangażowaniem poświęciła się rozbudowie i upiększaniu całego bukowieckiego założenia. Całość zaprojektowano w duchu farmy ozdobnej (ornamental farm), harmonijnie przeplatając funkcje gospodarcze z malowniczością otaczającego krajobrazu.
Historia majątku sięga jednak znacznie głębiej. Jego pierwszymi właścicielami były rody von Zedlitz i von Nostitz, a w kolejnych stuleciach rodzina von Reibnitz. Reden odkupił posiadłość od Marii Eleonore von Prittwitz, wdowy po baronie von Seherr-Thoss. Tak znamienici gospodarze przez wieki dbali nie tylko o wyposażenie samego pałacu, ale również o wzorowy rozwój folwarku oraz całego przynależnego majątku.
Po zakupie małżonkowie von Reden gruntownie przebudowali tutejszy pałac. Budynek zyskał reprezentacyjny wygląd z owalnym holem i kopułą ze świetlikiem, szykowną jadalnię, neoklasycystyczną fasadę. Ostatnio budynek przeszedł renowację, która pozwoliła na wyeksponowanie portalu wejściowego, kominków oraz polichromii, odrestaurowanie sali balowej i gabinetu ministra. Obecnie siedzibę ma tu Związek Gmin Karkonoskich, który okazjonalnie udostępnia obiekt do zwiedzania. Z zewnątrz pałac prezentuje się też interesująco, nie można odmówić mu uroku.
Warto wspomnieć, że to tutaj hrabia w randze ministra podpisywał wiele dokumentów, tworzył plany rozwoju kopalni a także gościł znamienite postacie – cesarzową Rosji, przyszłego króla Niemiec Fryderyka Wilhelma IV, ale także śmietankę europejskiej i światowej arystokracji, gdyż Friederike jako mecenaska sztuki dbała o rozwój kulturalny tego terenu. Zachwyceni ogrodem byli również przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych John Quincy Adams oraz księżna Izabela Czartoryska, czym dzielili się w listach i wspomnieniach.
Romantyczne założenie
„Poświęcała się także parkowi. Swoje wizje przedstawiała pracownikom, którzy z radością realizowali jej pomysły. Nigdy by nie pomyśleli, że można robi tak wymyślne rzeczy. Od dawna żaden z właścicieli nie poświęcał się tak rezydencji i nie dbał o to, by stawała się coraz piękniejsza. Bukowiec był wprawdzie naturalnie ładny, a teraz stawał się wręcz bajkowy. Redenowie uwielbiali w nim przebywać i czuli się tam szczęśliwi, choć nie mogli sobie pozwolić na to, by spędzać w nim tyle czasu ile by chcieli”.
„Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski
Wykorzystując naturalne piękno krajobrazu na ponad 120 hektarach w okolicy pałacu stworzono romantyczne założenie rezydencjonalne. Powstał jeden z największych, malowniczych parków Dolnego Śląska, wzorowany na angielskiej, sentymentalnej sztuce ogrodowej. W 1804 r. hrabia dla swojej małżonki kazał wznieść herbaciarnię z biblioteką w stylu greckiej świątyni zwaną czasem Świątynią Ateny. To z niej po dziś dzień roztacza się jeden z piękniejszych widoków na Karkonosze. W centrum budynku ujrzeć można tablicę pamiątkową poświęconą Johannowi Wolfgangowi von Goethe z napisem „tu byłem”. Znany, niemiecki poeta jako minister odpowiedzialny na dworze księcia Carla Augusta za górnictwo wizytował Tarnowskie Góry w 1790 r. i zachwycony tym pobytem nie był, czym podzielił się w miejscowej kronice. Za to gościł też u von Redena w Bukowcu i aż tak spodobał się mu tutejszy widok na Śnieżkę, że zdobył ją kilka dni później.
Na wzgórzu po drugiej stronie rozległego stawu wzniesiono przeznaczone na mauzoleum poetyckie ruiny opactwa w stylu neogotyckim wraz z kaplicą. Małżonkowie właśnie tutaj mieli znaleźć wieczny spoczynek. Jednak po II wojnie światowej zbeszczeszczono ich groby, a później pozostałe szczątki przeniesiono na pobliski cmentarz i złożono obok miejsca pochówku jednego z synów ostatnich właścicieli – Eberharda von Rotenham, który zginął podczas poprzedniego światowego konfliktu. Według obecnych przypuszczeń miejscem spoczynku von Redenów pozostaje właśnie to miejsce przy opactwie, upamiętnione skromną tablicą.
Na najwyższym wzniesieniu parku zwanym Kesselberg postawiono wieżę widokową. Z jej szczytu roztacza się wspaniała panorama Rudaw Janowickich, Gór Kaczawskich i oczywiście Karkonoszy z królową Śnieżką na czele. Widok zapiera dech w piersiach i już wiadomo czemu to tutaj hrabia stworzył swój park marzeń. Stojące obok sztuczne ruiny na wzór antycznego amfiteatru wzniesiono na pamiątkę przyjaciela hrabiego – majora Kessela.
Po parku można bezpłatnie i bez ograniczeń spacerować i podziwiać całe założenie. Warto poszukać tajemniczego kręgu druidów – formacji granitowych głazów w bukowo-dębowym zagajniku, nawiązującego do starożytnych miejsc kultu. U podnóża opactwa odnaleźć można zaś Ponurą Kapliczkę, która kiedyś była wykutą w skale grotą ze źródłem.
Kiedyś w sezonie działała tutaj wypożyczalnia łódek, obecnie obok Domu Rybaka jest miejsca na ognisko lub piknik, oczywiście ze wspaniałym widokiem na Karkonosze. Podziwiać można łabędzie, działalność bobrów, słuchać treli licznych ptaków, a spotkać można nawet żółwie. W dodatku krajobraz odbija się malowniczo w licznych wodnych akwenach stanowiących integralną część ukształtowania terenu. Miejsce wprost idealne do komplementacji natury oraz zadumy nad życiem i jego urokami.
Hrabia von Reden umiera w wieku 63 lat w roku 1815, ale jego żona Federika zarządza majątkiem przez kolejne prawie 40 lat słynąc z działalności filantropijnej i dbania o rozwój przemysłu lniarskiego czy browarniczego na swoich terenach. To jej inicjatywie zawdzięczamy przeniesienie świątyni Wang z Norwegii do Karpacza w 1842 r. Początkowo kościół zakupiony przez pruskiego króla miał trafić do berlińskiego muzeum, ale za namową hrabiny stanął w Karkonoszach. Wspierała również protestanckich uciekinierów z Tyrolu, którzy przybywali w okolice Mysłakowic za pozwoleniem króla osiedlając się na śląskiej ziemi. Aktywnie brała udział w organizacji życia religijnego regionu, przewodząc lokalnemu Towarzystwu Biblijnemu. To właśnie z jej inicjatywy ujrzała światło dzienne słynna Biblia Jeleniogórska – ewangelickie tłumaczenie Pisma Świętego. Angażowała się w opiekę nad chorymi, biednymi oraz edukację dzieci. Za swoje zasługi hrabina otrzymała od króla piękną, marmurową ławeczkę postawioną w parku do kontemplowania uroków krajobrazu. Niedawno udało się odnaleźć jej fragmenty, a następnie całość odrestaurować i odtworzyć. Obecnie można podobnie jak Matka Kotliny Jeleniogórskiej, bo takie nadano po latach hrabinie miano, usiąść w otoczeniu przypałacowych stawów i podziwiać najwyższy szczyt Dolnego Śląska.
Folwark i fundacja
Pałac, obiekty folwarczne i park ucierpiały podobnie jak inne dolnośląskie rezydencje po II wojnie światowej, na szczęście obecnie są w rękach Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów, która zajmuje się renowacją i dbaniem o ten piękny teren. Wśród obiektów znaleźć można dawny browar, w którym warzono znane kiedyś piwo, budynek zarządu, stodołę, owczarnię i oborę, ale obecnie pełnią one odmienne, przystosowane dla turystyki funkcje.
To klimatyczne połączenie historii z nowoczesnością, zlokalizowane w pieczołowicie odrestaurowanych budynkach dawnego folwarku – teraz zanocować można w zrewitalizowanej Owczarni czy Domu Zarządcy. Goście mogą wybierać spośród przytulnych pokoi dwuosobowych, serwujących pyszne śniadania ze szwedzkiego stołu, aż po przestronne apartamenty z prywatnymi aneksami kuchennymi. Do dyspozycji podróżnych są także ogólnodostępny salon z tv oraz liczne miejsca do wypoczynku na świeżym powietrzu, idealne na relaks po dniu spędzonym na długich spacerach po tutejszym założeniu lub zwiedzaniu Kotliny Jeleniogórskiej. Obiekt jest wyjątkowo przyjazny dla aktywnych podróżników, w tym również tych z czworonożnymi członkami rodziny – można z nimi zanocować. Także rowerzyści odnajdą się tu znakomicie dzięki licznym ścieżkom czy stanowisku z narzędziami i możliwością dopompowania opon.
W Artystycznej Stodole znajduje się interaktywne Muzeum Doliny Pałaców i Ogrodów. Ekspozycja przybliża dzieje rezydencji należących do najznamienitszych rodów, z królewskimi włącznie, które na swoje letnie siedziby wybrały piękny rejon Karkonoszy, nie od parady zwany dolnośląską Doliną Królów. Za sprawą dawnych pocztówek, precyzyjnych makiet i nowoczesnych multimediów, wystawa w barwny sposób prezentuje czasy świetności tych rejonów, odkrywając przed zwiedzającymi mnóstwo ciekawostek i mniej znanych faktów. Po zwiedzaniu muzeum usiąść można na chwilkę w kawiarni z małym bistro, w sprzyjającej pogodzie warto jednak wybrać stolik na zewnątrz aby rozkoszować się wspaniałym widokiem na herbaciarnię.
Do założenia należy również malowniczy Dom Ogrodnika (obecnie obiekt prywatny) zbudowany dla Hansa Karla Walthera. Budynek posiada czterospadowy kopulasty dach i postawiony jest na tarasie złożonym z kamiennych arkad. Nad brzegiem stawu odnajdziemy natomiast Dom Rybaka. To dawne miejsce rekreacji z widokiem na Karkonosze zostało pieczołowicie odtworzone na podstawie archiwalnych rysunków. Dziś, wierne swej tradycji, gości strudzonych wędrowców posiłkiem i napitkiem, a także tętni życiem dzięki organizowanym tu ogniskom oraz wydarzeniom kulturalnym. Sama fundacja również aktywnie działa organizując koncerty, festiwale, kiermasze i zapraszając w swoje progi zainteresowanych kulturą oraz przyrodą wędrowców, tak jak kiedyś czynili to Redenowie. Sztandarowym wydarzeniem, z którego dumni są włodarze tego miejsca jest letni Festival Dell’Arte, którego goścmi przez lata byli tacy znani artyści jak Anita Lipnicka, Reni Jusis, Piotr Bałtroczyk, Ewa Bem czy Artur Andrus. Oprawę muzyczną zapewniali też wielokrotnie artyści jazzowi, klasyczni czy operowi.
Muzeum Tajemniczy Las
W dawnym browarze obecnie działa Muzeum Tajemniczy Las. Odwiedzający mogą stanąć oko w oko z jeleniami, dzikami i ptactwem, a dzięki multimedialnym kioskom zgłębić wiedzę o rzadkich gatunkach roślin występujących w Karkonoskim Parku Narodowym oraz zapoznać się z działalnością myśliwych. Tutaj znajduje się również kawiarenka i sklepik z regionalnymi pamiątkami, książkami i informacjami turystycznymi o okolicy.
Miejsce z klimatem
To wszystko sprawia, że Bukowiec może być nie tylko celem na jednodniową wycieczkę, ale przede wszystkim na dłuższy wypoczynek, oferując ucieczkę od zgiełku w otoczeniu zabytkowej architektury, inspirującej historii oraz malowniczych, górskich krajobrazów. Zdecydowanie miejsce, do którego warto wracać…
„Stałeś się ofiarą własnego sukcesu. W Berlinie już nikt nie chciał więcej słuchać o twoim Górnym Śląsku. Pierwsza maszyna parowa, pierwsza rządowa kopalnia, w pełni nowoczesna, pierwsza wyprodukowana maszyna parowa, pierwszy most stalowy, najdłuższa sztolnia w Europie… Ileż można było! I to gdzie? Nawet nie w Niemczech! Tylko gdzieś tam. Kajś, jakby to powiedzieli Ślązacy. Można Cię było znienawidzić, Fryderyku.”
„Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski
Źródła:
- www.bukowiec.io
- „Reden. Zdrajca z pomnika” Krzysztof Lewandowski 2025
- „Redenowie i Bukowiec” Krzysztof Tęcza 2015 , Związek Gmin Karkonoskich
- www.muzeumhutnictwa.pl
- www.kopalniasrebra.pl
Wpis powstał w ramach współpracy z obiektem Bukowiec – Folwark i Park, ale nasze zauroczenie tym miejscem ma zdecydowanie wcześniejszą historię 😉

Jeden komentarz do “Friedrich von Reden – od przemysłowego Śląska do idyllicznego Bukowca”