Kraina Wygasłych Wulkanów – zostań dyplomowanym odkrywcą

Tytułowy, dolnośląski geopark posiada wyjątkowy urok, który skłania do regularnych powrotów w te strony. Mnogość atrakcji geologicznych i przyrodniczych, bogactwo zabytków oraz współpraca zaangażowanej społeczności lokalnej sprawiają, że nie sposób się tutaj nudzić. Dodatkową motywacją do eksploracji regionu może być zdobywanie kolejnych naklejek i pieczątek w ramach rywalizacji o złoty Paszport Odkrywców Krainy Wygasłych Wulkanów. To zdecydowanie odpowiednie miejsce na spędzenie długiego weekendu lub nawet dłuższego urlopu – liczba pomysłów na wycieczki jest tu ogromna, co gwarantuje wyjątkowo udany i aktywny czas.

Wilcza Góra

Rezerwat obejmuje fragmenty góry Wilkołak, która jest nekiem, czyli pozostałością komina wulkanicznego sprzed 15 milionów lat. Pierwotnie szczyt był miejscem rekreacyjnym z działającym tu od 1882 r. schroniskiem w stylu szwajcarskim, które popadło w ruinę po II wojnie światowej. Jednym z historycznych wydarzeń jakie miało w tej okolicy miejsce było krwawe stracie z dnia 23 sierpnia 1813 r. wojsk napoleońskich z pruską Armią dowodzoną przez feldmarszałka Gebharda von Blüchera, zakończone zwycięstwem nad Francuzami.

Na początki XX w. teren przekształcono w kamieniołom, a wydobywany tu bazanit posłużył do budowy Pałacu Kultury i Nauki oraz warszawskiego metra. Paradoksalnie to właśnie prace wydobywcze doprowadziły do odsłonięcia unikalnych słupów bazaltowych, co z kolei zaowocowało utworzeniem rezerwatu już w 1959 roku. Ochroną objęto jednak tylko część góry, podczas gdy wokół niej nadal prowadzono ostrzały i intensywną eksploatację. W ten sposób bezpowrotnie zniszczono piękną różę bazaltową – efektowny układ słupów magmy, które rozpadły się w odłamki u stóp wzniesienia. Prace wydobywcze całkowicie ustały dopiero w 2019 roku. Przeprowadzona następnie rekultywacja terenu tchnęła w to miejsce nowe życie – zamontowano bezpieczne barierki, przygotowano tablice edukacyjne oraz strefy wypoczynku ze stolikami i zadaszoną wiatą. Dla bardziej aktywnych turystów udostępniono ścieżkę wokół Wilkołaka, kilka punktów widokowych, a w skalnym arboretum przygotowano różnorodne rodzaje skał występujących w Sudetach. To obowiązkowy punkt na mapie wielbicieli geologii oraz oryginalnych krajobrazów. Charakterystyczny, widoczny z większej odległości kształt wzniesienia już na stałe wpisał się w panoramę Pogórza Kaczawskiego.

Skansen Górniczo-Hutniczy w Leszczynie

Charakterystyczne piece stanowią zabytek techniki, który przybliża wielowiekowe tradycje wydobycia i przetwórstwa surowców w regionie Pogórza Kaczawskiego. Tereny te od wieków stanowiły źródło przede wszystkim rudy miedzi, ale wydobywano także piaskowiec i wapień, czego architektoniczną pozostałością są dwa wspomniane, bliźniacze piece szybowe z 1872 roku, służące dawniej do wypalania wapienia właśnie. Mimo ogromnej wartości historycznej miejsce to niestety nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału turystycznego i promocyjnego. Poza sezonem, w wybrane weekendy, na terenie obiektu funkcjonuje Karczma Górnicza oferująca tradycyjne potrawy oraz Izba Tradycji Górniczych, która prezentuje historyczne eksponaty, choć dostęp do jej wnętrza bywa nieregularny. Warto jednak wejść na szczyt pieców, gdzie obecnie znajduje się taras widokowy, pasjonaci geologii znajdą również ścieżkę edukacyjno-kulturową pod nazwą „Synklina Leszczyny”. Trasa ma formę pętli o długości prawie trzech kilometrów i prowadzi przez tereny dawnej kopalni Stilles Glück (Ciche Szczęście), pozwalając zobaczyć relikty sztolni, szybów oraz wyrobisk.

Latem obszar ten ożywa za sprawą cyklicznej imprezy plenerowej pod nazwą Dymarki Kaczawskie, podczas której organizowane są widowiskowe pokazy nawiązujące do dawnych metod wytopu miedzi w odrestaurowanych średniowiecznych piecach hutniczych.

Okole

W tej okolicy odnaleźć można unikalne ślady podwodnego wulkanizmu sprzed 500 milionów lat w postaci rzadkich formacji law poduszkowych oraz ostro zakończonych skał zieleńcowych. Choć oficjalne zestawienia Korony Gór Polski wciąż wskazują pobliski Skopiec jako najwyższy punkt Gór Kaczawskich, najnowsze badania geodezyjne bezsprzecznie oddają ten tytuł Okolu (725 m n.p.m). Na wierzchołku, tuż obok turystycznej wiaty, zlokalizowana jest drewniana platforma widokowa, która przy sprzyjających warunkach atmosferycznych gwarantuje panoramę Sudetów Zachodnich, sięgającą aż po karkonoską Śnieżkę.

Bazaltowa Góra

Wznoszące się na 368 m n.p.m. w sercu Parku Krajobrazowego „Chełmy” wzgórze, to jeden z najbardziej wyrazistych śladów dawnego wulkanizmu mioceńskiego na Pogórzu Kaczawskim. Na jego zboczach prowadzono niegdyś intensywne prace wydobywcze w dwóch kamieniołomach bazaltu, które pozostawiły po sobie odsłonięcia geologiczne w postaci regularnych, pionowych ciosów kolumnowych, tworzących imponujące ściany skalne. Na spłaszczonym wierzchołku stoi dziesięciometrowa wieża widokowa z 1906 roku, wzniesioną z ciosanego, miejscowego kamienia bazaltowego. Współcześnie budowla utraciła swoją pierwotną funkcję obserwacyjną, gdyż została całkowicie przerośnięta przez korony otaczających ją drzew. Spokojny spacer z bezpłatnego leśnego parkingu przy drodze zajmuje około 40 minut, a całą wycieczkę da się zaplanować w formie pętli, zerkając po drodze na wspomniane bazaltowe słupy, które w czasie roślinnej wegetacji wymagają nieco poszukiwań.

Kościół św. Jana i Katarzyny w Świerzawie

To jeden z najstarszych i najbardziej fascynujących zabytków architektury romańskiej w Polsce. Jego początki sięgają pierwszej połowy XIII wieku, jednak przez kolejne stulecia świątynia nieustannie ewoluowała, dopasowując się do zmieniających się epok. Na początku XVI wieku bryłę kościoła wzbogacono o charakterystyczną, gotycką wieżę oraz zakrystię.

Losy budowli idealnie odzwierciedlają burzliwą historię całego Dolnego Śląska. W okresie reformacji, w latach 1552–1654, świątynia służyła lokalnej społeczności ewangelickiej, by na początku XVIII wieku zmienić status na kościół cmentarny. Po zakończeniu II wojny światowej obiekt został opuszczony i przez lata niszczał. Ratunek i szansę na drugie życie przyniósł mu dopiero gruntowny remont konserwatorski przeprowadzony w latach 60. XX wieku. Choć dzisiaj nie pełni już funkcji sakralnych, jej zabytkowe mury pozostają otwarte dla zwiedzających, funkcjonując jako niezwykłe muzeum.

Największą wartość wnętrza stanowią wielowarstwowe malowidła ścienne odkryte w 1976 roku przez konserwatorów z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wyróżniają się trzynastowieczne motywy związane z Drzewem Życia i Sądem Ostatecznym oraz czternastowieczny cykl ilustrujący legendę o świętej Katarzynie Aleksandryjskiej. Odsłonięte polichromie są ewenementem na skalę europejską, podobnie jak zachowany pierwotny układ przestrzenny i kamieniarka, które przetrwały do dziś. Całość wystroju dopełniają renesansowe płyty nagrobne oraz trzynastowieczny, bogato rzeźbiony portal. Na uwagę zasługują także XII-wieczna chrzcielnica, drewniane empory oraz romańskie prezbiterium. Obecnie zwiedzanie kościoła w Świerzawie stanowi nie tylko lekcję historii, ale też nowoczesną przygodę. Architekturę i sztukę można odkrywać we własnym tempie dzięki audioprzewodnikom. Prawdziwym hitem jest jednak możliwość skorzystania z okularów VR. Ta wirtualna technologia na oczach zwiedzających ożywia surowe wnętrze i wypełnia je historycznymi, dawnymi barwami.

Spływ pontonowy Bobrem

Ten największy z lewobrzeżnych dopływów Odry prawie na całej długości dostępny jest do spływów kajakowo-pontonowych. Korzystając z przystani Nielestno i oferty firmy Berga, do pokonania jest 4- lub 10-kilometrowy odcinek szerokiej, spokojnej rzeki przebiegający przez Park Krajobrazowy Doliny Bobru. Mijając Wleń, wśród drzew można dojrzeć nawet wieżę zamku. Opanowanie zasad wiosłowania zajmuje zaledwie chwilę, a początkowe kręcenie się w kółko również ma swój urok i bywa nieodłącznym elementem zabawy. Należy nastawić się na trochę wysiłku fizycznego, gdyż nurt jest wartki a rzeka głębsza tylko w nielicznych miejscach. Trud ten wynagradzają jednak dźwięki natury, możliwość obserwacji ptaków oraz planowanie jak najlepszej trasy w celu uniknięcia wylądowania na mieliźnie. Na spływie wskazane jest posiadanie butów do wody, które umożliwią bezpieczne wejście do rzeki i ręczne wypchnięcie lub odholowanie „jednostki pływającej” na właściwy kurs. Wybór trasy 10-kilometrowej oznacza dopłynięcie do mety po około 3 godzinach. Konstrukcja pontonu pozwala za to na swobodne spożywanie przekąsek, opalanie się i odpoczynek na łonie natury. Transport z przystani na początek trasy zapewnia zorganizowany bus. To świetna, aktywna forma rekreacji oraz okazja do zdobycia kolejnej pieczątki w paszporcie.

Kuźnia Rzemiosł Dawnych i pierniki w Dobkowie

Tradycja piernikarstwa na Dolnym Śląsku to niezwykła, wielowiekowa historia związana z piernikiem figuralnym, czyli wyciskanym w rzeźbionych, drewnianych formach. W średniowieczu jego największym atutem była niezwykła trwałość, świetnie więc nadawał się dla podróżnych, pielgrzymów i wszelkiego rodzaju wojów. Z uwagi zaś na mnogość drogich przypraw korzennych i miodu przypisywało się mu właściwości lecznicze oraz status wykwintnego, prestiżowego podarunku. Misterne i rzeźbione motywy wręczano również przy tak ważnych okazjach jak narodziny dziecka czy ślub. Często miały również wymiar religijny przedstawiając świętych i patronów. Choć nam obecnie kojarzą się z przygotowywanymi na święta ciasteczkami, kiedyś nie były związane tylko z okresem bożonarodzeniowym.

To dziedzictwo ożywa właśnie na nowo w Dobkowie, gdzie w Kuźni Rzemiosł Dawnych powstają zarówno misterne, drewniane formy jak i przygotowywane według starej receptury ciasto. Od progu pachnie tu cynamonem, kardamonem i goździkami co dodatkowo motywuje do przygotowania własnej porcji wypieków. Udział w piernikarskich warsztatach to zabawa dla dużych i małych, a ilość kształtów do wyboru sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Gotowe produkty są tak piękne, że aż szkoda je zjadać… przynajmniej przez chwilę 😉 W kuźni nabyć można również gotowe figuralne pierniki i starym zwyczajem podarować komuś z okazji wyjątkowego wydarzenia. Pani Irena w swojej pracowni posiada kilka typów pieców, w tym cudowny, stary kaflowy i taki całkiem nowoczesny, więc w zależności od sezonu i ilości osób wypiek odbywa się różnymi metodami. Istnieje również możliwość umówienia się na warsztaty snycerskie w drewnie oraz pozłotnicze tworząc oryginalne ozdoby. W lecie w ofercie będzie ciastko i kawa, gdyż w planach jest też kawiarenka. Koniecznie trzeba tu zajrzeć przemierzając szlaki wulkanicznej krainy.

Gościniec pod Gruszą – tu warto zanocować

Dom w tym miejscu stanął w 1845 r. o czym informuje data odkryta nad wejściem. Zaraz przy wjeździe z głównej drogi mija się ponad stuletnią gruszę, która dała nazwę temu miejscu. To ona oraz chęć przywrócenia staremu domowi „po dziadkach” użyteczności zaprowadziły obecnych właścicieli Asię i Jacka do miejsca, w którym całe gospodarstwo i ich biznes znajduje się obecnie. Dzięki determinacji i szacunkowi do tradycji, niszczejący zabytek zamienił się w tętniącą życiem, wyjątkową bazę wypadową dla miłośników sielskich i autentycznych klimatów.

W jedenastu pokojach o nazwach różnych odmian gruszy znajduje się w sumie 40 miejsc noclegowych. Do dyspozycji gości są dwie kuchnie oraz sala kominkowa, ze stolikami, kącikiem tv i stołem do bilardu. Znajdziecie tu też miejsce z biblioteczką, więc w razie niepogody jest gdzie zaszyć się z kubkiem gorącej herbaty na wygodnym fotelu.

Na zewnątrz na gości czeka spory, zielony teren, bezpieczny plac zabaw z piaskownicą dla najmłodszych, klimatyczna wiata, miejsce na wieczorne ognisko pod gwiazdami oraz stoliki i leżaki. Przestrzeń ta idealnie nadaje się dla osób podróżujących z własnym rowerem, czworonożnym przyjacielem, a także dla grup zorganizowanych na zielone szkoły czy wyjazdy integracyjne.

Dodatkowo gościniec nie osada na laurach i ciągle się rozwija. Obecnie posiada własną markę browaru oraz rzemieślniczą tłocznię olejów, gdzie można umówić się na profesjonalne warsztaty edukacyjne, wziąć udział w degustacji lub po prostu zrobić zakupy, by na koniec dnia, po wędrówce zrelaksować się z zimnym napitkiem w ogrodzie. W dodatku na śniadania serwują tu takie naleśniki i racuchy z domowym dżemem gruszkowym z własnych owoców, że jeszcze długo pamięta się ten smak. I chce się wrócić po więcej…

Dopełnieniem bogatej oferty jest stojąca w osobnym budynku elegancka sala bankietowa, która pozwala na zorganizowanie wyjątkowych uroczystości rodzinnych, w tym przyjęć weselnych. Ta różnorodność przestrzeni sprawia, że Gościniec pod Gruszą z łatwością dopasowuje się do oczekiwań każdego gościa, warto więc zapytać o dedykowaną ofertę.

Urok tego miejsca ukryty jest również w detalach – wszechobecny motyw gruszki przeplata się w stylowych dekoracjach oraz elementach wyposażenia, nadając całemu założeniu niepowtarzalnego uroku. Przyjemnie odkrywa się kształt tego owocu w tak nieoczywistych miejscach jak zamek do drzwi, pojemnik na mydło, czy talerzyk na masło. Takie pomysły i realizacje warte są docenienia i wsparcia. A jeśli będziecie mieli szczęście to może załapiecie się np. na degustację „karpia z trumienki”. Gościnność i korzystanie z lokalnych produktów to bowiem dewiza gospodarzy.

Villa Greta – świetne miejsce na wypoczynek

Do 1945 roku gospodarstwo w Klein Helmsdorf należało do rodziny Wittwerów, która po powojennej zmianie granic musiała opuścić te tereny. Na ich miejsce przybył młody Sybirak, Jan Kowalski, a jego losy szybko splotły się z historią dawnych właścicieli. Młody Polak zakochał się bowiem w córce gospodarzy, Margaretcie, i aby uchronić ją przed wysiedleniem, ukrył na strychu u przyjaciół, a potem zdobył oficjalne pozwolenie na ślub aż w Warszawie, podobno u samego Bolesława Bieruta. Mimo początkowych trudności związanych z niemieckim pochodzeniem Grety, stworzyli szczęśliwy dom, który po latach zyskał nowe życie. W 2003 roku powrócił tu ich wnuk, Krzysztof by wraz z żoną Eweliną odnowić rodzinne siedlisko i tchnąć w nie nowego ducha. Wspólnie przekształcili gospodarstwo w klimatyczną przestrzeń dla podróżników. Z poszanowaniem rodzinnej historii oraz dbaniem o dziedzictwo tego terenu.

Obecnie dawne zabudowania gospodarcze służą jako wyjątkowa baza noclegowa o różnym standardzie, w której połączono historię z nowoczesnym komfortem. W samej Villi Greta znalazły się pokoje rodzinne, Dom Arnolda oferuje niezależne apartamenty z aneksami kuchennymi, natomiast klimatyczna Wozownia kryje w sobie klimatyzowane noclegi w standardzie premium. Dla tych, którzy ponad wszystko cenią sobie prywatność i niezależność, przygotowano wolnostojący Dom w Sadzie. Wszystkie pokoje łączą się w spójną całość – wnętrzami rządzi naturalne drewno oraz ekologiczne tkaniny, co tworzy ciepłą, naturalną atmosferę.

W willi działa również restauracja i to taka wyróżniona ostatnio przez Michelin Guide oraz kilkukrotnie w żółtych przewodnikach Gault&Millau, znana w całym regionie, a nawet poza nim. Jest to lokal „slow food” z sezonowym menu, regionalnymi produktami i wyczuwalną pasją. Szef kuchni bazuje na świeżych składnikach od lokalnych dostawców oraz produktach z własnej spiżarni. Tu na prawdę celebruje się posiłek, w czym „pomaga” zarówno sala restauracyjna, nad którą czuwa zdjęcie ślubne Grety i Janka oraz rozległy ogród z wiatami, stolikami, leżakami i hamakami. Korzystając z noclegu w ofercie są pyszne śniadania oraz możliwość zamówienia dania dnia na obiad. Oczywiście zawsze można skorzystać z menu restauracyjnego, a deser wulkaniczny na gorąco czy szarlotka z ogrodowych jabłek to pozycje, którym trudno się oprzeć.

Czekając na posiłek lub korzystając z oferty noclegowej nudzić nie będą się dzieciaki. Ogród to bowiem wielki plac zabaw, z tyrolką, trampoliną, piaskownicą oraz miejscami na kryjówki. Milusińskich na nocleg trudno będzie zagonić, gdyż bez trudu znajdą oni towarzystwo do zabaw. Słynny na swój sposób jest również labirynt, w którym trudno się zgubić. Szukającym chwili ciszy polecić można zwłaszcza krótki spacer na pobliskie wzgórze, gdzie na klimatycznej ławeczce pod swoimi rozłożystymi gałęziami ugości stara jabłoń. Rozpościera się stąd kojący widok na całe założenie i okolicę. To takie miejsce, gdzie po pieszej wycieczce, lub rowerowej trasie można należycie odpocząć.

W obiekcie można również zorganizować przyjęcie, wesele, integrację lub spotkanie biznesowe. Gospodarze są otwarci na wiele form współpracy, od wynajmu sal i udostępniania ogrodu, po organizację obiadu dla szkolnej wycieczki. Właściciele folwarku dostrzegli również niezwykłość krainy, w której postanowili osiąść i wraz z innymi lokalnymi przedsiębiorcami zrzeszyli się w Stowarzyszeniu Kaczawskim, aby działać na rzecz Gór i Pogórza Kaczawskiego, ich rozwoju, ale i ochrony. Ta działalność to nieustanne poszukiwania nowych inicjatyw – od organizacji warsztatów, stworzenia paszportu, po wytyczanie tras rowerowych, szlaków i promowanie działań edukacyjnych. Wiele się tu dzieje, a jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym miejscu zachęcamy do odwiedzenia ich strony internetowej – znajduje się tu również bardzo szczegółowy i profesjonalny przewodnik po atrakcjach okolicy. A o historii i potencjale krainy można z gospodarzami dyskutować bez końca…

Przystanek Dobków

Na terenie należącym do Villi Greta, w klimatycznie zaadaptowanej stodole, mieści się wyjątkowa pracownia i galeria artystyczna Dawida – drugiego wnuka Grety, który wśród lokalnej społeczności zyskał przydomek Wujek Drewienko. To tętniące pasją miejsce przyciąga miłośników kreatywnego spędzania czasu, oferując warsztaty rękodzielnicze, podczas których dorośli i dzieci mogą własnoręcznie stworzyć niepowtarzalne pamiątki, takie jak drewniane breloki, wisiorki czy oryginalne magnesy.

Dodatkowo ciężko stąd wyjść z pustymi rękoma ponieważ galeria skrywa prawdziwe bogactwo unikatowych dzieł lokalnych artystów. Wśród eksponowanych przedmiotów zachwycają cuda z drewna i ceramiki, w tym ręcznie robione świeczniki, artystyczne kubki oraz unikalne figurki. Zakup takich przedmiotów z duszą to nie tylko najlepszy sposób na wsparcie regionalnych twórców, ale przede wszystkim szansa na przywiezienie do domu autentycznych i niepowtarzalnych pamiątek z podróży.

Dodaj komentarz