Wycieczka po trzykroć, czyli trzy dni w trzech krajach

Dolny Śląsk ma to szczęście, że graniczy nie z jednym, ale z dwoma krajami i w dodatku znajduje się tu jeden z sześciu trójstyków jakie Polska posiada. Prezentując niektóre największe przygraniczne atrakcje zachęcimy Was, aby w ciągu jednego weekendu odwiedzić aż trzy państwa.

NIEMCY

Żytawska Kolejka Wąskotorowa

Naszą wycieczkę rozpoczynamy zaledwie dwa kilometry od polskiej granicy. To tutaj w Zittau, albo jak kto woli w Żytawie, znajdziemy klimatyczny dworzec, z którego peronów parowóz lub spalinowa kolejka zawiozą nas do pobliskich miejscowości turystycznych. Do wyboru są trasy na Oybin i Jonsdorf. My świadomie zdecydowaliśmy się na pierwszą opcję i po czterdziestu minutach oraz jednej przesiadce znaleźliśmy się w tej małej, uzdrowiskowej miejscowości.

Trasa pociągu przebiega przez kilka małych dworców oraz las. Wybrać można otwarty czy zamknięty wagon lub podczas postoju zmienić miejsce. Za bilet w dwie strony dorosła osoba płaci 18 euro a dzieci do lat 14 podróżują bezpłatnie. Na stacji końcowej znajdziemy stary, klimatyczny dworzec, małe muzeum kolei, budkę z lodami i atrakcyjny plac zabaw w kolejowym klimacie.

Kurort Oybin

Napisać, że zachwycił nas to mało! Po dotarciu kolejką do miasteczka wspinamy się na piaskowe wzgórze, na którym znajdują się średniowieczne ruiny zamku i klasztoru. Ich zabudowania wkomponowane częściowo w naturalne skały oraz wąskie przejścia spowodują, że spędzicie tu nawet kilka godzin dokładnie eksplorując imponujące pozostałości i ich otoczenie. Już samo wejście na górę ciasnymi skalnymi korytarzami i klimatycznymi schodami dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Czternastowieczne założenie uległo w kolejnych wiekach naturze – uderzenie pioruna, pożar i osunięcie się skał przeobraziły je w romantyczną ruinę, która już nigdy nie odzyskała swojej dawnej funkcjonalności. Przestrzeń jest jednak bardzo dobrze zorganizowana do zwiedzania. Wrażenie robią zarówno wąskie ścieżki między imponującymi, pionowymi skałami, jak i wejście na wieżę, do podziemi czy trasa nad ruinami świątyni. Zmęczonych wędrowców ugości mała restauracyjka z punktem widokowym, a doskonała akustyka w majestatycznych ruinach kościoła (my trafiliśmy na występ muzyka grającego na instrumencie zwanym hang) sprawi, że dostaniecie pokarm zarówno dla ciała jak i duszy.

Zittau/Żytawa

Udając się na przejazd kolejką samochód zostawiamy na bezpłatnym parkingu przy dworcu głównym. Stąd warto wybrać się na mały spacer po centrum miasta. Jak większość przygranicznych miejscowości przynależał on przez wieku do rożnych nacji, co przypomina między innymi obecny w herbie dolnośląski orzeł piastowski. W betonowym centrum znajduje się imponujący neorenesansowy ratusz, a na nas niesamowite wrażenie zrobił również kościół Nawiedzenia NMP.

CZECHY

Czeska Szwajcaria i Pravcicka Brama

To jedno z najpopularniejszych miejsc w całych Czechach dla turystów z wszystkich trzech pobliskich krajów i nie ma się czemu dziwić, gdyż to największy naturalny most skalny w Europie. My wyruszyliśmy z miejscowości Hrensko pokonując w sumie 10 kilometrów. Żeby znaleźć szlak początkowo idziemy wzdłuż drogi, by następnie wejść już na szeroką ścieżkę, którą otacza krajobraz po największym pożarze w historii Czech. W lipcu 2022 r. ogień zasięgiem objął ponad tysiąc hektarów lasów, a jego gaszenie trwało aż 20 dni. Na tym właśnie szlaku możemy zobaczyć jak niszczycielską siłę ma żywioł. Na odrodzenie się przyrody przyjdzie nam poczekać kilkanaście lat, choć widać, że wzięła się już ona do roboty.

Im wyżej tym więcej zieleni i ciekawych formacji skalnych. Maszerując w większości po otwartym terenie docieramy do schroniska Sokole Gniazdo. Ten bajkowy pałacyk wycieczkowy został wybudowany w 1881 r. przez właściciela tutejszych dóbr – księcia Edmunda Clary-Aldringen i od tamtej pory pobierana jest opłata za wejście na teren bramy i kilku punktów widokowych. Co ciekawe w przeliczeniu ciągle jest ona na tym samym poziomie (4/1,5 euro). Jeszcze do lat 80-tych można było wchodzić na samą bramę, ale na szczęście dla jej dobra (i przyszłych pokoleń) nie jest to już możliwe.

Widoki są warte każdego kilometra, który przeszliście więc koniecznie musicie zdobyć wspomniane pobliskie punkty widokowe, z których podziwiać można to niesamowite dzieło matki natury, ale też i całą panoramę Czeskiej Szwajcarii. W schronisku działa gastronomia, ale można również przysiąść z własnym prowiantem pod samym łukiem.

Zamek Sloup

Jakimś cudem nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o tym miejscu, na szczęście zawsze nasze wycieczki poprzedzamy szczegółową kwerendą. Na osamotnionej 33 metrowej skale pośrodku małej osady stoją imponujące zabudowania. To gród warowny i zamek wykute w piaskowej skale w XIII w. Zniszczony całkowicie przez szwedzkie wojska odbudowany został w stylu barokowym, natomiast trzy sztuczne jaskinie upodobali sobie pustelnicy. W związku z tym miejsce stało się celem pielgrzymek, które odwiedzały wybudowany kościół, drogę krzyżową i pomieszczenia ascetów.

Obecnie jest to jedna z większych atrakcji Czech, płatna i otwierana czasowo (120/60czk). Z wykutych w skale atrakcji dostępne są imponujące korytarze, kilka komnat, kaplica czy schody, można też wejść na taras widokowy, z którego rozpościera się panorama Gór Łużyckich. Miejsce ma niesamowitą energię i klimat.

Panska Skała

Ten pagórek o wysokości 595 m n.p.m. stoi dumnie pośrodku niewielkiej wioski. Bazaltowe, pionowe słupy, wydające się dziwnie równe, są jednak dziełem samej natury! To ślady sprzed 30 milionów lat! Organy to bowiem zastygła w wulkanicznym kominie lawa. Na skałę można się wspiąć (na własną odpowiedzialność), a widok mimo niewielkiej wysokości jest całkiem przyzwoity.

Pańska Skała to najpopularniejszy u naszych południowych sąsiadów rezerwat geologiczny. Zaraz przy nim znajduje się płatny parking i zaplecze sanitarne. Wokół formacji jest też miejsce na piknik, spacer czy odpoczynek.

Srbska Kamenice – ścieżka edukacyjna czechosłowackich umocnień

Na terenie tym w latach 1937 -1938 wybudowano linię żelbetowych umocnień popularnie zwanych ropikami, które miały chronić kraj od północy przed zbrojącą się III Rzeszą. Ta lokalizacja to tylko fragment całego założenia, które imponująco (ale jak pokazała historia niepotrzebnie) ciągnie się wzdłuż granicy z Niemcami oraz Austrią. Na przebytej przez nas ścieżce w formie pętli, znajduje się 10 opisanych i dobrze zachowanych schronów bojowych. W większości znajdują się pod opieką towarzystwa i są dostępne do zwiedzania przy okazji różnych wydarzeń, jednak nam udało się również spenetrować jeden ogólnie dostępny. Dla niezainteresowanych tematem to i sama wycieczka przez lasy oraz łąki jest ciekawym pomysłem na spędzenie wolnego czasu z naturą.

POLSKA

Trójstyk

Na styku trzech granic Polski, Czech i Niemiec dumnie powiewają narodowe flagi. Podjeżdżając od strony Bogatyni trafimy na mały parking, miejsce na ognisko i ławeczki. Kładką można przejść do Czech, ale już do Niemiec można się udać tylko wpław, gdyż nad Nysą Łużycką nie ma już mostka łączącego kiedyś trzy kraje. Ciekawe czemu?

Bogatynia

Perełka na architektonicznej mapie naszego kraju. Znajduje się w Krainie Domów Przysłupowych i można powiedzieć, że jest jej polską stolicą. Dom przysłupowy, zwany również łużyckim to typ budownictwa charakterystyczny właśnie dla tego terenu, a więc pogranicza polsko-czesko-niemieckiego. Składa się z drewnianej części mieszkalnej i murowanej gospodarczej. Pierwsze takie domy powstały już w średniowieczu, a miało to związek z warsztatami tkackimi jakie znajdowały się w domach rzemieślników. Z uwagi na drgania spowodowane pracą tkaczy ciężar ścian opierał się na zewnętrznych “przysłupach”, co chroniło górne piętra i całą konstrukcję. Najwięcej takich chat zachowało się w Saksonii i północnych Czechach. W Polsce opisano ich około 500, z czego najwięcej właśnie tutaj. Większość uległa znacznemu zniszczeniu podczas powodzi w 2010 r. ale stopniowo wracają do swojej świetności, a w planach jest nawet odrestaurowanie całej oryginalnej zabudowy i stworzenie żywego skansenu. Spacer bogatyńską starówką to okazja do podziwiania zarówno tych pięknych, odremontowanych domów jak i potencjału ukrytego w tych ciągle czekających na renowację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *