Pałace w Krzyżowej i Gruszowie – połączone ślady von Dreskych i von Moltke na Śląsku

Ród von Dresky to stara szlachecka rodzina z głębokimi tradycjami wojskowymi, których lojalność i służba w armii były przekazywane z pokolenia na pokolenie. W 1772 roku zjednoczyli oni trzy posiadane dobra rycerskie: Krzyżową, Wieruszów i Grodziszcze Dolne w jeden duży, silny majątek. Na początku XIX wieku część rodziny przeniosła się do Gruszowa, gdzie w 1850 r. urodził się zasłużony dla niemieckiej marynarki wojennej admirał Erich von Dresky. Rodzina odcisnęła więc znaczący ślad w historii regionu, a ich posiadłości stały się tłem do wielkich wydarzeń i historii o których nie można zapomnieć.

Krzyżowa

Początki majątku sięgają rodziny von Zedlitz und Leipe, z której inicjatywy około 1726 roku wzniesiono tu barokową rezydencję. Pod koniec XVIII wieku dobra na prawie sto lat przeszły w ręce szlacheckiego rodu von Dresky, który dbał o rozwój gospodarczy i rolniczy majątku. Kluczowy moment w historii tego miejsca nastąpił jednak w 1867 roku, kiedy posiadłość zakupił od wdowy Emmy von Dresky wybitny pruski generał Helmuth Karl Bernhard von Moltke. Za swoje niezwykłe zasługi na polach bitew, w tym w wojnie francusko-pruskiej, został on wkrótce uhonorowany tytułem feldmarszałka, co w przyszłości odnalazło odzwierciedlenie w wyglądzie obiektu.

Dwukondygnacyjny pałac nakryto dachem mansardowym, a wśród elementów architektonicznych wyróżniają się imponujące wejściowe schody, kamienny portal z herbem właścicieli oraz nadrzeczny taras w tylnej części obiektu. Obecnie wewnątrz budynku największe wrażenie robi odrestaurowana sala balowa z piękną sztukaterią, wspaniałym ceramicznym piecem i kominkiem. Większość pozostałych pomieszczeń to proste sale bankietowe i konferencyjne. Na szerokiej klatce schodowej dominują swoją wielkością, dwa historyczne malowidła batalistyczne z 1900 roku. Przedstawiają one samego feldmarszałka podczas potyczek z wojskami Napoleona i są jedynymi zachowanymi na Dolnym Śląsku freskami tego typu.

Przed pałacem rozciąga się prostokątny dziedziniec folwarczny otoczony XIX-wiecznymi budynkami gospodarczymi stajni, obory, spichlerza czy wozowni. Przed główną bramą wjazdową stoi zabytkowy kościół św. Michała Archanioła, gdzie w otaczającym go murze znajduje się płyta nagrobna Emmy von Dresky. W 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej ustawiono tu również głaz upamiętniający „Krąg z Krzyżowej”.

W niewielkiej odległości od całego założenia znajduje się Wzgórze Kapliczne z cmentarzem rodowym, gdzie znaleźć można groby członków rodziny von Moltke oraz współczesne kamienie pamiątkowe dedykowane ostatnim gospodarzom majątku – Helmuthowi Jamesowi oraz jego zmarłej w 2010 w USA żonie Freyi. Niżej na wzniesieniu znajdują się pozostałości starej ewangelickiej nekropolii. Sercem wzgórza jest jednak wzniesione w 1868 roku mauzoleum, w którym spoczywał legendarny feldmarszałek Helmuth Karl von Moltke (zm. 1891) wraz z żoną Mary i siostrą Augustą. Ich trumny zaginęły jednak pod koniec II wojny światowej, a obecnym upamiętnieniem są symboliczne płyty wmurowane w posadzkę tej historycznej budowli.

Oddalony nieco od całego folwarku Dom na Wzgórzu wszedł w skład majątku w 1873 roku, kiedy zakupił go feldmarszałek. Początkowo budynek służył jako dom gościnny, jednak z czasem – ze względu na wysokie koszty utrzymania pałacu – stał się główną rezydencją dla Helmutha i Freyi von Moltke, zaangażowanych w antynazistowską działalność niemieckich prawników. W czerwcu 2026 roku, po gruntownej renowacji, obiekt zyskał nowe życie jako przestrzeń edukacyjna oraz baza mieszkalna dla pracowników i wolontariuszy. Gościem honorowym uroczystego otwarcia był syn dawnych gospodarzy i świadek historii Helmuth Caspar Graf von Moltke, który do dziś pielęgnuje i przekazuje dalej spuściznę swoich rodziców.

Krąg z Krzyżowej

„Także z innych względów cała nasza egzystencja w Krzyżowej dawała nam ochronę przed nazistami. Miało to duże znaczenie zwłaszcza dla Helmutha, który od początku do końca żył w głębokiej, zasadniczej i aktywnej opozycji w stosunku do reżimu. Dzięki Krzyżowej mieliśmy honor być prawnymi spadkobiercami czczonego przez nazistów feldmarszałka von Moltke. Krzyżowa produkowała żywność, zawsze potrzebną, a później niezbędną dla celów wojennych. Majątek leżał tak bardzo na uboczu, był tak mały, że wszystko docierało tam w złagodzonej formie; krótko mówiąc, dzięki Krzyżowej byliśmy bardziej niezależni od wielu innych bezkompromisowych wrogów nazistowskiego reżimu i Helmuth zawsze był tego świadom.”

„Wspomnienia z Krzyżowej” Freya von Moltke

W maju 1942 r. w Domu na Wzgórzu doszło do pierwszego z trzech kluczowych spotkań niemieckiej, antyhitlerowskiej grupy opozycyjnej, znanej później jako Krąg z Krzyżowej (Kreisauer Kreis). Ten niewielki, liczący zaledwie dwadzieścia osób zespół, działał na co dzień głównie w Berlinie, prowadząc głęboką, potajemną opozycję wobec polityki wodza III Rzeszy. Podczas zjazdów w Krzyżowej konspiratorzy skupiali się nie na walce zbrojnej, lecz na przyszłości nowej Europy po nieuchronnym upadku III Rzeszy: omawiano kwestie nowej edukacji, roli religii, odbudowy gospodarczej (nie tylko dla Niemiec, ale i dla całego kontynentu), a nawet wypracowano precyzyjne zasady osądzenia nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Postulowane przez konspiratorów sprawiedliwe, ponadnarodowe procesy oparte na indywidualnej odpowiedzialności karnej znalazły swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w późniejszych procesach norymberskich.

Choć sam Krąg jako całość dystansował się od przemocy, część jego członków nawiązała kontakt z wojskowym ruchem oporu i poparła planowany zamach na Hitlera. Gdy 20 lipca 1944 roku próba zgładzenia dyktatora w Wilczym Szańcu zakończyła się niepowodzeniem, Gestapo wpadło na trop spiskowców. W wyniku fali brutalnych śledztw rozbito całą grupę, a ośmiu najaktywniejszych działaczy Kręgu z Krzyżowej, w tym Helmuth James von Moltke oraz Peter Yorck von Wartenburg (którego pałac znajduje się w dolnośląskiej Oleśnicy Małej) – głównych pomysłodawców oraz założycieli aresztowano i osadzono w areszcie śledczym Gestapo w Berlinie a potem w więzieniu Plötzensee – tym samym, które było miejscem wykonania wyroków śmierci na wspomnianych spiskowcach z lipca.

W działalność konspiracyjną głęboko zaangażowana była również ukochana żona Helmutha, Freya von Moltke. Po zakończeniu wojny udało się jej bezpiecznie opuścić Niemcy i wraz z dwoma synami wyjechała najpierw do Związku Południowej Afryki (obecnie Republika Południowej Afryki) – ojczyzny swojej teściowej – by ostatecznie osiedlić się w Stanach Zjednoczonych. Przez kolejne dekady Freya aktywnie działała na rzecz zachowania dziedzictwa „Kręgu z Krzyżowej”, a swoje przeżycia opisała w poruszających wspomnieniach. Gdy w 1990 roku powołano do życia „Fundację Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego”, bez wahania zaangażowała się w jej rozwój, stając się patronką i żywym symbolem pojednania. Na trenie folwarku znaleźć można skrzynkę pocztową skrywającą emocjonalne listy pisane przez małżonków podczas pobytu Helmutha w więzieniu. Wydane one zostały również w formie książki, którą zakupić można w recepcji hotelu. Przez czas wojny Freya ukrywała listy w ulach na terenie majątku w Krzyżowej, a potem towarzyszyły jej przez całe życie. Z uwagi na bardzo osobisty charakter w całości wydano je dopiero po jej śmierci. Dziś są one nie tylko dokumentem historycznym, ale przede wszystkim świadectwem wielkiej miłości, oddania i wiary w wartości, którym nawet śmierć nie jest straszna.

Na terenie pałacu funkcjonuje działająca na rzecz dialogu międzykulturowego wspomniana fundacja, hotel oraz restauracja „U Hrabiego”. Można zajrzeć też do wnętrz pałacu, gdzie prezentowana jest stała wystawa o „Kręgu z Krzyżowej”.

„Trzeba jednak przyznać : krzyżowianie zadali prawidłowe pytania pod adresem przyszłości. Wszystkie ich pytania wymagały nowych odpowiedzi. Wiele z tych odpowiedzi jeszcze dziś zajmuje narody… Motywacją planów był wielki zasadniczy sprzeciw uczestników grupy wobec terrorystycznej, zbrodniczej dyktatury gardzącej człowiekiem aż do jego zagłady, której należało się przeciwstawić z poczucia obowiązku. Jest tez faktem, ze w obliczu straszliwych zbrodni Trzeciej Rzeszy żyliśmy do pewnego stopnia w złudzeniu, że wraz z końcem nazistowskiego reżimu nie tylko w Niemczech na zawsze zostanie położony kres zniewoleniu, uciskowi i krwawemu terrorowi.”

„Wspomnienia z Krzyżowej” Freya von Moltke

Właśnie w Krzyżowej 12 listopada 1989 roku odbyła się historyczna Msza Pojednania. Jej kluczowym momentem był znak pokoju, który przekazali sobie premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl. Ten gest – początkowo różnie oceniany przez współczesnych – z czasem urósł do rangi najważniejszego symbolu nowego początku oraz pojednania w relacjach polsko-niemieckich. Na pamiątkę tego wydarzenia w 2009 r.postawiono w pobliżu pałacu płytę z berlińskiego muru i pamiątkową tablicę w dwóch językach.

W otoczeniu rezydencji można dziś podziwiać dwie poruszające wystawy plenerowe. Pierwsza z nich, zatytułowana „1939–1945. Lata, które zmieniły świat”, w przejmujący sposób przybliża realia II wojny światowej. Druga, „Odwaga i pojednanie”, stanowi głęboką opowieść o trudnych relacjach polsko-niemieckich – od tragicznego września 1939 roku aż po przełomowy listopad 1989 roku.

Trudno o drugie takie miejsce na Dolnym Śląsku gdzie tak mocno przeplatają się trudna historia i nadzieja na lepszą przyszłość. Ta mała wieś wpisała się w wielką historię Europy i przeszła długą drogę – od tajnych spotkań antynazistowskiej opozycji w czasie wojny, przez historyczną Mszę Pojednania i słynny uścisk dłoni Mazowieckiego i Kohla, aż po dzisiejsze centrum dialogu. To miejsce przypomina, że z najgłębszych kryzysów i tragizmu wojny można poprzez współpracę stworzyć nowy początek.

„Moje Serce, moje życie jest spełnione i mogę o sobie powiedzieć: umarł stary i syty życiem. Nic to nie zmienia, że chciałbym jeszcze trochę pożyć, że chętnie towarzyszyłbym Ci jeszcze przez kawałek drogi na tej Ziemi. Ale to wymagałoby nowego wyzwania od Boga. Zadanie, dla którego Bóg mnie stworzył, zostało wypełnione.”

list Helmutha do Freyi – 11.01.1945

Gruszów

Najwcześniejsze wzmianki źródłowe o Gruszowie pochodzą z 1369 roku i wiążą miejscowość z rycerskim rodem von Reichenbach, po którym prawo własności do tutejszych dóbr przejęły linie rodowe von Czettritz oraz von Zedlitz. Strategiczne położenie osady (bliskość Świdnicy) sprawiło, że jej historia została silnie naznaczona przez konflikty zbrojne nękające region śląski. Szczególnie dramatyczny przebieg miała wojna trzydziestoletnia – 31 maja 1642 roku na polach między Marcinowicami a Szczepanowem rozegrała się bitwa, w której armia szwedzka rozbiła wojska cesarskie, otwierając sobie drogę do oblężenia Świdnicy, co dla samego Gruszowa skończyło się całkowitym zniszczeniem. Kolejny istotny epizod militarny nastąpił w 1757 roku podczas wojny siedmioletniej, gdy miejscowość została przekształcona w kwaterę główną dowództwa wojsk austriackich. Od tego czasu osada rozwijała się gospodarczo nie nękana przez większe tragedie.

Historia obecnego majątku w Gruszowie rozpoczęła się w 1825 roku, gdy posiadłość odziedziczyła Beate Johanne Caroline von Dresky. Z czasem dobra przeszły w ręce jej syna i synowej, Auguste, która w gruszowskim pałacu urodziła ośmioro dzieci – w tym najmłodszego syna – przyszłego admirała Ericha. Ten wybitny oficer i administrator niemieckiej marynarki wojennej był weteranem wojny francusko-pruskiej, dyrektorem Cesarskiej Stoczni w Gdańsku, dowódcą licznych krążowników i pancerników podczas misji międzynarodowych, ale przede wszystkim zdolnym taktykiem i dyplomatą morskim. Służbę zwieńczył dowodzeniem prestiżowym I Dywizjonem Morskim oraz pracą sztabową w ceskarskiej Inspekcji Morskiej, odchodząc na emeryturę w 1904 roku z bogatą kolekcją wysokich odznaczeń pruskich (w tym Orderem Orła Czerwonego II klasy), rosyjskich i portugalskich.

Co ciekawe kolejnym przedstawicielem von Dreskych (nie związanym jednak bezpośrednio z Gruszowem) z morskim życiorysem był Hans Wilhelm, choć jego kariera kapitana okrętów (w tym przypadku okrętów podwodnych w hitlerowskiej Kriegsmarine) trwała dosyć krótko. U-boot U-33 , którym dowodził, został zatopiony w lutym 1940 roku podczas trzeciego patrolu bojowego, a 32-letni kapitan zmarł w wyniku hipotermii w zimnych wodach Morza Szkockiego. W wyniku zaniedbań bądź chaosu związanego z opuszczaniem okrętu jeden z członków załogi odpowiedzialny za pozbycie się kluczowych części legendarnej maszyny szyfrującej Enigma nie wyrzucił ich do wody i zostały one odzyskane przez angielską Royal Navy. Na pewno ucieszyło to zespół kryptologów w tajnym ośrodku w Bletchley Park i w jakimś niewielkim zapewne stopniu pomogło w sprawniejszym odszyfrowywaniu niemieckich dokumentów. Samo „złamanie” Enigmy uznawane jest za jeden z kluczowych momentów, które przyczyniły się do zwycięstwa aliantów w II wojnie światowej.

Po śmierci matki majątek przejął najstarszy brat admirała, Eugen, którego syn Hermann zapisał się w historii jako ostatni właściciel Gruszowa przed wybuchem II wojny światowej. Posag jego żony baronowej Johanny von Zedlitz und Leipe wniesiony z okazji ślubu w 1900 r. pozwolił na remont nieco zadłużonego pałacu i jego rozbudowę w stylu neorenesansowym. Budynek zyskał dodatkowe piętro i mansardowy dach, ze spiczastymi okienkami. Architekci zachowali oryginalne mury zewnętrzne, drewnianą werandę od wschodniej strony oraz charakterystyczne wejście z czterema kolumnami. Na nich powstał za to szeroki taras, z którego domownicy mogli podziwiać widok na zielony park i ogród. Dzisiaj przebywający w rezydencji wciąż mają taką możliwość.

W styczniu 1944 r. pałac pojawił się na liście obiektów przeznaczonych na składnice dzieł sztuki konserwatora Günthera Grundmanna. Już pięć miesięcy później przywieziono tu 100 skrzyń z „cennymi drukami” z Biblioteki Miejskiej we Wrocławiu, a w lipcu dołączyło do nich kolejnych 38. Księgozbiór szczęśliwie przetrwał światowy konflikt na miejscu i po wojnie trafił do Uniwersytetu Wrocławskiego.

Oficjalna zmiana niemieckiej nazwy miejscowości z Birkholz na Gruszów nastąpiła 9 grudnia 1947 roku. W pierwszych powojennych latach majątek przeszedł pod zarząd Związku Nauczycielstwa Polskiego, służąc jako ośrodek kolonijny dla dzieci z rodzin robotniczych. Następnie obiekt przejął Kombinat Państwowych Gospodarstw Rolnych w Świdnicy. Do lat 70. XX wieku pałac tętnił lokalnym życiem – pełnił funkcje mieszkalne, mieścił wiejski sklep, a jego wnętrza regularnie gościły uczestników zabaw i przyjęć weselnych. Gdy w 1980 roku budowla została oficjalnie wpisana do rejestru zabytków, znajdowała się już w stanie głębokiego zaniedbania. Przełom i ratunek dla niszczejącego obiektu nadszedł dopiero w 2006 roku, kiedy to nowi, prywatni właściciele – Kinga i Tomasz– zakupili pałac, rozpoczynając jego gruntowną renowację i przywracając mu dawną świetność. Cały proces ratowania obiektu trwał aż (lub tylko) dziewięć lat, podczas których nie znaleziono jednak żadnych mitycznych skarbów (a przecież każdy pałac ma taka legendę!) ukrytych przez uciekających arystokratów. Równolegle z prawnymi właścicielami teren co jakiś czas nawiedzali jednak również nielegalni poszukiwacze kosztowności. Czy oni coś znaleźli oczywiście nie wiadomo, nie zdecydowali się tym pochwalić. Jedynymi śladami po dawnych właścicielach są obecnie eksponowane w pałacowej gablotce: porcelanowy dzwoneczek, talerz z miśnieńskiej porcelany oraz zestaw kieliszków.

„Pałac Gruszów? Kulturalnie!”

Podczas renowacji główny nacisk położono na pieczołowite odtworzenie historycznych elementów elewacji oraz wnętrz rezydencji: dawną świetność odzyskały zabytkowe boazerie, piece kaflowe, monumentalny kominek z piaskowca, a także przestronna, drewniana klatka schodowa. Dziś pałac zachwyca dbałością o każdy detal, a dzięki unikatowym antykom, obrazom i stylowym meblom udało się w pełni odtworzyć atmosferę rezydencji z końca XIX wieku. Podobnie urządzono pokoje dla gości. Nic nie jest tutaj przypadkowe – widać ogromną pasję, poszanowanie historii oraz umiejętne połączenie tradycji z nowoczesnością.

W tym roku obecni właściciele z dumą świętują wyjątkowy jubileusz 20-lecia posiadania tego wyjątkowego zabytku. Pałac to przede wszystkim ich dom, którym dzielą się z gośćmi i przyjmują ich osobiście, z serdecznością, serwując na śniadanie własnoręcznie przygotowane racuchy z galaretką z winogron, mirabelek czy czarnego bzu – specjalnościami pana na włościach. Do tego kawa z mieszanki stworzonej specjalnie dla pałacu przez pobliską palarnię, piwo z lokalnego browaru Sobótka Górka i klimatyczna weranda, na której można usiąść z książką smakując te delicje i słuchając śpiewu ptaków. Czy można chcieć więcej?

Sam pałac po umówieniu się można zwiedzić poznając jego historię i sekrety odkryte podczas remontu. Od roku dzięki inicjatywie właścicielki Kingi Zabokrzyckiej, wrocławskiej aktorce, działa tu również scena koncertowo-teatralna „Pałac Gruszów? Kulturalnie!”. To cykl wydarzeń, koncertów i spotkań, które pozwalają na kontakt ze sztuką w wyjątkowej, zabytkowej oprawie. Na scenie gościli już Justyna Szafran, Joanna Lamparska czy dr Karolina Rybicka. Rozbrzmiewała też muzyka klasyczna i jazzowa. W tym roku można jeszcze kupić bilety na jesienne koncerty.

Wszystko to sprawia, że Pałac Gruszów stanowi doskonały cel podróży – zarówno na dłuższy pobyt połączony ze zwiedzaniem okolicy (obowiązkowo Krzyżowej, wieży w Dobromierzu, Dzierżoniowa czy podążając śladami Daisy), jak i na weekendowy spacer po parku, zwieńczony filiżanką kawy na werandzie, albo klimatycznym koncertem w tym pięknym miejscu. Tu historia i kultura łączą się z domowym ciepłem w wyjątkowych okolicznościach.

Epilog

„Gdzie jesteś moje serce? W Berlinie czy może zawróciłaś? Jeśli miałabyś dostać ten list po mojej śmierci i nie będąc w Berlinie , to nie myśl, że jestem smutny, bo Cię tutaj nie ma. Doświadczenia ostatnich 3,5 miesiąca pozwalają być nam ponad tym.. (…) Czuję się dobrze, moje Serce. Nie jestem niespokojny czy nerwowy. Nie, ani trochę. Jestem gotowy i zdecydowany powierzyć swój los Bogu, nie z konieczności, lecz z własnej woli, radośnie, bo wiem, że on chce wszystkiego, co najlepsze dla nas, także dla Ciebie, mojego Najukochańszego.”

Ostatni list Helmutha do Freyi – 23.01.1945

Helmuth i Freya, podczas pobytu hrabiego w więzieniu pisali do siebie prawie codziennie listy pełne pasji i miłości, ale też własnych przemyśleń i bieżących wydarzeń z ich życia. Nawet gdy dnia 11 stycznia 1945 roku zapadł wyrok, korespondencja nie została przerwana. Ostatni list Helmuth napisał w dniu wykonania kary śmierci, co miało miejsce 23 stycznia w więzieniu Plötzensee w Berlinie. Zadziwiającym zrządzeniem losu listy mogły być potajemnie przekazywane przez pastora Haralda Poelchau, pełniącego funkcję więziennego kapelana, który będąc również członkiem „Kręgu z Krzyżowej” uniknął dekonspiracji i stanowił formę posłańca między rozdzielonym małżeństwem von Moltke.

Duszpasterz przeżył wojnę i zmarł w 1977 roku. Ze ścisłego rdzenia grupy spiskowców (20 osób) wyrok śmierci wykonano na 8 osobach, pozostali nie zostali wykryci, przeżyli dzięki życiu w ukryciu bądź doczekali końca wojny w więzieniu.

„Miłość , miłość, miłość, mój serdeczny Jäm; zawsze pozostanę Twoim P. Tak mocno miałam Cebie ze sobą. To było piękne uczucie. (…) Moje kochane, kochane Serce, tak to jest: nasze oczy nie mogą wokół dojrzeć jakiegokolwiek ratunku z Twojej sytuacji, nigdzie nie widzę choćby iskierki, chyba, że sam Reichsführer coś zrobi, ale to też uważam za nieprawdopodobne. Nie, niczego nie widzę. Jednak ten ostatni rok i te ostatnie miesiące nauczyły nas, że nia ma to znaczenia przed Bogiem, nauczyły nas tego bardzo jasno, wręcz namacalnie i dlatego możemy powiedzieć: jeszcze żyjesz i jak długo żyjesz, istnieją szanse, by to życie zachować.”

Ostatni list od Freyi, który nie dotarł już do Helmutha – 23.01.1945

Wpis powstał we współpracy z Pałacem Gruszów.

Dodaj komentarz