Kraina Wygasłych Wulkanów: podróż przez miliony lat

Kraina Wygasłych Wulkanów skrywa tyle geologiczno-przyrodniczo ciekawostek, że podczas jednej wizyty można „cofnąć się” o miliony lat na długi czas. Ten wpis pozwoli jednak odkryć zarówno wspomnianą prehistorię, jak i całkiem współczesne ślady działalności człowieka – miejsca, w których kolejne epoki pozostawiły po sobie wyraźny ślad. Od bazaltowych słupów, przez średniowieczne grodzisko aż po współczesne historie pałaców, kościołów i wsi.

Muchowskie Wzgórza – słupy bazaltowe

Struktury skalne powstałe podczas powolnego stygnięcia i kurczenia się lawy datuje się na 31 milionów lat wstecz! Znajdują się one w rezerwacie Mszana i Obłoga i są największym masywem bazaltowym na Pogórzu Kaczawskim. Spacer do nich prowadzi nieoznaczonym „szlakiem” z leśnego parkingu niedaleko Muchowa, warto więc wcześniej zorientować się na mapie, gdzie należy się kierować a potem podążać wydeptaną leśną ścieżką. Zarówno Mszana jak i Obłoga to wierzchołki dawnych wulkanów, a oprócz słupów bazaltowych zobaczyć tu można liczne pokrywy lawowe, czyli zastygły produkt działalności wulkanicznej. Kamienne organy są tu doskonale wyeksponowane i choć niezbyt wysokie zdecydowanie robią wrażenie. Dodatkową zaletą jest fakt, że raczej nie spotka się tu wielu turystów, bo jest to raczej miejsce dla koneserów tego typu dzieł natury. Na wzgórzu odnaleźć można wieżę widokową zbudowaną z bazaltów, ale widoki obecnie nie są imponujące, gdyż zwłaszcza w okresie wegetacji wszystko zasłaniają drzewa.

Grodzisko Bolkowice-Gniewków

Na niewysokiej, ale dość stromej skarpie leżącej nad dawnym korytem Nysy Małej wyraźnie odznacza się wczesnośredniowieczne założenie obronne, którego początki datuje się na przełom IX i X wieku. Słowiańskie plemię Trzebowian wzniosło tu owalny gród otoczony potężnym wałem, którego zarys przypominał podkowę, a poniżej którego funkcjonowało podgrodzie. Przeprowadzone tu badania archeologiczne odkryły głównie ceramiczne naczynia oraz nieliczne przedmioty wykonane z żelaza, co sprawia, że grodzisko jest bardzo cennym stanowiskiem archeologicznym. Znalezione spalone fragmenty drewnianej konstrukcji pozwoliły także stwierdzić, że gród zakończył swoje funkcjonowanie w wyniku pożaru i to już w okolicach XI w. Obecnie poprowadzona jest tu ścieżka z tablicami informacyjnymi, która pozwala dowiedzieć się więcej o tym ciekawym miejscu. Trzeba jednak nieco wyobraźni, aby stojąc w środku obwałowań wyobrazić sobie najwspanialsze czasy tej osady. Dodatkową ciekawostką jest, że na miejsce najlepiej dostać się idąc korytem wyschniętej rzeki.

Pałac Kłonice

Ze średniowiecza przenieść się można w czasy nowożytne, kiedy to w Kłonicach niewielkiej wsi położonej na pograniczu Sudetów i Przedgórza Sudeckiego przedstawiciele rodu von Reibnitz wznieśli w 1577 r. renesansowy dwór obronno‑mieszkalny. Majątek przez wieki przechodził z rąk do rąk, należąc do kolejnych śląskich arystokratów noszących takie nazwiska jak von Schweinichen, von Borwitz czy Zimmer by na początku XX wieku przejść w ręce możnego rodu von Hochberg. Dzięki kolejnym przebudowom dzisiejszy budynek jest swoistą mieszanką kilku epok, w której starsze elementy zostały wkomponowane w znacznie późniejszą, bardziej reprezentacyjną formę. Renesansowe kamienne detale oraz portale uzupełnione są XIX-wiecznymi ozdobami: dekoracyjnymi szczytami, gzymsami, balustradami i bogato zdobioną elewacją. W okresie powojennym mieścił się tu PGR, na szczęście obecny prywatny właściciel przywrócił jego zewnętrzny blask. Obiekt pozostaje zamknięty i jak wygląda w środku można dowiedzieć się tylko z archiwalnych fotografii.

Pogwizdów

Od XIII w. wieś znajdowała się w majątku zakonu cysterskiego z Lubiąża. Wtedy też stanęła tu romańska świątynia przebudowana później w stylu wczesnogotyckim. W całkiem współczesnych czasach kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, bo o nim właśnie mowa, wykorzystywany był jako kaplica cmentarna, a od kilkunastu lat stoi zamknięty na cztery spusty. Częściowo udało się przeprowadzić pewne prace konserwatorskie, ale przerwano je ze względów finansowych. Zamiast gościć turystów wnętrza wciąż okupują rusztowania, a cały obiekt czeka na lepsze czasy. Przechodząc przez wiekowy portal podziwiać można m.in. kolorowe malowidła figuralno-ornamentalne oraz imponujące epitafia rodzin von Schindel i von Zettritz z 1567 r. Bryła świątyni skrywa wyjątkowo wartościowe wnętrze bogate w średniowieczne polichromie czy dekorowaną, drewnianą emporę, należy więc mieć nadzieję, że wzorem innych tak cennych zabytków, jak chociażby romańskiego kościoła w Świerzawie, doczeka się udostępnienia zwiedzającym oraz szerszej promocji, na co zdecydowanie zasługuje. Obecnie tylko nieliczni mogą zajrzeć do świątyni.

Drugą sakralną budowlą we wsi jest zbudowany w 1741 roku jako ewangelicki kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego (obecnie rzymskokatolicki). Jednonawowe wnętrze otaczają dwie kondygnacje drewnianych empor, a ołtarz i ambona pamiętają czasy swoich fundatorów, czyli szlacheckiej rodziny von Loesch. Zadbane wnętrze i odremontowana elewacja zdecydowanie zasługują na uwagę. Łatwo tu poczuć ducha dawnych epok. Z historycznego punktu widzenia warto wspomnieć, że ślub w tym kościele w 1796 r. brał przyszły zasłużony pod Waterloo feldmarszałek pruski August Wilhelm von Gneisenau, do którego należały swego czasu dobra w Mysłakowicach.

Przy wjeździe do wsi, nieopodal kościoła ewangelickiego znajduje się cmentarz z neogotyckim mauzoleum rodowym rodziny von Loesch. Wybudował je w 1885 r. Leopold von Loesch dla swojej żony Matyldy. Nad wejściem znajduje się herb rodowy oraz łacińska sentencja „Per aspera ad astra” (przez trudy do gwiazd). Obecnie obiekt został zabezpieczony i wejście do niego jest niemożliwe i choć wnętrze wciąż nosi ślady lepszych czasów to próżno szukać stojącego tu kiedyś ołtarza, a sama krypta pozostaje pusta. Zachowane mury nekropolii z pozostałością po kostnicy oraz pozostałe nagrobki otoczone starymi drzewami i bluszczem sprawiają, że po przejściu furtki trafiamy w ciche, zapomniane miejsce o wyjątkowym klimacie.

Ze wszystkich zabytków Pogwizdowa najbardziej ucierpiał pałac, którego powstanie na początku XIX w. przypisuje się Ernestowi Wilhelmowi Nostitzowi. Nie była to jednak pierwsza rezydencja w tym miejscu – wcześniejsza siedziba właścicieli tutejszych dóbr została z czasem zastąpiona bardziej okazałą budowlą. Pałac był częścią większego założenia dworskiego, któremu towarzyszył park i zabudowania gospodarcze. Ostatnimi właścicielami miejscowości , a więc i samego pałacu była wspomniana wcześniej rodzina von Loesch. Po II wojnie światowej los pałacu potoczył się podobnie jak wielu dolnośląskich rezydencji. Dawna siedziba właścicieli majątku została przejęta na potrzeby PGR-u. Urządzono w niej magazyn, a brak odpowiedniej opieki i remontów sprawił, że już w latach 70. XX wieku zaczął popadać w ruinę. Dziś po pałacu pozostało zaledwie kilka ścian, które niewiele mówią o jego dawnej formie. Trudno więc wyobrazić sobie, jak wyglądała rezydencja w czasach, gdy była siedzibą właścicieli Pogwizdowa. Ostatnim reprezentacyjnym obiektem założenia pozostaje położony obok, wyremontowany dworek – dawna siedziba zarządcy dóbr. Pospacerować można również po części pałacowego parku położonej po drugiej stronie drogi, część przy ruinach pałacu pozostaje opuszczona.

Szukając miejsca na odpoczynek po zwiedzaniu okolicy warto zajrzeć na niewielkie wzgórze pod lasem. Znajduje się tu ogromna ławka z widokiem na okolicę. Na „Wygwizdówkę” zdecydowanie warto się wspiąć, a potem rozpalić ogień i delektować smakiem pieczonych kiełbasek.

Cicha Bartna

W małych Bolkowicach, przy budynku dawnej szkoły, działa Zagroda Edukacyjna „Cicha Bartna” – miejsce, w którym można z bliska poznać świat pszczół, dawne rzemiosła i życie na wsi. Podczas wizyty certyfikowani pszczelarze, pani Beata i pan Marek, opowiadają o swojej pracy, pszczołach i miodzie, a także pokazują, jak powstają naturalne świece i jak wygląda wnętrze ula. Nie brakuje również zajęć praktycznych: można spróbować swoich sił przy kowadle, poznać tradycyjne tkactwo, upleść bransoletkę, a w kuchni przygotować i upiec podpłomyk. Na najmłodszych czekają drewniany plac zabaw, studnia do czerpania wody, młyńskie koło, tyrolka oraz spotkanie ze zwierzętami: królikami, kozami, końmi, kurami i nieśmiałymi owcami wrzosówkami. Mało jest teraz miejsc, które oferują takie „wiejskie” atrakcje.

Choć Cicha Bartna jest przede wszystkim miejscem przygotowanym z myślą o grupach szkolnych i przedszkolnych, można tu również umówić się na indywidualną wizytę czy zorganizować własne wydarzenie. Urodziny, ognisko albo rodzinne spotkanie na wsi? Wszystko jest kwestią wcześniejszego ustalenia. Samo położenie zagrody przy budynku starej szkoły dodaje jej sporo uroku i dobrze pasuje do charakteru tego miejsca – jest tu trochę edukacji, trochę zabawy i dużo kontaktu z wiejskim życiem. Przed przyjazdem koniecznie warto się skontaktować i ustalić termin oraz możliwości wizyty (obiekt działa głównie sezonowo), ale wtedy jest szansa na kolejną pieczątkę w Paszporcie Odkrywców Krainy Wygasłych Wulkanów! Pan Marek chętnie opowiada o ciekawostkach okolicy i wskazuje mniej popularne atrakcje, jak chociażby pobliskie kamieniołomy, czy ogromną ławkę w Pogwizdowie. Koniecznie trzeba tu zajrzeć, aby docenić zamiłowanie do historii regionu i natury oraz pasję do prowadzenia tak nieoczywistego miejsca.

Dodaj komentarz